Jestem podobny do tych dzieci...

Agnieszka Małecka

|

Gość Płocki 10/2017

publikacja 09.03.2017 00:00

Bramy starych kamienic na płótnach Krzysztofa Orankiewicza prowadzą do świata ich młodych mieszkańców, który jest piękny, choć niełatwy.

▲	Krzysztof Orankiewicz (w środku) tydzień po wernisażu w muzeum malował Pasję podczas koncertu Agnieszki Jezierskiej. ▲ Krzysztof Orankiewicz (w środku) tydzień po wernisażu w muzeum malował Pasję podczas koncertu Agnieszki Jezierskiej.
Agnieszka Małecka /Foto Gość

Wolę uprawiać prosty model sztuki, który komuś może pomóc – wyznaje bezpretensjonalnie Krzysztof Orankiewicz, młody artysta z Płocka (rocznik 1992), absolwent płockiego plastyka i student V roku Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Cykl jego prac poświęcony bramom, prowadzącym do starych kamienic (głównie Płocka, ale też Tolkmicka czy Warszawy) można oglądać do końca kwietnia w Muzeum Diecezjalnym.

Piwniczne okienka, tajemnicze korytarze, stara firanka w oknie, zakamarki i, oczywiście, bramy, nadgryzione zębem czasu, ale na swój sposób piękne, reprezentują na obrazach młodego artysty świat i historie ich mieszkańców, szczególnie tych najmłodszych. – XXI w. wykreował takie pojęcie, jak „dzieci z bramy”, które przekreśla je już na starcie. Te dzieci mają swoją tożsamość. To jest konkretny Michał, Patryk czy Kasia. Oni w tej bramie grają w piłkę, mimo zakazów, oni tam starają się szukać jakichś perspektyw na przyszłość. Mam nadzieję, że dzięki takiej wystawie zobaczą, iż mogą się stać częścią czegoś większego. Chcę też zwrócić uwagę na to, że warto czasem zapytać takie dziecko, które siedzi przy jakiejś kamienicy, czy wszystko w porządku – mówi Krzysztof Orankiewicz. W jego płótnach czai się i tajemnica, i niepokój, ale jest też dużo światła, które może symbolizować nadzieję. Wypełnia ono perspektywę kilku bram, przedstawionych na obrazach. Jedyną ludzką postacią namalowaną w tym cyklu jest św. Jan Bosko, który wita i żegna wchodzących do sali wystawowej. – Dla mnie wszystko się zaczęło z ks. Bosko i mam nadzieję, że wszystko się z nim zakończy – mówi z entuzjazmem Krzysztof Orankiewicz. Ten cykl nawiązuje bowiem do dzieł wielkiego wychowawcy i opiekuna dzieci i młodzieży, do oratoriów, które działają w salezjańskich parafiach, m.in. w Płocku, Tolkmicku, Warszawie. – Moje obrazy odzwierciedlają nie tylko miejsca i dzieci, ale odwzorowują też mnie. Bo tam jest jedna z moich bram; to jest wjazd do mojego domu. Ja jestem podobny do tych dzieci, też pytam, też szukam. Te dzieci pomogły mi w pewnym momencie, gdy w życiu poszukiwałem Pana Boga – wyznaje młody artysta z Płocka. Prace Orankiewicza, pokazywane na wystawie w Muzeum Diecezjalnym, powstawały dwa lata i, jak zaznacza ich autor, są pewną cząstką jego twórczości. – Moja pracownia to szkicownik i notes. Nie lubię się zamykać w czterech ścianach. Moja sztuka ma prezentować moje życie, to, co robię, jaki jestem – dodaje młody artysta, który jest też pomysłodawcą kampanii motywacyjno-edukacyjnej „Make it different – Można inaczej”, wspierającej dzieci w realizacji ich marzeń. Wystawa malarstwa Krzysztofa Orankiewicza, jak zauważył podczas wernisażu ks. Andrzej Milewski, dyrektor muzeum, wpisuje się w pewien sposób w liturgiczny okres Wielkiego Postu, który składnia do spojrzenia w swoje serce i zobaczenia, co robimy dla drugiego człowieka.