Biskup elbląski Wojciech Skibicki przewodniczył uroczystościom dziękczynnym w 50. rocznicę koronacji łaskami słynącej figury Matki Bożej Bolesnej w Oborach.
Mija 50 lat od dnia, w którym bł. Stefan Wyszyński - Prymas Tysiąclecia - nałożył papieskie korony na łaskami słynącą figurę Matki Bożej Bolesnej. W tym uroczystym akcie towarzyszyli mu biskupi Bogdan Sikorski i Jan Wosiński. Ale choć tamta koronacja była jednorazowym uroczystym aktem kultu, to oborskie wzgórze tętni życiem duchowym i przyciąga rzesze pielgrzymów, słynie z Wieczerników Oborskich, będąc współczesną oazą nadziei i duchowego ratunku.
- 50 lat temu Prymas Tysiąclecia, nakładając koronę na tę figurę, jednocześnie oddał Maryi całą ojczyznę, cały naród polski. Ukoronował ją nie dla dekoracji, lecz by pokazać, że jesteśmy tymi, którzy chcą Maryi służyć, że chcemy rzeczywiście być Jej poddanymi, bo to jest nasza droga do zbawienia. Maryja cicho towarzyszy Jezusowi przez całe ziemskie życie, ale w Kanie Galilejskiej zwraca się do sług, by zrobili "wszystko, cokolwiek powie Jej Syn" (J 2,5). Czyniąc tak, stali się świadkami cudu - woda stała się winem. Maryja przemawia do zwykłych ludzi, do dzieci, do sług, a więc powinniśmy być na co dzień tymi, którzy wypełniają swoje zadania, ale oprócz tych codziennych obowiązków słuchają głosu Maryi, która mówi: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie mój Syn" (J 2,5) i prowadzi nas do Jezusa - zachęcał w kazaniu biskup elbląski.
- Maryja zawsze będzie nas prowadzić do Jezusa, do swojego Syna, i ta droga zawsze będzie drogą uświęcenia. W miejscach objawienia Maryja zawsze mówi podobnie: o miłości, o wytrwałości, o modlitwie i słuchaniu Ewangelii i słuchaniu Jezusa. Jest tak nam bliska, ponieważ Jej ziemskie życie, tak jak i nasze, było przepojone miłością, zaufaniem do Boga, ale także troskami, niepokojem i cierpieniem. Ona jako Matka rozumie nasze cierpienia, ból, lęki i niepokoje, a dzisiaj przychodzimy do Niej jako Królowej. Dziękujmy Jej za to cudowne miejsce, za wszystkie łaski i błogosławieństwa otrzymane przez Jej ręce od Boga - mówił kaznodzieja.
- Maryja w Oborach, w tym świętym miejscu, od wieków nam daje ochronę, rzuca jakby swój cień, osłaniając nas przed tym, co nas może oddalić od Jezusa. Także w doświadczeniu cierpienia bierze nas niejako pod swój płaszcz. Świadczą o tym niezliczone świadectwa i wota. Dziękuję ojcom karmelitom za ich wielowiekową posługę, za to, co się działo przez wieki, i za to, co się dzieje dzisiaj: za wieczerniki modlitwy, szkaplerze i przyjmowanie od 22 lat nocnych pielgrzymek ze Skępego do Obór, za to, że od kilkudziesięciu lat nasi kandydaci do święceń diakonatu i prezbiteratu przeżywają tu swoje rekolekcje. W tym miejscu módlmy się wytrwale o nowe powołania do służby Bożej w Kościele - wzywał bp Szymon Stułkowski, który koncelebrował uroczystą liturgię wraz z bp. Piotrem Liberą i licznym gronem duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego.
"W tym pięknym miejscu składamy dziś hołd Matce Bożej Bolesnej. Jesteśmy zakonem oddanym służbie Matce Bożej z Góry Karmel. Przeżywamy dziś wielką dumę z koronacji cudownej figury Matki Bożej Bolesnej, która miała miejsce 50 lat temu. Ta figura jest wprawdzie niewielka, ale w sposób bardzo konkretny wyraża smutek i łzy oraz miłość i czułość Maryi, zarówno do Syna, jak i do nas wszystkich. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wszyscy potrzebujemy Maryi, by pokazała nam drogę do Jezusa. Zawsze patrzmy na Stella Maris, naszą Gwiazdę Morza, abyśmy dzięki Jej światłu bezpiecznie przebrnęli przez morze tego świata do bezpiecznej przystani wiecznego pokoju z Chrystusem" - odczytał przesłanie przeora generalnego zakonu karmelitów o. Desideria Garcíi Martineza jego specjalny delegat z Rzymu.
Na program obchodów jubileuszu złożyły się trzydniowe nabożeństwa, czuwania, modlitwy i konferencje, a oprawę muzyczną uroczystości zapewnił zespół Boże Granie. Nad bezpieczeństwem w czasie obchodów czuwali strażacy i ratownicy, a koła gospodyń wiejskich przygotowały dla pielgrzymów obfitą kulinarną ucztę.
Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.