Bądź Długoszem twojej parafii

ks. Włodzimierz Piętka

|

Gość Płocki 6/2019

publikacja 07.02.2019 00:00

Czy nowoczesne nośniki pamięci mogą zastąpić tradycyjne kroniki? Historycy zgodnie twierdzą, że nie.

Ksiądz proboszcz Cezary Olzacki i Urszula Burska z zapiskami parafii Bogate. Ksiądz proboszcz Cezary Olzacki i Urszula Burska z zapiskami parafii Bogate.
ks. Włodzimierz Piętka /Foto Gość

Od 2012 r. Urszula Burska pisze ręcznie kronikę parafii Bogate. Na prośbę ówczesnego proboszcza ks. Henryka Lewandowskiego zaczęła przepisywać starą księgę wydarzeń w parafii z 1935 roku. – To już zabytek. Pożółkłe kartki zaczęły z niej wypadać, a okładki rwać. Papier pęka nawet przy delikatnym otwieraniu księgi. To bezcenne źródło informacji o minionych latach, zapiski kilku proboszczów i ich przemyślenia, wspomnienia, opis wykonanych prac. To wszystko należy chronić – mówi pani Urszula.

„Postanowiłam w oparciu o tę księgę spisać najważniejsze informacje, niektóre przepisałam bez zmian, inne streściłam. Wiele wiadomości drobniejszych zawiera tylko kronika pierwotnie spisana, w razie konieczności można z niej skorzystać” – czytamy we wstępie do nowej kroniki spisanej przez panią Urszulę na 230 dużych, sztywnych kartach. Co ciekawe, w tym kronikarskim pisaniu jest metoda, bo nawet pobieżny czytelnik od razu zauważy, o jaki czas, wydarzenie i osobę chodzi na danej stronie. Wszystko jest przejrzyste, uporządkowane, a daty, nazwiska i wydarzenia podkreślone. Ważne w tej kronice są przywołane inne źródła i świadectwa ludzi, zwłaszcza z odległej przeszłości, m.in. protokoły wizytacji, biogramy proboszczów, dzieje rodów Bogackich i Narzymskich, świadectwa z czasów II wojny światowej. Obok tekstu są skrupulatnie opisane zdjęcia, zwłaszcza te z ostatnich kilkudziesięciu lat, z czasów, do których pani Urszula sięga pamięcią. Nie ma na nich osób anonimowych, wszyscy są podpisani imieniem i nazwiskiem. Dane niepewne albo niejasne zostały zapisane ołówkiem – do wyjaśnienia i późniejszej weryfikacji. – To moja pasja. Sama zaczęłam pisać kroniki, najpierw na 25-lecie kapłaństwa ks. Ryszarda Brzezińskiego w 1980 r., później kronikę Koła Gospodyń Wiejskich oraz OSP i młodzieżowej orkiestry dętej przy OSP w Bogatem. Kronikę parafialną piszę od 8 lat. Pytam też o wiadomości wielu starszych ludzi. Młodzi, niestety, historią się nie interesują – mówi Urszula Burska. Ksiądz prof. Michał M. Grzy- bowski, historyk Kościoła i ba- dacz dziejów naszej diecezji wspomina, jak towarzyszył bp. Janowi Wosińskiemu w czasie wizytacji w parafiach i jak on wtedy zwracał m.in. uwagę, czy dokumenty kościelne albo księgi parafialne są pisane piórem. Dlaczego? Bo wtedy była pewność, że zapisane treści nie wyblakną i nie zostaną utracone. – Na to zwracali już dużą uwagę błogosławieni biskupi Antoni Julian Nowowiejski i Leon Wetmański i to oni przed wojną zaprowadzili ten dobry zwyczaj, aby w parafiach prowadzić kroniki. To było i jest chwalebnym dziełem, gdy księża albo parafialni kronikarze spisują wydarzenia z życia ich wspólnoty. To bardzo ciekawe, przedstawianie rzeczywistości, często subiektywne, niemniej bardzo cenne – mówi ks. prof. Grzybowski. – Dziś, niestety, wiele osób nie chce tego robić, inni myślą, że wystarczą publikacje innych i mnóstwo zdjęć, a tymczasem kronika to coś więcej. Żywe słowo jest tu najbardziej odpowiednie i potrzebne. I nie chodzi o to, aby pisać dziennik, ale mieć dobry nawyk, by systematycznie, co pewien czas opisać, czym żyła ostatnio parafia – dodaje historyk. Systematycznym i ważnym zapisem wydarzeń z życia wspólnoty jest księga ogłoszeń parafialnych. To główne źródło informacji dla piszącego kronikę. – To ważna księga w kancelarii parafialnej, dlatego nie powinno się pisać ogłoszeń na luźnych kartkach, ale w zwartej księdze, by to, czym dziś żyjemy, ocalało dla potomnych. To również świadectwo wiary, która jest wyznawana przez wieki życia Kościoła w różnych wydarzeniach – mówi ks. prof. Grzybowski.