Przez dziesięć tygodni blisko 200 osób szło śladami św. Stanisława Kostki, modląc się o powołania i pytając także o własną drogę. Bo nie chodziło tylko o to, by przejść z Wiednia do Rzymu. Finał pielgrzymki na rzymskim Kwirynale pokazał, że najważniejsze wydarzyło się nie na mapie, ale w sercach uczestników.
Po ponad dwóch miesiącach i dziesięciu etapach sztafetowa pielgrzymka, organizowana w roku jubileuszu 300. rocznicy kanonizacji świętego z Rostkowa, dotarła do Rzymu. W kościele św. Andrzeja na Kwirynale, przy grobie św. Stanisława Kostki, pielgrzymi dziękowali za drogę rozpoczętą 4 lipca w Wiedniu. Mszy św. przewodniczył kard. Gianfranco Ghirlanda SJ. To właśnie z Wiednia w 1567 r. młody Stanisław Kostka wyruszył w drogę, która zaprowadziła go ostatecznie do Towarzystwa Jezusowego. Pielgrzymi, którzy w tym roku przecierali ten szlak przeszli sztafetowo około 1700 km, niosąc główną intencję: modlitwę o nowe i święte powołania oraz o odwagę dla młodych w rozeznawaniu ich życiowej drogi.
W homilii kard. Ghirlanda przypomniał, że siła św. Stanisława rodziła się z wierności rozpoznanej woli Boga. – Św. Stanisław uczy nas, że powinniśmy dochować wierności Bogu, nawet jeśli przyjdzie nam za to zapłacić niezrozumieniem ze strony otoczenia – mówił. Kardynał zaznaczył, że świadectwo młodego jezuity pozostaje aktualne także dziś. – Próżność świata, który nas otacza, można przezwyciężyć jedynie świadectwem życia zakorzenionego w wartościach naprawdę trwałych – podkreślił, wymieniając m.in. miłość do drugiego człowieka, troskę o rodzinę, wierność, uczciwość, szacunek dla życia, miłosierdzie i przebaczenie.
Doświadczenie tej drogi uczestnicy odczytywali bardzo osobiście. – Na poszczególnych etapach byli ludzie, którzy nie zawsze się znali, a kilka dni wspólnej wędrówki pozwalało odkryć, jak bardzo wiara ludzi obcych może uczynić braćmi i siostrami – mówił bp Adam Bab, delegat KEP ds. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, który również wziął udział w pielgrzymce.
Jak podkreślił, pielgrzymowanie było także próbą wejścia w wewnętrzne doświadczenie św. Stanisława. – On nie tylko przeszedł drogę z Wiednia do Rzymu, ale przeszedł też drogę przez samego siebie. Między głosem zewnętrznym a tym, co rozpoznawał w sercu, rodziło się napięcie. To doświadczenie nie omija nikogo, kto szuka woli Bożej – zauważył. Zdaniem bp. Baba św. Stanisław może być dziś szczególnie ważnym przewodnikiem dla współczesnych ludzi. – W takim przebodźcowanym świecie warto sięgnąć do Stanisława Kostki po przykład trwania przy własnym sercu, żeby tam usłyszeć głos Boga. Żeby w ogóle zorientować się, że mam serce i duszę, które coś do mnie mówią – powiedział.
O podobnym doświadczeniu mówiła s. Aleksandra, uczennica Krzyża z Warszawy, która przeszła czwarty etap pielgrzymki. – Św. Stanisław inspiruje wytrwałością i nieustępliwością w dążeniu do realizacji tego, co rozpoznał jako swoją drogę. Dostał światło od Boga i miał determinację, by za nim pójść. O taką odwagę dla młodych ludzi warto się dziś modlić – mówiła. Dodała, że sama droga uczyła także przyjmowania własnej słabości i słabości innych. – Pielgrzymowanie uczy otwartości na drugiego człowieka, przyjmowania słabości swojej i drugiego, ducha wspólnoty i braterstwa. Myśmy tego bardzo mocno doświadczyli – podkreśliła.
Ks. Bartosz Olszewski, pallotyn i dyrektor Centrum Młodzieży "Apostoł" w Warszawie, zwrócił uwagę na odpowiedzialność, której uczy przykład Stanisława. – Uczy odwagi i wzięcia odpowiedzialności za własne życie, ale także za ludzi, którzy są wokół. Choć sam wybrał życie zakonne, może inspirować również do odpowiedzialności w małżeństwie, rodzinie i codzienności – mówił.
Dla Grzegorza Szykulskiego, burmistrza Drobina, który przeszedł pierwszy etap sztafety, droga stała się przede wszystkim doświadczeniem wdzięczności. – Uświadomiłem sobie, że jestem w tym miejscu, w którym jestem, także dlatego, że św. Stanisław towarzyszył mi przez całe życie – powiedział. Wspominał, że jako kilkuletni chłopiec rozpoczął służbę przy ołtarzu w Drobinie i od tego czasu postać św. Stanisława była obecna na kolejnych etapach jego życia. – Teraz czuję, jakbym spłacał pewien dług wdzięczności. Św. Stanisław Kostka uczy mnie, jak być człowiekiem, i nieustannie mnie umacnia – dodał.
Po Eucharystii bp Szymon Stułkowski, pomysłodawca tej pielgrzymki, dziękował wszystkim, którzy podjęli trud drogi: świeckim, osobom konsekrowanym, kapłanom, biskupom, organizatorom poszczególnych etapów oraz tym, którzy otwierali przed pielgrzymami swoje domy i serca. Przypomniał także o "walizce powołaniowej", która towarzyszyła sztafecie. Umieszczono w niej relikwie św. Stanisława Kostki i św. Carlo Acutisa oraz współczesną interpretację obrazu Caravaggia "Powołanie św. Mateusza". – Mam nadzieję, że ten relikwiarz pomoże młodym ludziom odkrywać ich powołanie – powiedział biskup płocki.
Na zakończenie zwrócił uwagę na wyjątkowość samego szlaku. – Kiedy pielgrzymowałem z Trydentu do Ferrary, odkryłem, że to chyba jedyna droga na świecie do grobu świętego, którą on sam przeszedł – mówił. Po chwili dodał krótko: – Idziemy za rok!
Kościół św. Andrzeja na Kwirynale, zaprojektowany przez Giovanniego Lorenza Berniniego, jest jednym z najważniejszych miejsc związanych ze św. Stanisławem Kostką. Znajduje się tam jego grób, zrekonstruowany pokój nowicjatu, w którym zmarł, oraz słynna rzeźba przedstawiająca młodego jezuitę na łożu śmierci. Pielgrzymka „Kostka 300” została zorganizowana w roku jubileuszu 300. rocznicy kanonizacji świętego z Rostkowa. Jej trasa zakończyła się w Rzymie, ale świadectwa uczestników pokazują, że dla wielu była przede wszystkim drogą do głębszego rozeznania, wdzięczności i odważniejszej odpowiedzi na pytanie o własne powołanie.