Historia się obroni

Ks. Włodzimierz Piętka

|

Płocki 45/2012

publikacja 08.11.2012 00:00

Jak zmierzyć się z 11 listopada? Jak świętować i pamiętać, jak pokochać historię i zarazić nią młodzież, mówi Zbigniew Majewski, nauczyciel historii w ciechanowskim Krasiniaku, niegdyś wyczynowy sportowiec, a prywatnie stryjeczny brat olimpijczyka Tomasza Majewskiego.

Historia się obroni Ks. Włodzimierz Piętka

To ludzie zarażają dobrą pasją. Mnie do sportu i historii przyciągnął nauczyciel ze szkoły podstawowej w Świerczach. Nazywał się Jerzy Marszycki, od szóstej klasy miał z nami zajęcia. On obudził moje zainteresowania. To była jego zasługa, bo wcześniej miałem innych nauczycieli i pamiętam, że za historią nie przepadałem. On natomiast organizował konkursy i pobudzał nas do zdrowej rywalizacji. Znakomicie wykorzystywał literaturę, zwłaszcza Sienkiewicza. Wciągał nas do historii przez książki. W ten sposób już w szkole podstawowej przeczytałem całą Trylogię – mówi Majewski.

Opowieści prawdziwe

Gdzie szukać historii prawdziwej i ciekawej? Nasz historyk zwraca uwagę na dom i ludzi, którzy mówią o historii prawdziwej oraz wydarzenia, w których samemu się uczestniczy. – Jako mały dzieciak wysłuchiwałem opowieści starszych panów, przyjaciół mojego dziadka, z którym walczyli razem w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Jeden z nich był w osobistej ochronie Piłsudskiego w Sulejówku. Przychodzili do mojego ojca, a ja z zapartym tchem słuchałem opowieści, o których oficjalnie nic albo niewiele się mówiło. Od nich słyszałem o powstaniu styczniowym, o Katyniu. Zawsze były to historie, które nawiązywały do losów mojej rodziny – podkreśla historyk.

Jednocześnie sam o sobie mówi, że do Święta Niepodległości „dojrzał” w 1978 roku. – Wcześniej nie było obchodów 11 listopada. Był to dzień skazany na zapomnienie, bo podkreślano, że najważniejszym świętem była rocznica rewolucji październikowej. Wmawiano przecież, że to dzięki rewolucji bolszewickiej Polska odzyskała niepodległość. Ja dojrzałem i zrozumiałem, jak ważna jest ta data, gdy 11 listopada 1978 r. jako student znalazłem się w wielkim tłumie ludzi na Starym Mieście w Warszawie. Była to wielka manifestacja w 60. rocznicę odzyskania niepodległości. Najpierw była Msza w katedrze św. Jana, a później próba składania wieńców przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Plac był otoczony kordonem milicji. Wtedy uświadomiłem sobie, jak wielka i ważna historia stoi za 11 listopada 1918 roku. Bardzo ważne dla mnie stały się wtedy słowa marszałka Józefa Piłsudskiego, że „kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości”.

Majewski zwraca uwagę, że na wielkie tematy, jak odzyskanie niepodległości, trzeba patrzeć też z perspektywy miejsca, w którym się żyje. – Na Mazowszu działa się wielka historia na przykład w czasie wojny 1920 r. Zajęcie radiostacji bolszewickiej w Ciechanowie przed polskie oddziały z Przasnysza z pewnością pozwoliło Piłsudskiemu na podjęcie strategicznych kroków w całej kampanii. A cóż powiedzieć o walkach pod Sochocinem, Cieksynem, Arcelinem czy wreszcie bohaterską obroną Płocka? To są nasze pamiątki niepodległej Rzeczypospolitej. Podkreśla, że świętowanie 11 listopada powinno być okazją do refleksji choćby nad faktem, że było tylu ludzi, którzy poświęcili wszystko, aby Polska była na mapie.

Historia na kliknięcie?

Zbigniew Majewski jest nauczycielem w ciechanowskim I LO im. Zygmunta Krasińskiego. Swoją pasję chce przekazać młodzieży, może trochę jak jego nauczyciel ze szkoły podstawowej. Zawsze podaje bogatą bibliografię, odnosi się do literatury, filmu. Długa jest lista jego uczniów, którzy uczestniczyli w olimpiadach historycznych.

– Zawsze uważam, że jest sens i obowiązek uczenia historii. A jaka jest młodzież, którą uczę? To ludzie pokolenia internetu, niestety, w większości nie czytają już książek. Całej wiedzy szukają w internecie, jakby historię można było zdobyć na kliknięcie. Potrafią pięknie się angażować w akcje rekonstrukcji historycznej, a z drugiej strony chcieliby, aby podać im suchą wiedzę, gotowe fakty. Trudno im uświadomić, że za historią stoją ludzie, tragiczne losy, że za tymi faktami jest człowiek. Gdy omawiam zagadnienie odzyskania niepodległości, prezentuję młodzieży dwa filmy: o sprawie polskiej i o walce o nasze granice. Jest to wielka dokumentacja archiwalna i opowieści uczestników wydarzeń: z walk o Lwów, powstań śląskich i wielkopolskich, wojny 1920. Jedni się interesują, inni zajmują się swoimi sprawami. Powtarzam im, że historia lubi się powtarzać, dlatego zachęcam, aby rozmawiali ze starszymi osobami na tematy historyczne – mówi Majewski.

Czasami powtarza żartobliwie młodzieży, że gdyby nie rok 1918, splot wielu wydarzeń i szczególna aktywność Polaków, to prawdopodobnie dziś rozmawialiby wszyscy po rosyjsku. Z doświadczenia nauczycielskiego widzi, że jest to jeden z najtrudniejszych tematów dla młodzieży. – Przecież kluczowym zagadnieniem są tu przyczyny odzyskania przez Polskę niepodległości. Młodzieży najtrudniej jest zrozumieć, że najważniejszą przyczyną, mimo wszystko, było przetrwanie Polaków jako narodu. Gdyby nie było narodu polskiego, nie byłoby sprawy polskiej. Historyk z Ciechanowa jest przekonany, że historia obroni się sama. – To prawda, że nie jest łatwa. Chcę nauczyć młodzież, aby myślała przyczynowo-skutkowo. Poznanie faktografii, dat jest wtórne. I powtarzam im zawsze, że za wydarzeniami i datami stoją ludzie – mówi Majewski.

Pasje połączone

Historyk podkreśla, że od dziecka ukształtowały się w nim równocześnie zainteresowanie do historii i sportu. Szły one równolegle, bo nawet studia połączył ze sportem wyczynowym. Taką możliwość daje mu również praca w szkole.

– Sport to rywalizacja i aktywność, która trzyma i wciąga. Przekładam moje sportowe doświadczenia na pracę pedagogiczną. Zachęcam uczniów do olimpiad z historii, bo w nich chodzi o wiedzę i zdrową rywalizację – przyznaje Zbigniew Majewski. Co ciekawe, tę samą, podwójną pasję ma brat nauczyciela z Ciechanowa.

Jest księdzem i dyrektorem Archiwum Diecezjalnego i Biblioteki WSD w Płocku – ks. Dariusz Majewski. Kto zna go bliżej, wie, jak lubi on bieganie i długie marszruty. Sportowa pasja wzmacnia z pewnością jego kondycję, aby mógł spędzać długie godziny nad diecezjalnymi archiwaliami. Jest wreszcie Tomasz Majewski, podwójny olimpijczyk z Pekinu i Londynu.

– On też interesuje się historią, a ja wciągnąłem go jeszcze do lekkiej atletyki. W ten sposób miał ciężką szkołę do przebycia, w której musiał solidnie się uczyć do matury i długo trenować. Ale to wszystko przyniosło piękne, również olimpijskie owoce – podkreśla z satysfakcją Zbigniew Majewski.