Szkoła (z) marzeń

Agnieszka Małecka


|

Gość Płocki 19/2014

publikacja 08.05.2014 00:00

Edukacja. Zamiast narzekać, 
wzięli sprawy w swoje ręce. 
Grupa rodziców, którym 
nie zabrakło determinacji, zakłada szczególną podstawówkę.


Członkowie stowarzyszenia to rodzice z Płońska i okolic. 
W działaniu wspierał ich 
ks. Jarosław Tomaszewski Członkowie stowarzyszenia to rodzice z Płońska i okolic. 
W działaniu wspierał ich 
ks. Jarosław Tomaszewski
Z archiwum Stowarzyszenia „Integritas”


Członków Stowarzyszenia „Integritas” z Płońska połączyła jedna idea, którą jest podobnie rozumiane dobro i wychowanie dziecka. Z niej wyrósł pomysł założenia i prowadzenie szkoły podstawowej. Wspólne decyzje zapadają w efekcie ożywionej dyskusji prawie 20 osób, w większości młodych małżonków. Różne zawody i doświadczenie sprawiają, że każdy dokłada swoją cegiełkę do wspólnego dzieła. A dzieło ma ruszyć 1 września, w podpłońskim Arcelinie.


Budują od fundamentów


Część członków „Integritas” to nauczyciele ze szkół publicznych. Dobrze wiedzą, że wiele zależy od osobistego podejścia do pracy i zaangażowania. Sami znają szkoły, zwłaszcza te małe, wiejskie, w których panuje znakomita atmosfera. Ale nie da się ukryć, że aby wprowadzić wartości i koncepcje wychowania, jakie przyświecają Stowarzyszeniu, trzeba stworzyć od podstaw nową, prywatną placówkę.
– System w naszej szkole zakłada współpracę nauczyciela z rodzicami, bo przecież to, jak wychowujemy swoje dzieci, ma decydujące znaczenie. Zależy nam właśnie na tym, żeby powstała taka szkoła, która będzie w pewnym stopniu kontynuowała te same wartości, które są przekazywane w rodzinnym domu i będzie jego przedłużeniem – wyjaśnia Krystyna Marszał-Jankowska, członek Stowarzyszenia. Jaki dom mają na myśli? W „Integritas” wszyscy zgadzają się co do jego fundamentów – są nimi chrześcijańskie wartości, czyli w istocie wartości uniwersalne. Na tej samej podstawie opiera się także ich wizja szkoły. To model edukacji, który łączy naukę z wychowaniem. – Jeździliśmy do podobnych szkół i mieliśmy okazję zaobserwować, jak to wygląda. Co nas zachwyciło? Przede wszystkim to, że takie szkoły powstały, działają i że tak można wychowywać dzieci i młodzież – mówi K. Marszał-Jankowska.
Członkowie „Integritas” zwracają uwagę na rolę rodziców i współpracę z nimi. – Rodzice, którzy decydują się oddać dziecko do naszej szkoły, muszą być w pełni świadomi tego, że to jest także ich ogromna praca i wkład w wychowanie dziecka – akcentuje pani Krystyna.


Jak to działa?


Aby osiągnąć zamierzony efekt, chcą pracować z dziećmi od samego początku, czyli od klasy pierwszej. Tylko dwa takie oddziały powstaną w tym roku. Dziewczynki i chłopcy będą się w nich uczyć oddzielnie. Skąd taki podział? Przedstawiciele Stowarzyszenia zwracają uwagę, że jest to dobrze sprawdzony system, która wynika z naturalnych różnic rozwojowych dziewczynek i chłopców.
– Taki podział jest korzystny dla uczniów, szczególnie na tym początkowym etapie kształcenia. Każdy z nas, kto pracuje w szkole, wie, że nie można efektywnie uczyć grupy mieszanej. Widać różnice choćby w koncentracji – dziewczynki mogą się skupić nawet godzinę, chłopcy po półgodzinie już nie mogą usiedzieć – mówi Sławomir Kostulski, prezes Stowarzyszenia. 
Zdaniem wiceprezesa Radosława Ziółkowskiego, szkoły publiczne są przygotowane i nastawione przede wszystkim na kształcenie grzecznych dziewczynek i preferują ich sposoby zachowania z wielką szkodą dla chłopców. Członkowie „Integritas” zastrzegają jednak, że nie chodzi im o jakieś izolowanie uczennic od uczniów i tworzenie „klasztorów”, dlatego część zajęć będzie wspólna.
Nie będzie też dzwonków o stałych porach, bo długość lekcji ma być dostosowana do możliwości percepcyjnych dzieci. Nauczyciel sam będzie oceniał, na ile jego uczniowie są skoncentrowani i jak się czują. Dlatego lekcja potrwa czasem tylko pół godziny. Elastyczny ma być także program nauczania, uwzględniający możliwości uczenia się u dzieci, przy czym nauczycieli tej szkoły, jak każdej innej, będzie obowiązywała podstawa programowa.
Dzieci mają określone zdolności, ale i deficyty, zwracają uwagę przedstawiciele „Integritas”, dlatego w ich szkole każde dziecko ma mieć indywidualną ścieżkę edukacyjną. Nauczyciel ma być więc tzw. tutorem, opiekunem, który obserwuje dziecka w szkole, rozpoznaje jego mocne i słabe strony, przygotowuje indywidualny program wychowawczo-edukacyjny, a przede wszystkim jest w stałym kontakcie z obojgiem rodziców każdego ucznia.


Lekcje dobrych nawyków



Osoby skupione w „Integritas” zapewniają, że ich szkoła nie będzie chowaniem dzieci pod kloszem. Przeciwnie. Model, który chcą w niej wprowadzić, oparty na takich koncepcjach, jak: edukacja spersonalizowana i wspomniana wyżej edukacja zróżnicowana, uwzględniająca różnice biologiczne, ma kształtować silną jednostkę, świadomą swojej wiary i przekonań.
– W takiej szkole dzieci są wychowywane do odpowiedzialności za podejmowane decyzje. To ma być jednostka świadoma, jakie są zagrożenia dzisiejszej rzeczywistości, umiejąca się w tej rzeczywistości odnaleźć, mająca swoje zdanie i umiejąca je uzasadnić, w taki sposób, aby trafiło ono do innych. Chcemy, by wychowankowie naszej szkoły stawali się nie wychuchanymi i przestraszonymi dziećmi, ale osobami pewnymi tego, w co wierzą i jak wierzą – wyjaśnia Krystyna Marszał-Jankowska.
– Chcemy też, by dzieci uczyły się w niej myślenia, samodzielności i rozumnego podejścia do świata. Nie tylko po to, by zaliczyć test, ale by ta wiedza pomagała im w funkcjonowaniu – tłumaczy Małgorzata Jatkowska, wiceprezes stowarzyszenia.
Dlatego w ciągu dziesięciu miesięcy roku szkolnego dzieci będą wyrabiać w sobie dobre nawyki, które w dalszym życiu są podstawą rozwijania i pielęgnowania cnót. Proste czynności, takie jak porządkowanie biurka, półki, będzie pomagało w wykształceniu w dziecku pracowitości. Podobnie z innymi dobrymi nawykami: jak obowiązkowość, wdzięczność, hojność, uczynność, koleżeńskość, wytrwałość, męstwo, pobożność. Ale jest też jeden bardzo ważny warunek – rola i wpływ rodziców, którzy te nawyki mogą podtrzymywać albo zniszczyć. – Jeśli rodzice nie będą sami dawali dobrego przykładu, to cały wysiłek nauczyciela idzie na marne – zwracają uwagę przedstawiciele płońskiego Stowarzyszenia.


Są otwarci


„Integritas” uruchamia swoją Niepubliczną Szkołę Podstawową w tym roku, dlatego jeszcze do końca maja prowadzi nabór dzieci do placówki. – Rekrutacja nie jest wcale prosta – przyznają przedstawiciele stowarzyszenia, bo rodzice muszą podzielać ich wizję szkoły. – W rozmowach z rodzicami kładziemy nacisk na to, żeby byli świadomi, że muszą bezpośrednio brać udział w edukacji i wychowywaniu dzieci – mówi Sławomir Kostulski.
Czesne miesięczne w tej szkole wynosi 350 zł, co i tak pokrywa zaledwie połowę kosztów utrzymania szkoły, bo na razie Stowarzyszenie działa bez subwencji. Członkowie „Integritas” mają nadzieję, że będzie to kwota dostępna dla średnio zamożnej rodziny, a dla dzieci z rodzin biedniejszych uda się pozyskać sponsorów. Placówka poza standardowymi lekcjami ma oferować także zajęcia dodatkowe, w tym lekcje szachowe, języków obcych, zajęcia muzyczne, rzeźbiarskie, techniczne, a także basen.
Decydujący dla powołania szkoły był fakt, że po miesiącach poszukiwań i starań w różnych urzędach znalazł się odpowiedni budynek w Arcelinie. – W tym przypadku bardzo ważna była rola samorządu, bo gdyby nie życzliwość gminy Płońsk, nie mielibyśmy siedziby. Jesteśmy przykładem, że można coś zrobić – przyznaje Ziółkowski. 
– To nie jest tak, że my jesteśmy jedyni. Jest dużo osób, które myślą podobnie, ale może zabrakło im odwagi i determinacji. Nas tak Pan Bóg poprowadził, że się połączyliśmy razem i stworzyliśmy grupę. Jesteśmy otwarci i każdy, komu przyświecają podobne wartości, może się do nas przyłączyć – dodaje Krystyna Marszał-Jankowska.•
O tym, jak zapisać dziecko do szkoły, prowadzonej przez Stowarzyszenie na: www.integritas.pl