Zachowała się, jak trzeba

Dawid Turowiecki

|

Gość Płocki 45/2013

publikacja 07.11.2013 00:00

Dla 18-letniej płońszczanki Aleksandry Wójcik zagranie w teledysku historycznym poświęconym pamięci bohaterskiej „Inki” stało się impulsem do zgłębiania wiedzy o żołnierzach wyklętych oraz jeszcze bardziej obudziło w niej patriotycznego ducha.

 Ola Wójcik po nagraniu historycznego teledysku już zamierza wziąć udział w plastycznym konkursie organizowanym przez IPN. Stworzy plakat o jednym z żołnierzy z listy katyńskiej Ola Wójcik po nagraniu historycznego teledysku już zamierza wziąć udział w plastycznym konkursie organizowanym przez IPN. Stworzy plakat o jednym z żołnierzy z listy katyńskiej
Dawid Turowiecki

Danuta Siedzikówna, sanitariuszka V Wileńskiej Brygady AK, nie doczekała swych 18. urodzin. Została zastrzelona przez dowódcę plutonu egzekucyjnego.

Jej ostatnie słowa, według mimowolnego świadka wykonania wyroku śmierci ks. Mariana Prusaka, brzmiały: „Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!”. Wcześniej torturowana do końca odmawiała złożenia zeznań obciążających członków swojej grupy. – Kiedy tak ucharakteryzowana, posiniaczona i zakrwawiona, stanęłam przed lustrem, przestraszyłam się, że to wydarzyło się naprawdę. Z drugiej strony poczułam się zaszczycona tym, że mogę zrobić coś dla ojczyzny, zagrać rolę młodziutkiej, ale jakże wielkiej bohaterki, której odwaga jest dla mojego pokolenia nawet trudna do wyobrażenia – przyznaje 18-letnia Ola Wójcik, która debiutowała na ekranie w teledysku do piosenki Kasi Malejonek pt. „Jedna chwila”, znajdującej się na płycie „Panny Wyklęte” projektu autorstwa Dariusza Malejonka i zespołu Maleo Reggae Rockers.

Nieoficjalną patronką krążka stała się właśnie popularna „Inka”. Uczennica Zespołu Szkół nr 2 w Płońsku brała udział w scenach kręconych w Izbie Pamięci Ofiar Terroru Komunistycznego w Wojsku Polskim oraz areszcie przy Rakowieckiej w Warszawie. Scenę egzekucji odegrano w tej samej celi, w której zabito rotmistrza Witolda Pileckiego. – Ciarki przechodziły po plecach na samą myśl, że tylu ludzi zostało tam tak bestialsko wymordowanych – mówi maturzystka, która wciąż ma żywo w pamięci realistycznie wyglądające sceny przesłuchania jej przez ubeka, jego krzyk, ciągnięcie za włosy czy wepchnięcie do ciemnego karceru.

W teledysku przenikają się dwa fabularne światy. Pierwszy autentyczny, odsłaniający dramat ostatnich dni z życia „Inki”, drugi współczesny, opowiadający o spotkaniu w kawiarni, egzaminie na uczelni, kościelnym ślubie czy też o szczęściu matki na wieść o ciąży. – To wszystko było dopiero przed nią, a tak szybko pozbawiono ją marzeń. W ostatnim liście „Inka” napisała: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba...” – cytuje Ola Wójcik, nawiązując do słów piosenki: „Zachowałam się, jak trzeba, nie dla medalu, tam już nagród nie potrzeba. To dla Ciebie kropelka Polski, daj ją dzieciom, gdy nie wiedzą o czym śnić”.