Diakon Jakub Ciesielski oraz panowie Jarosław Dawidziuk i Robert Konarzewski pokonali 500-kilometrową rowerową pielgrzymkę Camino Swiss, z Bazylei do Genewy. - Podczas tegorocznej pielgrzymki chcemy nie tylko jechać, ale przede wszystkim pomagać. Jedziemy dla pani Ani z Przasnysza, która w pożarze straciła dobytek życia - podkreślili uczestnicy.
Pomysł rowerowych pielgrzymek zrodził się podczas jednej z takich wypraw na Jasną Górę. Dwa lata temu pielgrzymi przejechali już szlak św. Stanisława Kostki z Wiednia do Rzymu, a w ubiegłym roku z Lizbony do Santiago de Compostela. W tym roku wybrali szwajcarskie Camino. - Od początku chcieliśmy, aby nasze pielgrzymowanie było połączone z pomocą drugiemu człowiekowi. Chcemy pokazać, że Pan Bóg prowadzi nas w drodze, pomaga przekraczać własne granice i sprawia, że rzeczy pozornie niemożliwe stają się osiągalne - powiedział dk. Jakub.
Przed wyjazdem pielgrzymi nie tylko kompletowali sprzęt - podczas Mszy św. w przasnyskiej Farze poświęcono ich pątnicze krzyże i z błogosławieństwem wyruszyli na lotnisko. Wyprawa rozpoczęła się 26 czerwca, a 6 lipca pielgrzymi dotarli do celu. Inicjatywę można prześledzić na profilu fb "Przasnysz Camino Swiss". Dzięki wsparciu obserwatorów pątnikom udało się uzbierać 5 tys. złotych, które pomogą mieszkance Przasnysza.








