Konkordat dobrej woli

ks. Włodzimierz Piętka

|

Gość Płocki 40/2013

publikacja 03.10.2013 00:00

Tę umowę podpisano 20 lat temu, ale dziś potrzeba wielkiej kampanii edukacyjnej o miejscu religii i wspólnoty kościelnej w polskim społeczeństwie – mówili uczestnicy płockiego spotkania z abp. Józefem Kowalczykiem.

Konkordat  dobrej woli Uczestnicy promocji książki w płockim WSD: (od lewej): Marcin Przeciszewski – prezes KAI, biskup płocki Piotr Libera, abp Józef Kowalczyk – prymas Polski i ks. prof. Wojciech Góralski – jeden z redaktorów merytorycznych publikacji ks. Włodzimierz Piętka /GN

Konkordat jest jednym z największych osiągnięć naszej demokracji po 1989 roku. Dziś jednak dzieje się coś niepokojącego, gdy umacnia się nurt polityczno-ideologiczny, który promuje świeckość państwa i spycha religię tylko do sfery prywatnej.

Konkordat spisany i ratyfikowany powinien dziś być przełożony na kampanię edukacyjną w polskim społeczeństwie – powiedział Marcin Przeciszewski, prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej w czasie pierwszej prezentacji w Polsce najnowszej publikacji abp. Józefa Kowalczyka. „Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską 1993/1998”. – Książka ukazuje się w 20. rocznicę podpisania tej umowy międzynarodowej, ale również w kontekście wciąż nowych kontrowersji i tendencyjnych publikacji, które się pojawiają. Przytaczamy tu fakty, sięgamy do źródeł, aby pokazać prawdę o konkordacie, choć w dyskusji o nim jest wciąż wiele ignorancji i niekompetencji – mówił na spotkaniu w Płocku prymas Polski. – To ważna książka, doskonale dokumentująca powstanie konkordatu. (…) Odtąd każdy będzie musiał odwoływać się do tego dzieła, oprzeć się na nim – mówił na spotkaniu bp Piotr Libera. – Wielu krytykuje konkordat i przepowiada jego zmierzch. My jednak wiemy, że jest to długa, sprawdzona i dobra historia stosunków państwo–Kościół – zwracał uwagę ks. prof. Wojciech Góralski. Charakteryzował umowę zawartą z Rządem RP jako dokument, w którym nie ma „śladów przywilejów dla Kościoła”, choć wielu przeciwników na siłę próbuje ich szukać. Publikacja ukazała się nakładem Płockiego Instytutu Wydawniczego i cieszy się dużym zainteresowaniem. Więcej na: plock.gosc.pl.