Każdy dzień rozpoczynał się Eucharystią lub wspólną modlitwą. Trasa prowadziła przez malownicze górskie krajobrazy, ale nie brakowało także stromych podejść, upału i zmęczenia. Pielgrzymi odwiedzili m.in. sanktuarium maryjne w Trens, a w Bressanone zatrzymali się w rodzinnych stronach św. Józefa Freinademetza, werbisty i misjonarza Chin.
W sztafecie uczestniczyli dwaj kapłani diecezji płockiej: dyrektor Szkół Katolickich w Płocku ks. Paweł Sobiecki i dyrektor Caritas Diecezji Płockiej ks. Radosław Zawadzki oraz klerycy Towarzystwa Jezusowego, s. Emanuela ze zgromadzenia antonianek, katechetka z Płocka oraz świeccy pracownicy Caritas Diecezji Płockiej. Wspólna droga była okazją do wzajemnego poznania i dzielenia się doświadczeniem pielgrzymowania.
Duże zainteresowanie wzbudzali nowicjusze Towarzystwa Jezusowego, którzy wędrowali w sutannach. Przechodnie pozdrawiali ich i pytali o cel wyprawy. Pielgrzymi rozdawali obrazki św. Stanisława Kostki, opowiadali o sztafecie i modlitwie o powołania. W Vipiteno podczas Mszy św. przedstawili miejscowym parafianom towarzyszącą wyprawie "walizkę powołaniową" z relikwiami św. Stanisława Kostki i św. Carla Acutisa.
Na trasie nie zabrakło także drobnych przygód – spotkania ze zwierzętami, chłodzenia stóp w górskim potoku czy poszukiwania zgubionej drogi. W Bolzano pielgrzymi doświadczyli gościnności miejscowych salezjanów, którzy przyjęli ich pod swój dach.
Kolejne kilometry przynosiły zmęczenie, ale także satysfakcję z pokonywania własnych ograniczeń. Pielgrzymowanie stawało się więc szkołą weryfikowania własnych potrzeb i ich hierarchii. Wysoka temperatura i trud drogi przypominały, że wiele rzeczy, którymi na co dzień się otaczamy, ma niewielkie znaczenie, a niektóre okazują się wręcz zbędne. W Cortacci pielgrzymi doświadczyli natomiast niezwykłej gościnności miejscowych parafian, którzy częstowali ich sezonowymi owocami.
Ostatni dzień rozpoczęli jeszcze przed wschodem słońca. Był to dzień bardzo szczególny – dzień narodzin dla nieba św. Stanisława Kostki. Ostatnie kilometry, mimo upału, trudnego szlaku i zmęczenia, przyniosły ogromną radość i wdzięczność. Wędrówka tego etapu zakończyła się w Trydencie, gdzie zatrzymali się w miejscowym seminarium. Jego pustka, będąca znakiem braku powołań, jeszcze mocniej uświadomiła im sens pielgrzymowania w intencji nowych powołań kapłańskich, zakonnych i misyjnych.








