Smutna jesień

Leszek Pszczółkowski

|

Gość Płocki 40/2013

publikacja 03.10.2013 00:00

Dokładnie 60 lat temu, gdy aresztowano prymasa Stefana Wyszyńskiego i sądzono pochodzącego z naszej diecezji bp. czesława Kaczmarka, bezpieka bacznie przyglądała się nastrojom i reakcjom Kościoła na Mazowszu.

Rok 1947 Rok 1947
– przykładowa obsada posterunku MO. To właśnie milicja pełniła usłużną rolę wobec UB, zbierając informacje o nastrojach wśród ludzi
Archiwum Ośrodka KARTA, udostępnił Ryszard Pelka

Padł wtedy rozkaz, aby potroić czujność. Zachowane w archiwach dokumenty pułtuskiej bezpieki pokazują, jak bardzo władza obawiała się reakcji wiernych na te wydarzenia i jak duże siły zmobilizowała do powstrzymania spodziewanych rozruchów.

Wszystko podejrzane

„Polecam wszelkie zgromadzenia, odpusty zabezpieczyć tak, aby nie dopuścić do wrogich wystąpień lub celowych prowokacji” – pisał m.in. do swych podwładnych komendant powiatowy Milicji Obywatelskiej w Pułtusku. Był 29 września 1953 roku. Trzy dni wcześniej aresztowano prymasa Wyszyńskiego. Tydzień wcześniej skazano bp. Czesława Kaczmarka na 12 lat więzienia. System totalitarny osiągał apogeum swojej siły. Z każdego posterunku MO płynęły codzienne meldunki o sytuacji panującej w terenie. Te, po wstępnej analizie, przekazywano do siedziby pułtuskiej bezpieki. Obawiano się wszelkich większych zgromadzeń ludności: Mszy, odpustów, wiejskich zabaw. Nieustannie śledzono przebieg nabożeństw, analizowano zachowania i wypowiedzi księży. Obiektem inwigilacji stały się nawet wiejskie koła różańcowe. Podejrzany był każdy, kto posiadał odbiornik radiowy – mógł przecież słuchać audycji BBC czy Wolnej Europy.

Nic się nie dzieje?

Jak zareagowała ludność na tak bezprecedensowe posunięcia jak proces biskupa i aresztowanie prymasa? Lektura meldunków może budzić pewne zaskoczenie. Wyłania się z nich bowiem obraz społeczeństwa niemal w pełni zastraszonego i biernego. Nie odnotowano jakichkolwiek wystąpień, protestów czy rozruchów. „Odnośnie procesu cicho w terenie” – raportował posterunek MO w miejscowości Gzy. Milicjanci z Niestępowa donosili, że „społeczeństwo jest zajęte wykopkami ziemniaków i sianiem zbóż, nie słucha dzienników radiowych i nie czyta prasy”. Posterunek w Nasielsku informował: „jest spokojnie, nie jest rozsiewana propaganda oraz nie są rozlepiane wrogie ulotki przez element wrogi”. Znaczna część odnotowanych w meldunkach wypowiedzi pochodziła od osób sprzyjających władzy komunistycznej i była odwzorowaniem haseł propagandy o mieszaniu się kleru do polityki i o zdradzie ludowej ojczyzny. Jedyne wykryte w czasie akcji przypadki łamania prawa dotyczyły… nielegalnego uboju krów oraz pokątnej produkcji alkoholu. Informowano też o zupełnie innych komentarzach. Posterunek w Wyszkowie raportował: „chodzi pogłoska wśród ludności, że niemożliwym jest, aby to była prawda, że jest to biskup i sam tak się oskarża”. Z Winnicy informowano o powtarzających się wypowiedziach o tym, że: „już pozamykali księży, będą zaraz zamykać kościoły”. Posterunek Obryte donosił o zasłyszanej rozmowie, w której stwierdzono, że „państwo źle robi, że księży osadza we więzieniu, ludzi odrywa od Kościoła”. Skrupulatnie meldowano o wypowiedzi jednej z mieszkanek wsi Trzepowo: „Mój Boże, dostał się biedny biskup do więzienia, który musi pokutować”. Z kolei plotka wychwycona przez milicjantów z Pokrzywnicy wiele mówi o rosnącym stanie niepewności wśród mieszkańców: „teraz już nie będą chować ludzi zmarłych na cmentarzach, tylko każden będzie chował na swojej działce”. Dla pełnego obrazu sytuacji należy jednak odnotować meldunek z Niestępowa: „odbyły się zabawy, frekwencja na zabawach bardzo duża, zabawy odbyły się spokojnie”.

Pod skorupą milczenia

W wyniku obserwacji przebiegu Mszy i treści kazań odnotowano z reguły brak wypowiedzi w sprawie procesu biskupa i aresztowania prymasa lub jedynie bardzo ostrożne komentarze w tej sprawie. „W dniu 13 września 1953 roku kler na kazaniach wygłaszanych nie poruszał sprawy procesu Kaczmarka” – raportowano do pułtuskiej bezpieki. W informacji z kolejnej niedzieli pisano: „W dniu dzisiejszym otrzymane meldunki odnośnie kazań w kościołach są negatywne, wszystkie kościoły zostały obsłużone i w żadnym kler nie poruszał spraw politycznych oraz procesu bp. Kaczmarka”. Do wyjątków należało kazanie wygłoszone w Nasielsku, podczas którego ksiądz powiedział, że „niektórzy księża też schodzą z drogi, ale się naprawią i będą zwolnieni z czasem”. Kontrast pomiędzy przewidywaniami sił bezpieczeństwa a rzeczywistą postawą ludności był więc wyraźnie widoczny. Trudno jednak dziwić się bardzo ostrożnej postawie dużej części mieszkańców. Należy pamiętać, że byli oni od wielu lat poddani ciągłym szykanom i represjom, byli antagonizowani, obarczani podatkami i przymusowymi dostawami. Żyli pod presją ogłupiającej propagandy i nieustannego strachu przed donosicielstwem. Pogrążali się w strachu i apatii. Nieufność wobec drugiego człowieka nakazywała milczenie. Dopiero najbliższe lata miały doprowadzić do „odwilży” i złagodzenia polityki władz komunistycznych. Do napisania artykułu wykorzystano materiały archiwalne o sygnaturze IPN BU 00915/13. W cytatach dokonano niezbędnych zmian interpunkcyjnych i ortograficznych.