Z piątym pasażerem

Agnieszka Małecka

|

Gość Płocki 26/2020

publikacja 25.06.2020 00:00

– Płynąc Wisłą z relikwiami św. Jana Pawła II, czujemy się tak, jakbyśmy pokazywali mu Polskę, zmienioną także dzięki jego pontyfikatowi – mówi Wojciech Chodkowski, komandor rejsu tratwy, która po raz trzeci zawitała do Płocka.

Wyprawa ma charakter nie tylko memoratywny. Jej celem jest także zbiórka na pomnik papieski, który ma powstać w Wyszkowie. Wyprawa ma charakter nie tylko memoratywny. Jej celem jest także zbiórka na pomnik papieski, który ma powstać w Wyszkowie.
Agnieszka Małecka /Foto Gość

Na dwa czerwcowe dni przy płockim nabrzeżu zacumowała tratwa „Pielgrzym”, której załoga ma w tym mieście już swoich dobrych przyjaciół. Ta nietypowa jednostka, z 18-metrowym masztem i banderą z reprodukcją autografu św. Jana Pawła II, płynie przez Polskę po raz trzeci.

– Dwa poprzednie rejsy, choć też miały swój cel, były próbami przed obecną wyprawą, zorganizowaną w roku 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II i 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej oraz zaślubin Polski z morzem – wyjaśnia Wojciech Chodkowski, wyszkowianin, członek Klubu Żeglarskiego „Spinaker”. – Tamte lata to była kwestia szkolenia załogi, dopracowania tratwy, nauczenia się rzeki, schodzenia z mielizny. Ale to wszystko byłoby niemożliwe, gdyby Pan Bóg nam nie pobłogosławił, i mamy na to dowody – mówi żeglarz. I opowiada o tym, jak w czasie przewożenia przed startem elementów tratwy Wisła była na tamtym odcinku dużo poniżej stanu ostrzegawczego.

– 18 maja pod Wawelem odbyła się nasza pierwsza Msza św., a potem ruszyliśmy w górę rzeki do kilometra 0, czyli ujścia rzeki Przemsza do Wisły, i gdy spłynęliśmy stamtąd, okazało się, że woda „znalazła się” – cieszy się komandor rejsu. Ten flis, jak wyjaśnia dalej, faktycznie różni się od poprzednich. Czteroosobowa stała załoga – wśród jej członków kpt. Marek Padjas, wiceprezes Ligii Morskiej i Rzecznej – ma poczucie, że obecność relikwii świętego w szczególnym relikwiarzu (bo zaprojektowanym przez prof. Czesława Dźwigaja) ma wpływ na wszystkich.

– To nie jest spotkanie towarzyskie na wodzie. Staramy się codziennie uczestniczyć we Mszy św., a nawet były dwie Msze w ciągu dnia na „Pielgrzymie”. Zaczynamy dzień od pieśni „Kiedy ranne wstają zorze”, a kończymy Apelem Jasnogórskim. To wszystko ma znaczenie. Nawet trudno określić, na czym ta różnica polega, ale myślę, że na nastawieniu wewnętrznym – mówi W. Chodkowski, który chętnie pokazuje gościom na tratwie piękny relikwiarz i certyfikat autentyczności relikwii.

Gdy podczas jednej z akcji wyprowadzania tratwy z mielizny pokazywał je przybyłym na ratunek strażakom, widzieli wzruszenie mundurowych, którzy nie zdawali sobie sprawy, komu przybyli na pomoc. W poprzednich latach na płockim odcinku Wisły „Pielgrzyma” witała cała flotylla jednostek pływających. Tym razem tratwa przypłynęła niepostrzeżenie z Czerwińska, z dużym poślizgiem czasowym spowodowanym problemami technicznymi. Załoga obawiała się spadku wody w Wiśle, która jest rzeką piękną, ale kapryśną. Spotkań z płockimi przyjaciółmi jednak nie zabrakło.

„Pielgrzyma” odwiedzili kpt. Stanisław Fidelis, ks. prof. Wojciech Góralski i proboszcz katedry ks. Stefan Cegłowski, a także żołnierze i harcerze. Na Wiśle, tak jak na drodze, trzeba być czujnym od pierwszego do ostatniego kilometra, więc załoga tratwy z przyjemnością przepłynęła się w charakterze pasażerów na stateczku „Majka” kpt. Jerzego Pielacińskiego. Poza faktem, że jednostka zawitała do Płocka po raz trzeci, jest jeszcze jeden wątek łączący ją z naszym miastem. Trzy lata temu do budowy pływaków „Pielgrzyma” wykorzystano stare beczki po oleju, które – jak się okazuje – były pierwotnie składowane przy lewym brzegu płockiej Wisły.