Noś historię w kieszeni

Agnieszka Otłowska

|

Gość Płocki 04/2018

publikacja 25.01.2018 00:00

Do obiegu trafi wkrótce aplikacja mobilna „Miejscowy patriota”. – Dzięki niej lepiej poznamy miejsca, w których żyjemy, a o których nie zawsze wiemy, że są zapisem naszego dziedzictwa – mówią Artur Wiśniewski i jego syn Mikołaj.

▲	Panowie zachęcają użytkowników do współtworzenia bazy danych. ▲ Panowie zachęcają użytkowników do współtworzenia bazy danych.
Agnieszka Otłowska /Foto Gość

Jak twierdzą członkowie zespołu Moja Rodzina z Glinojecka, aplikacja będzie również wykorzystywana jako swoisty informator regionalny.

Pierwsza lekcja patriotyzmu

– Patriotyzm rodzi się i wzrasta właśnie w rodzinie. Tak było w moim przypadku. Mój tata za działalność konspiracyjną podczas okupacji został aresztowany i osadzony w obozie. Również po wojnie, działając w podziemiu, wspomagał żołnierzy 11 Grupy Operacyjnej, niejednokrotnie ratując im życie. Kiedy został aresztowany, skazano go na 10 lat pozbawienia wolności, z czego ponad 8 lat przesiedział w więzieniach w Płońsku, na Rakowieckiej w Warszawie, w Jelczu i Rawiczu. Dziś mogę powiedzieć, że był „nieodkrytym” patriotą, który w cichości żył, działał i pracował dla ojczyzny. Niewiele o sobie opowiadał. Gdy szliśmy na cmentarz, oprowadzał mnie po miejscach, gdzie spoczywają osoby, które zostały zamordowane po roku 1945, i do symbolicznych grobów żołnierzy zamordowanych w Katyniu. Pierwszą lekcję patriotyzmu zawdzięczam mojemu tacie – wspomina Artur Wiśniewski.

Te doświadczenia leżały u podstaw nowego projektu. – Chciałem, aby to, co wiem o naszej lokalnej historii, mogło się ukazać w postaci cyfrowej, w smartfonie. Gdy odwiedzam różne miejsca w tej okolicy, wiele z nich kojarzy mi się z wydarzeniami z przeszłości. Pragnąłem to wszystko zebrać w jednym miejscu i stworzyć rodzaj nowoczesnego przewodnika, aby budować tożsamość historyczną i patriotyczną naszych mieszkańców. Mam nadzieję, że aplikacja będzie narzędziem edukacji i wychowania właśnie w takim duchu – opowiada A. Wiśniewski. Pomysłem podzielił się z synem Mikołajem, który studiuje informatykę w PWSZ w Płocku. Aplikacja może być, jego zdaniem, przykładem przekazywania wiedzy i wrażliwości patriotycznej z pokolenia na pokolenie.

Atrakcyjna dla młodszych, przejrzysta dla starszych

– Aplikacja składa się z sześciu działów tematycznych: historia gminy, bohaterowie i słynne postacie, pomniki i tablice pamięci, wydarzenia historyczne i bitwy, muzea i zabytki, źródła i wydawnictwa lokalne. Do każdego z tych działów można dodać kolejny artykuł po wcześniejszym zaakceptowaniu przez administratora – wyjaśnia Mikołaj.

Mieszkańcy mają pełne prawo do współtworzenia tej aplikacji oraz dzielenia się swoją wiedzą i wspomnieniami. – W każdej zakładce użytkownik znajdzie informacje ze zdjęciem, jak również przycisk lokalizacji szukanego miejsca, który pomoże w dotarciu do wyznaczonego punktu. Chcemy stworzyć naszą własną mapę miejsc ważnych dla historii regionu. Za pomocą aplikacji będzie można również wytyczyć trasę całej wycieczki, co będzie znaczną pomocą dla nauczycieli historii. Myślę, że aplikacja jest atrakcyjna dla młodych, ale także przejrzysta i łatwa w obsłudze dla osób w każdym wieku. Jest też wyszukiwarka, w której możemy wpisać interesujące nas hasło – wymienia Mikołaj.

Autorzy mają nadzieję, że do tego projektu dołączą nie tylko gminy i miasta regionu. Jest to projekt ogólnopolski. – Dlatego zachęcamy samorządy, aby skorzystały z tej aplikacji i umożliwiły mieszkańcom bezpłatny dostęp do „Miejscowego patrioty”. Przez nasz pomysł chcemy pobudzić w ludziach chęć odkrywania na nowo ich najbliższej historii, do poszukania bohaterów, którzy walczyli o naszą niepodległość – dodaje Artur Wiśniewski.

Aplikacja jest interaktywna. – Wierzę, że zachęci ona ludzi do poszukiwania. Że do dziadka przyjdzie wnuk i zacznie pytać o miejsca ważne historycznie. Tata od najmłodszych lat opowiadał nam na dobranoc epizody z historii i już wtedy zaszczepił w nas również ten patriotyzm, tego ducha. Dlatego kiedy przyszedł do mnie ze swoim pomysłem, siadłem od razu do pracy. Po dwóch tygodniach pokazałem mu jej efekty. No i projekt mógł ruszyć z miejca – opowiada Mikołaj.