Nie tylko półpoście

Gość Płocki 10/2013

publikacja 07.03.2013 00:00

Kiedyś na 40 dni zmieniał się domowy jadłospis i zamierało życie towarzyskie. A jak to wygląda na początku XXI wieku?

 Kapliczka ze skansenu w Sierpcu (fragment kolekcji rzeźby ludowej) przedstawia m.in. sceny: „Chrystus w Ogrójcu”, „Ukrzyżowanie” i „Zmartwychwstanie” Kapliczka ze skansenu w Sierpcu (fragment kolekcji rzeźby ludowej) przedstawia m.in. sceny: „Chrystus w Ogrójcu”, „Ukrzyżowanie” i „Zmartwychwstanie”
Agnieszka Małecka

Jeszcze nie tak dawno nie do pomyślenia było na Mazowszu, aby wierni nie przestrzegali wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych codziennie w Wielkim Poście oraz w każdy piątek i w inne wyznaczone dni roku. Złamanie tej zasady uważane było powszechnie za wielki grzech. Wszystkim tym surowym rygorom ludzie poddawali się bez żadnego protestu i ściśle się do nich stosowali. Nie obowiązywały one tylko osób chorych oraz małych dzieci.

Aż do około połowy ubiegłego stulecia przez cały okres Wielkiego Postu nie spożywano nie tylko mięsa i tłuszczów zwierzęcych, lecz także nabiału czy miodu. Aby uniknąć choćby cienia styczności z mięsem czy tłuszczem, gospodynie starannie czyściły popiołem, myły i wyparzały wszystkie naczynia. Niektóre z nich miały zresztą dwa komplety garnków, z których jeden był przeznaczony tylko na okres postu. Na stołach zaczynało się panowanie żuru gotowanego na zakwasie z żytniej mąki oraz śledzia. Ten ostatni w niektórych wsiach symbolicznie oznaczał rozpoczęcie postu. Zgodnie z popularnym zwyczajem o północy do karczmy, w której hucznie bawiono się w ostatni dzień karnawału, wchodził mężczyzna ze śledziem w rękach krzycząc „Śledź!”, co było znakiem zakończenia zabawy.

Jadano też kapuśniak, barszcz gotowany na kwasie z kapusty, kluski, różnego rodzaju kasze, warzywa i oczywiście chleb, zazwyczaj żytni razowy. Za postny przysmak uchodziła drobno posiekana cebula zalana łyżką lnianego oleju, którą jadano z razowym chlebem lub gotowanymi ziemniakami. Jak widać, wielkopostny jadłospis naszych przodków był dosyć urozmaicony. Jednak, jak zauważył, pisząc o życiu religijnym w swej rodzinnej wsi Krajewo Wielkie, nieżyjący już ks. Jan Chmieliński, wierni pościli, ale nie głodzili się. Nie brakowało jednak takich osób, które decydowały się na podejmowanie postu o chlebie i wodzie, zwłaszcza w Środę Popielcową czy Wielki Piątek. Co ciekawe, jak wspominali pamiętający tamte czasy ludzie, po 40 dniach postu spożywane na Wielkanoc mięso wydawało się początkowo jakby zupełnie pozbawione smaku. Pewnie po tak długim okresie wstrzemięźliwości organizm potrzebował czasu, aby na nowo przyzwyczaić się do tego rodzaju potraw.

Niemal całkowicie zamierało życie towarzyskie. Nie organizowano wesel i zabaw, unikano śpiewania świeckich piosenek, śmiechu, żartów i wesołości. Ludzie masowo brali udział w nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali, które przyciągały, zwłaszcza mieszkańców mazowieckich wsi, rzewnymi śpiewami i kazaniami pasyjnymi. Jednym momentem łamiącym wielkopostną ciszę, spokój i powagę było dziś niemal zupełnie zapomniane tzw. półpoście albo śródpoście.

W dniu, w którym przypadała połowa Wielkiego Postu, czyli w czwartek po czwartej niedzieli na ulicach miast i wsi pojawiali się młodzi ludzie hałasujący drewnianymi kołatkami i terkotkami, walący z hukiem drewnianymi młotami, inaczej szlagami, co nazywano wybijaniem półpościa. Rozbijali też gliniane garnki wypełnione popiołem przed przechodniami, o drzwi domów lub nawet wrzucali je do izb. Wykrzykiwali przy tym głośno: „Półpoście, półpoście!”. Dlatego półpoście nazywano także dniem garkotłuka. Jego genezy można się dopatrywać w praktykowanym niegdyś zwyczaju zaostrzania rygorów postu polegających na powstrzymywaniu się od tego dnia od spożywania potraw gotowanych. Wojciech Ostrowski

Jaki post dzisiaj?

Ks. Piotr Grzywaczewski – Mamy bogaty skarbiec wielu tradycji liturgicznych i pozaliturgicznych, często wciąż nieodkrytych, zapomnianych bądź przeżywanych powierzchownie. A tymczasem Gorzkie Żale czy Droga Krzyżowa to owoce kontemplacji męki Pańskiej. Warto w nasze odprawianie tych nabożeństw wprowadzać elementy milczenia, ciszy i adoracji. Takie było wielkie pragnienie papieża Benedykta XVI. Przez chwile ciszy konfrontujemy nasze życie z męką Pana i budujemy osobistą więź z Chrystusem. Są też inne praktyki wpisane w wielkopostne dni, które zawsze pozostają aktualne. To przede wszystkim post, modlitwa, jałmużna, unikanie zabaw, wyrzeczenia. Dawniej bogactwo obrzędów, zwyczajów i ludowej tradycji pomagały trwać w duchu tego okresu liturgicznego, ale zawsze istotą jest serce człowieka, które się nawraca i otwiera na Boga oraz drugiego człowieka.