Wielki płacz w muzeum

Ks. Włodzimierz Piętka

|

Gość Płocki 07/2013

publikacja 14.02.2013 00:00

Jest droga piękna, na której można odnaleźć wiarę zagubioną. W Roku 
Wiary 
warto iść za tą intuicją Benedykta XVI.


Chrystus frasobliwy z Długosiodła jest jedną z najbardziej charakterystycznych rzeźb w muzeum diecezjalnym Chrystus frasobliwy z Długosiodła jest jedną z najbardziej charakterystycznych rzeźb w muzeum diecezjalnym
Agnieszka Kocznur

Piękniejące kościoły naszej diecezji są wyrazem nie tylko materialnej troski o zabytki architektury sakralnej, ale wiary tych, którzy je ratują. Niezwykłe nagromadzenie dzieł sztuki znajduje się w Muzeum Diecezjalnym. I choć do opactwa pobenedyktyńskiego w Płocku czy starego gmachu muzeum przy katedrze raczej nikt nie idzie z różańcem w ręku, to jednak nikt nie jest w stanie też powiedzieć, co może się dziać w głowie i sercu oglądającego drobińskie Piety, Chrystusa frasobliwego czy Arabską Madonnę. 
Zaglądamy do księgi pamiątkowej muzeum i natrafiamy na niektóre wpisy zwiedzających. Dla przykładu: „bogate zbiory muzeum i ich zwiedzanie to wielki pokarm dla duszy”, „dziękuję za chwile zadumy”, „to cieszy oczy i serce oraz umacnia wiarę” – napisali turyści z Warszawy, „wychodzimy ubogaceni duchowo” – goście z Poznania czy: „Tu ogarnia pokora wobec dzieła rąk mistrzów, szept historii i pokora słabej wiary, ściśle związanej z humanizmem”.


Między figurami


Co więc myśli turysta oglądający na przykład rokokową figurę św. Hieronima, który kamieniem bije się w piersi, aby odpokutować za swoje grzechy. Albo gdy widzi jedną z najsłynniejszych figur muzeum na Tumach – tę z Długosiodła – Chrystusa frasobliwego, z początku XVI wieku. – Jest On nazywany też ludowo: Dumającym, Cierpiotką, Świętą Turbacją, bo jest zatroskany nędzą i ludzkim cierpieniem. To Chrystus, który odpoczywa na chwilę przed ukrzyżowaniem w drodze na Golgotę. Wspiera się o czaszkę Adama i myśli o doli człowieka, za którego umiera – wyjaśnia ks. Stefan Cegłowski, dyrektor muzeum diecezjalnego. 


Obrazki i obrazy 
z życia wzięte


Obok dzieł sztuki, obrazów i rzeźb przewodnicy muzeum pokażą też dwie perełki, które są pamiątkami po świętych. To po pierwszy krzyż, który nosił bł. abp Antoni Julian Nowowiejski. Jak mówią świadkowie, miał on być świadkiem męczeństwa biskupa płockiego w Działdowie w 1941 roku. Jest też unikatowy obrazek z autentyczną dedykacją św. s. Faustyny dla współsiostry Antoniny: „† Jezu, ufam Tobie. Drogiej S. Antoninie na dzień imienin jako dowód pamięci przed Panem Jezusem. S. Faustyna. Kraków, 13 VI 36”. 
Niewielki obrazek ma wielką historię, bo s. Antonina jest wymieniona w „Dzienniczku” świętej. Działo się to w przeddzień wyjazdu s. Faustyny z Wilna do Krakowa. Podeszła do niej starsza siostra, Łotyszka z pochodzenia – Antonina Grejwul, i prosiła, żeby ta zapytała osobiście Pana Jezusa, czy jej – Antoninie – wybaczył grzechy na spowiedzi. Od lat cierpiała bowiem wewnętrznie, bo wydawało się jej, że źle się spowiada. S. Faustyna usłyszała na modlitwie słowa Pana: „Powiedz jej, że więcej rani moje serce jej niedowierzanie aniżeli grzechy, które popełniła”. Gdy s. Antonina usłyszała te słowa, „rozpłakała się jak dziecko” – zapisuje św. Faustyna w „Dzienniczku”. Trzy miesiące później święta przekazała swej współsiostrze obrazek. Później znalazł się on prawdopodobnie u sióstr w Białej k. Płocka, a stamtąd trafił do Zofii Samusik-Zarembowej, która pamiątkę przekazała do Muzeum Diecezjalnego.
Warto się wreszcie zatrzymać przy wielkim obrazie przedstawiającym „Żal św. Piotra apostoła”. Kogut pieje, Piotr płacze, twarz jest wręcz poorana łzami. Apostoł ma bose stopy, a obok niego leżą klucze i otwarta księga. – Obraz w XIX wieku, do przebudowy katedry na początku wieku ubiegłego, znajdował się kaplicy Najświętszego Sakramentu płockiej katedry. Możemy więc sobie wyobrazić, że to przed nim modlili się między innymi powstańcy styczniowi. Kopię malowidła spotkamy w bazylice pułtuskiej oraz w kościołach parafialnych w Radzanowie k. Płocka i w Siemiątkowie – opowiada ks. Stefan Cegłowski.


Czy sztuka może oczarować wiarę?


Grażyna Rybicka
polonistka w III LO w Płocku
– Nie uprawiam sztuki, a jedynie uczę cenić to, co ona daje. Pytam się nieustannie swojego serca, czy dzieła, które poznajemy i interpretujemy z młodzieżą, wzmacniają wartości niesione również przez wiarę. Te należące do klasyki, które zyskały miano uniwersalnych, są czytelne, ich przesłania nie budzą niepokoju, a przy tym sprawiają radość obcowania z geniuszem twórczym. Rozterki sprawiają mi te dzieła sztuki współczesnej, których zasadniczym celem wydaje mi się prowokacja i skandal, a więc mogące zaburzyć poczucie ładu i harmonii świata. Pytałam malarza Tadeusza Dominika, który niedawno otworzył swoją wystawę w Płockiej Galerii Sztuki: Czy artyście wszystko wolno? On odpowiedział: „Prawdziwemu artyście wszystko wolno, bo prawdziwy artysta nikogo nie obrazi i nie skrzywdzi”. 
Sztuka mądra i piękna bez wątpienia może oddziaływać na ogólny poziom wrażliwości moralnej człowieka, może nas zbliżać do siebie wzajemnie, dostarczać wzruszeń i budzić zachwyt nad światem, który stworzył Pan Bóg. Jednak w dążeniu do pogłębionej wiary nie wystarczą wysokie emocje typu oczarowanie i zachwyt. Potrzebne jest też podejmowanie wysiłku intelektualnego 
dla zbudowania wewnętrznej siły i równowagi.