Ucichły już koncerty w salezjańskich ogrodach, zakończyły się spotkania, a uczestnicy wrócili do swoich domów. Pozostało jednak doświadczenie wspólnoty i pytanie, czy wiara przeżywana podczas festiwalu stanie się codzienną wiernością. O takiej postawie przypomnieli młodym błogosławieni męczennicy salezjańscy, za których dziękowano u stóp Hetmanki Mazowsza.
Campo Bosco odbywało się od 20 do 23 sierpnia, tradycyjnie w Czerwińsku nad Wisłą. W spotkaniu uczestniczyło około 360–400 osób, a podczas największych wydarzeń liczba ta przekraczała nawet 500 osób. Byli wśród nich młodzi związani z czterema inspektoriami salezjanów oraz dwiema inspektoriami sióstr salezjanek. Tegoroczne hasło "Wiarą ożywieni" realizowało się podczas Eucharystii, konferencji, warsztatów, koncertów i zwyczajnego bycia razem.
Festiwal zakończyła niedzielna Msza św. w ogrodach salezjańskich u stóp czerwińskiej bazyliki. Była ona dziękczynieniem za dziewięciu salezjanów, którzy 6 czerwca zostali ogłoszeni błogosławionymi. W latach 1941–1942 ponieśli oni śmierć zadaną im z nienawiści do wiary w niemieckich obozach koncentracyjnych Auschwitz i Dachau. – Ich męczeństwo nie jest dla nas jedynie kartą historii. Jest świadectwem wierności Chrystusowi, która okazała się silniejsza niż przemoc, nienawiść, ideologia i śmierć – przypomniał ks. Dariusz Matuszyński SDB, kustosz czerwińskiego sanktuarium. Zachęcał, aby wiara nowych błogosławionych stała się wiarą współczesnych chrześcijan, ich odwaga – naszą odwagą, a wierność Chrystusowi programem życia.
Życiorysy męczenników pokazują, że do ostatecznego świadectwa dojrzewali w zwyczajnej pracy: jako wychowawcy, nauczyciele, spowiednicy, kapelani i opiekunowie młodzieży. Posiadali różne talenty i charaktery, przeżywali trudności, ale konsekwentnie odkrywali swoje powołanie. Ks. Kazimierz Wojciechowski przez wiele lat przekonywał przełożonych, że kapłaństwo jest jego drogą. W podaniu o śluby wieczyste napisał: "Po raz setny przekonuję się, że to jest moja droga życia". Kiedy ostrzeżono go, że w domu salezjańskim trwają aresztowania, poszedł, nie chcąc dopuścić, aby Niemcy zabrali kogoś innego. Ks. Karol Golda zapłacił życiem za dochowanie tajemnicy spowiedzi, a ks. Włodzimierz Szembek podczas aresztowania próbował ocalić starszego proboszcza, proponując, aby zabrano jego. – Nie namawiam was do męczeństwa, ale do jasnej wierności ideałowi, temu, kim chcecie być, i osobowości, którą Pan Bóg w was ukształtował – powiedział młodym ks. Dariusz Bartocha SDB z krakowskiej inspektorii, który przewodniczył Eucharystii.
Dziękczynienie miało w Czerwińsku szczególny wymiar. Błogosławieni Karol Golda i Włodzimierz Szembek odbywali tu nowicjat i składali pierwsze śluby zakonne. Z miejscowym dziełem związany był także bł. Franciszek Harazim. Napisane przez niego "Misterium Męki Pańskiej" przez ponad 60 lat wystawiano w salezjańskiej sali teatralnej. Ich obecność przypomina, że świętość rodzi się w konkretnych miejscach, wspólnotach i relacjach.
Campo Bosco pokazało także, że młodzi potrzebują przestrzeni, w której wiara może dojrzewać bez poczucia osamotnienia. – Zwykliśmy narzekać na młodzież, a przecież mamy piękny kwiat młodzieży, której trzeba pomóc wydobyć to, co najlepsze. Św. Jan Bosko powtarzał, że w każdym młodym człowieku jest coś dobrego. Zadaniem wychowawcy jest to odkryć, na tym budować i to rozwijać – powiedział inspektor Inspektorii Warszawskiej ks. Tadeusz Jarecki SDB, który modlił się z młodzieżą w Czerwińsku.
Emanuel z Warszawy, który uczestniczył w Campo Bosco po raz czwarty – tym razem działając w strukturach obozu, podkreślił, że festiwal pomaga nie tylko nawiązywać przyjaźnie, lecz także odkrywać życiowy cel, zainteresowania i powołanie. – Męczennicy mogą uczyć nas ofiarności. Niezależnie od tego, czy jesteśmy uczestnikami, wolontariuszami, organizatorami czy duchownymi, jesteśmy tutaj dla siebie nawzajem. Boga można znaleźć w drugim człowieku – powiedział.
Z perspektywy tygodnia właśnie to może być najważniejszym owocem czerwińskiego spotkania. Entuzjazm festiwalu sprawdza się dopiero po powrocie do domu: w wierności podjętym decyzjom, trosce o drugiego człowieka i odwadze życia Ewangelią. Jak przypominał ks. Bartocha w homilii, dziękczynienie za męczenników staje się zobowiązaniem, aby ich wierność przełożyć na własną codzienność.