Kroniki nieobecnych

ks. Włodzimierz Piętka

|

Gość Płocki 4/2019

publikacja 24.01.2019 00:00

Warto ocalić pamięć o zgładzonym żydowskim świecie naszych mazowieckich i dobrzyńskich miast.

Po bieżuńskich Żydach, którzy na początku XX wieku stanowili ok. 50 proc. mieszkańców miasta, pozostało niewiele: to dawna bożnica – dziś dom kultury, miejsce po byłym żydowskim cmentarzu, a w muzeum: kilka roztrzaskanych macew i niewielki fragment Tory, ocalałej z bieżuńskiego domu modlitwy. Na zdjęciu: judaica w Muzeum Małego Miasta. Po bieżuńskich Żydach, którzy na początku XX wieku stanowili ok. 50 proc. mieszkańców miasta, pozostało niewiele: to dawna bożnica – dziś dom kultury, miejsce po byłym żydowskim cmentarzu, a w muzeum: kilka roztrzaskanych macew i niewielki fragment Tory, ocalałej z bieżuńskiego domu modlitwy. Na zdjęciu: judaica w Muzeum Małego Miasta.
ks. Włodzimierz Piętka /Foto Gość

W tym roku z powodu żałoby po śmierci prezydenta Gdańska odwołano w Płocku obchody Dnia Judaizmu. Zaplanowane spotkanie z pierwszą w Polsce rabinką ma się odbyć w innym czasie, ale Muzeum Żydów Mazowieckich, resztki cmentarzy żydowskich i nieme pamiątki po ich ulicach, sklepach i synagogach we wszystkich mazowieckich i dobrzyńskich miasteczkach wołają o pamięć. Przypomina o tym również Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu, obchodzony 27 stycznia, w rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Jest jeszcze jedno źródło tej pamięci, do którego warto sięgnąć i przetłumaczyć je, aby ze zdumieniem odkryć nieistniejące, zgładzone oblicze naszych małych ojczyzn. Chodzi o Księgi pamięci Żydów, które są poświęcone zgładzonym w czasie II wojny światowej żydowskim społecznościom miast i miasteczek dawnej Polski. Księgi te powstawały w latach powojennych z inicjatywy poszczególnych ziomkostw, działających przede wszystkim w Izraelu i Stanach Zjednoczonych. Zostały napisane w językach jidysz i hebrajskim, czasami zawierają spis treści albo krótkie streszczenie w języku angielskim. Tradycja pisania takich ksiąg czy kronik u Żydów sięgała średniowiecza. Już wtedy w ich gminach w ten sposób utrwalano ważne wydarzenia i postaci. To były prototypy XX-wiecznych ksiąg, które powstawały najpierw po I wojnie światowej, po pogromach Żydów na Ukrainie, a później już masowo, po Holocauście i II wojnie światowej. To właśnie czas Zagłady zmobilizował ocalałych, aby spisać resztki wspomnień i świadectw. Każda z ksiąg pamięci dzieli się zasadniczo na trzy części: życie przed Holocaustem, pogrom i życie po zagładzie. Sam termin „księga” nie musiał oznaczać dzieła o znacznej objętości, ale przede wszystkim świadczy o wielkim znaczeniu treści i sensu. Szacuje się, że powstało ok. 500 ksiąg, na język polski do tej pory przetłumaczono ok. 150 z nich. Można się domyślać, że znaczna ich część dotyczy Mazowsza i Ziemi Dobrzyńskiej. I rzeczywiście, w ostatnich latach przetłumaczono w całości bądź we fragmentach Księgi pamięci Żydów sierpeckich (2006), bieżuńskich (2009), żuromińskich (2009) i mławskich (2016). Z naszego regionu warto również wspomnieć podobne publikacje dotyczące Chorzel, Ostrołęki czy Kutna i Sochaczewa. Ukazywały się one głównie z inspiracji historyka Artura Wołosza z Mazowieckiego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Żydowskiej „Geszer” z Ciechanowa. To zaledwie początek żmudnej pracy tłumaczenia tych ksiąg, w których opisany jest zgładzony niemal 80 lat temu świat. – To relacje pisane w większości przez osoby, które przeżyły wojnę, rzadko przez zawodowych historyków, posiadające specyficzny koloryt. To świadectwo „bycia tam” lub „bycia z kimś”, a nie tylko zwykłe opowiadanie z przeszłości. Siłą rzeczy opisy te są subiektywne, ale dostarczają cennych informacji o ludziach i wydarzeniach. Są też relacje, które dotyczą antysemityzmu – mówi Leszek Zygner, który był redaktorem polskiego wydania „Księgi pamięci Żydów mławskich”. Przedmowę do „Księgi pamięci Żydów bieżuńskich” napisał Szewach Weiss. „Bieżuń był jednym z kilkuset łudząco do siebie podobnych miasteczek, w których kilkadziesiąt procent mieszkańców, do ostatniej wojny i czasu barbarzyńskiej Zagłady, stanowili Żydzi. W każdym z nich jakże do siebie podobni ludzie pracowali ciężko na kawałek codziennego chleba i sobotni czulent, w każdym z nich modliły się osoby religijne, proletariusze rolni i fabryczni marzyli o lepszym życiu, a syjoniści o nowym domu, gdzieś w odległej Palestynie. Wadzili się i godzili, rodzili się i umierali, bawili i uczyli... Tak było z pokolenia na pokolenie w każdym z tych miasteczek. A potem przyszła Zagłada. I już nic nigdy nie będzie takie jak dawniej...” – napisał Szewach Weiss, konkludując stwierdzeniem: „Czas wiele spraw łagodzi, a zacieranie pamięci także temu służy. Chyba już przyszła pora nie tylko na mówienie o sobie nawzajem, lecz na rozmawianie i dyskusję o współistnieniu”.