Tu, gdzie zawsze był krzyż

Ilona Krawczyk- -Krajczyńska

|

Gość Płocki 14/2021

publikacja 08.04.2021 00:00

Nowa karawaka stanęła przy zabytkowym sanktuarium w Drogiszce w parafii Niedzbórz.

▲	– Pod tym znakiem modlimy się o zdrowie dla chorych i o zbawienie dla zmarłych na koronawirusa – mówi ks. Zbigniew Olszewski. ▲ – Pod tym znakiem modlimy się o zdrowie dla chorych i o zbawienie dla zmarłych na koronawirusa – mówi ks. Zbigniew Olszewski.
Archiwum parafii św. Mikołaja w Niedzborzu 

Historia tego miejsca bierze swój początek właśnie od krzyża, który ustawił młynarz z Niedzborza. Jak głosi legenda, sam św. Franciszek miał mu wskazać to miejsce, wśród drzew, nieopodal źródła. Odkąd w Drogiszce pojawił się krzyż, nieustannie pielgrzymują tu ludzie. I chociaż wiele mogło się zmienić na przestrzeni wieków, w drewnianym kościółku, który z czasem wybudowano, nadal najważniejszy jest krzyż. U progu Wielkiego Tygodnia stanął tam również kolejny w diecezji krzyż morowy.

Zajął on symboliczne miejsce, oznaczając początek Drogi Krzyżowej wokół sanktuarium, którą w 1932 r. poświęcił bł. abp Antoni Julian Nowowiejski. Fundatorami krzyża morowego są państwo Wróblowie z Niedzborza.

– Na dzień przed Mszą św., podczas której modliliśmy się o oddalenie pandemii, karawakę ustawił ojciec z dwoma synami, a pozostała rodzina im w tej chwili towarzyszyła. To było dla mnie wzruszające, bo to miejsce ma wyjątkowy rys – z pokolenia na pokolenie jest przekazywana tradycja pielgrzymowania do tego miejsca, obchodzenia odpustów, corocznych spotkań w Drogiszce. Tu każdy krzyż, każda stacja drogi krzyżowej przy sanktuarium ma swoich opiekunów. Są to rodziny lub poszczególne miejscowości parafii. Krzyż misyjny, który niegdyś stał na pierwszej stacji, uległ zniszczeniu, więc teraz zastąpił go krzyż morowy – mówi ks. Zbigniew Olszewski, duszpasterz tego miejsca.

Do sanktuarium Krzyża Świętego przychodzi się, aby odpocząć i pomodlić w ciszy, dlatego ks. Olszewski ma nadzieję, że w tym trudnym czasie pielgrzymi zatrzymają się także pod karawaką. – Tutaj możemy modlić się nie tylko o oddalenie pandemii, ale także za zmarłych, których nam ta zaraza zabrała. Ostatnio mamy coraz więcej pogrzebów osób, które odeszły wskutek COVID-19. W naszym regionie i parafii jest też coraz więcej zachorowań. Widziałem w oczach wielu osób modlących się o oddalenie pandemii łzy. Ci ludzie albo opłakiwali swoich zmarłych, albo drżą o los bliskich i przyjaciół w szpitalach. Wolelibyśmy spotkać się na radosnym dziękczynieniu, ale przyszło nam stanąć pod karawaką, modlić się o życie i zdrowie – dodaje duszpasterz.

„Od moru i zarazy uchroń nas, Panie” – głosi napis na ramionach współczesnej karawaki, którą poświęcił o. Wojciech Pełka, zmartwychwstaniec. „Jezus spotyka płaczące niewiasty” to VIII stacja Drogi Krzyżowej. Od kilkunastu lat krzyżem tej właśnie stacji opiekuje się rodzina Agnieszki i Grzegorza Pośpiechów. – Przed laty ks. Stanisław Gajewski, nasz poprzedni proboszcz, wyszedł z inicjatywą, aby każdy krzyż znalazł swojego opiekuna. Droga krzyżowa przy kościółku bardzo niszczała. Moi rodzice ofiarowali wtedy drewno, a stolarz w Grabienicach wykonał krzyż do VIII stacji. To było dawno i przez lata warunki atmosferyczne zdążyły go już zniszczyć, więc latem ubiegłego roku udało się na nowo o niego zadbać. Jest wyszlifowany, pomalowany, porządnie osadzony.

Teraz każdy z krzyży ma swojego opiekuna, np. krzyżem XI stacji opiekuje się rodzina Cywińskich, innym – mieszkańcy wsi Pokrytki. Mamy takie parafialne zadanie, aby dbać o nie cały czas. Kiedyś ograniczało się to raczej do odnawiania drewna, a teraz mobilizowani przez ks. Olszewskiego zaczęliśmy dbać także o miejsce wokół tych krzyży, o zieleń, kwiaty. Dzięki temu to miejsce żyje. Mieszkamy blisko sanktuarium. Jestem bardzo przywiązana do jego historii. Prosty styl sprzyja modlitwie, zapada w serce. To wielki zaszczyt mieć pod opieką jeden z tych krzyży – mówi Katarzyna Sierakowska, córka państwa Pośpiechów.