Śpij, Mateuszku

Ilona Krawczyk- -Krajczyńska

|

Gość Płocki 25/2020

publikacja 18.06.2020 00:00

Na grobie noworodka, którego ciało znaleziono na jednej z taśm płońskiej sortowni śmieci, stanął pomnik.

Nagrobek ufundowali pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Płońsku. Nagrobek ufundowali pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Płońsku.
Ilona Krawczyk-Krajczyńska /Foto Gość

Wszystko wydarzyło się w połowie grudnia ubiegłego roku, kiedy pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Płońsku znaleźli rankiem zawiniątko skrywające ciało dziecka. Sprawa wstrząsnęła całym lokalnym środowiskiem, ale największe piętno odcisnęła na pracownikach zakładu.

Zostali otoczeni opieką psychologa, ale i tak wielu z nich podkreślało, że ten dzień był najgorszym doświadczeniem w ich życiu. Ci sami ludzie postanowili zadbać o godny pochówek dziecka. Pogrzeb Mateuszka Kowalskiego, bo tak oficjalnie nazwano noworodka, odbył się na początku marca na płońskim cmentarzu komunalnym w Szerominku. Po kilku miesiącach spędzonych w prosektorium w tej ostatniej drodze nie był sam – pożegnali go mieszkańcy Płońska, przedstawiciele lokalnych władz i pracownicy sortowni. Ci ostatni za punkt honoru postawili sobie zadbać o miejsce pochówku maleństwa.

Dzięki ich zaangażowaniu i staraniom na początku czerwca na jego grobie stanął pomnik. Pracownicy uzbierali na ten cel ponad 2 tys. zł, resztę kosztów pokryła spółka PGK. Chociaż sprawą natychmiast zajęła się prokuratura, do tej pory nie udało się ustalić tożsamości matki dziecka. Kolejne etapy śledztwa odkrywają jedynie bolesne fakty. Na początku wielu łudziło się jeszcze, że obrażenia głowy noworodka, które doprowadziły do jego śmierci, mogły być wynikiem pracy maszyn z sortowni. Dziś już wiadomo, że Mateuszek żył bardzo krótko, około pół godziny, i to krótkie życie zostało przerwane, zanim porzucono go w jednym z płońskich kontenerów na śmieci.

– Dochodzenie wykazało, że dziecko zostało pozbawione życia, zanim znalazło się w sortowni. Sprawa jest w toku. Dokładamy wszelkich starań, aby wyjaśnić ją do końca. Doprowadziliśmy do tego, żeby chłopczyk dostał osobowość prawną, bo dopiero wtedy można go było pochować. Takie są procedury – tłumaczy Ewa Ambroziak, prokurator rejonowy w Płońsku. W sprawie śmierci noworodka wciąż prowadzone jest postępowanie. To wydarzenie poruszyło wiele osób, niejedna chce wiedzieć, jak mogło dojść do tej tragedii. Ksiądz Tomasz Markowicz, który pochował chłopca, apeluje jednak o powściągliwość w osądach.

– Poznamy prawdę. Może jeszcze nie teraz. Może to potrwać, ale jestem przekonany, że sprawiedliwości stanie się zadość i poznamy całą prawdę o jego krótkim życiu – komentuje proboszcz parafii pw. św. o. Pio w Płońsku.