W Muzeum Historycznym odbył się wykład poświęcony błogosławionej przasnyskiej klarysce kapucynce.
Prelekcję "Błogosławiona s. Maria Teresa Kowalska – kapucynka, męczennica KL Soldau" wygłosił dr Jakub Maria Kowalski, historyk i wykładowca z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, pełnomocnik zgromadzenia sióstr klarysek kapucynek ds. kultu bł. s. Marii Teresy Kowalskiej, popularyzator wiedzy o jej życiu i męczeństwie, autor licznych publikacji.
Wykład poprzedziła modlitwa pod przewodnictwem ks. Michała Gaszyńskiego, proboszcza parafii Czernice Borowe, złożenie kwiatów i zapalenie zniczy pod tablicą poświęconą błogosławionej, znajdującą się na dedykowanym jej skwerze przy kościele farnym.
Wykład, wygłoszony w roku 85. rocznicy męczeńskiej śmierci bł. s. Marii Teresy oraz uwolnienia mniszek klarysek kapucynek z KL Soldau przybliżył jej drogę duchową oraz dramatyczne losy jej i pozostałych przasnyskich klarysek kapucynek w czasie II wojny światowej.
Wokół postaci bł. s. Marii Teresy narosło wiele niejasności, poczynając od daty urodzenia. Jak wynika z odnalezionego niedawno aktu urodzenia, Mieczysława Kowalska przyszła na świat 19 września 1902 r., a nie jak wcześniej podawano 1 stycznia. Prelegent odniósł się z powątpiewaniem do podawanych często powodów wyjazdu jej ojca i innych członków rodziny do Rosji sowieckiej po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Nie musiało to wynikać z domniemanych komunistycznych przekonań Adama Józefa Kowalskiego. Historyk przypuszcza, że wyjazd ten nastąpił ze względu na trudną sytuację ekonomiczną panującą wtedy w zniszczonej dwoma wojnami Polsce. Prawdopodobnie Adam Józef Kowalski spodziewał się w Rosji lepszych warunków do życia i pracy. Wiadomo, że w Kijowie, gdzie zamieszkał, pracował jako urzędnik pocztowy, co dla warszawskiego szewca było awansem społecznym. Komunistycznych przekonań w jego rodzinie, których nic nie potwierdza, wydaje się także przeczyć zawarcie ślubu kościelnego przez rodziców oraz przystępowanie przez Mieczysławę do kolejnych sakramentów.
Dr Kowalski przypomniał, że przyszła błogosławiona była związana z kościołem kapucynów przy ul. Miodowej. Jej spowiednikiem był o. Beniamin Zontag, kapucyn. Był to niezwykły kapłan, podejmujący zadania, które przerastały innych duchownych. To właśnie on towarzyszył w ostatniej drodze Eligiuszowi Niewiadomskiemu, zabójcy prezydenta Gabriela Narutowicza. I to właśnie o. Beniamin ukierunkował Mieczysławę Kowalską do podjęcia w 1923 r. życia zakonnego w klasztorze w Przasnyszu, gdzie pięć lat później złożyła śluby wieczyste.
Posługiwała tam jako zakrystianka, furtianka i bibliotekarka. Prelegent zaprzeczył natomiast występującej zwłaszcza w starszej literaturze informacji, jakoby bł. s. Maria Teresa była również mistrzynią nowicjatu. Było to niemożliwe z uwagi na zbyt krótki staż zakonny. Była natomiast w zakonie swego rodzaju aniołem stróżem - siostrą wprowadzającą nowicjuszki w reguły życia w klasztorze. O jej życiu w tym okresie trudno coś konkretnego powiedzieć. Wiadomo, że dała się poznać jako osoba głęboko uduchowiona. Pomimo gruźlicy nie oszczędzała się w pracy.
Prelegent zwrócił uwagę na dramatyczne okoliczności, w jakich 2 kwietnia 1941 r. doszło do aresztowania i wywiezienia do KL Soldau przasnyskich klarysek kapucynek i pasjonistów. Bł. s. Maria Teresa Kowalska pełniła wtedy funkcję furtianki i cały impet wpadających do klasztoru Niemców przyjęła na siebie. Okupanci nie wiedzieć dlaczego, wzięli ją za przełożoną i kazali oprowadzić się po klasztorze. Bł. s. Maria Teresa nie wyprowadzała ich z tego błędu, aby, jak się przypuszcza, oszczędzić matkę opatkę Szczęsną Maszewską, która wówczas była już w podeszłym wieku. Bł. s. Maria Teresa oprowadziła Niemców i jako ostatnia opuściła klasztor.
Prelegent podzielił się nową, ciekawą informacją, otrzymaną w dniu wykładu za pośrednictwem mediów społecznościowych. - W Czernicach Borowych jest przechowywana historia o tym, że przewożone siostry wyrzuciły z samochodu list, który został znaleziony przez jakąś osobę i był dosyć długo przechowywany. Nie wiem czy on istnieje. To jest temat do zbadania. Co się z tym dokumentem stało, co w nim mogło być? Jest to temat do dalszych badań - zaznaczył prelegent.
W KL Soldau, gdzie mniszki przebywały w warunkach urągających ludzkiej godności, u bł. s. Marii Teresy nasiliły się objawy gruźlicy. Spotęgowała je dezynfekcja chlorem celi, w której mieszkała z innymi siostrami. Wkrótce potem, 25 lipca 1941 r., zmarła w otoczeniu mniszek i innych więźniów. Jednymi z jej ostatnich słów były: "Ja stąd nie wyjdę, ale życie moje poświęcam, aby siostry mogły wrócić". Została pochowana poza terenem obozu, w nieznanym do dziś miejscu. Dr Kowalski wyraził nadzieję na odnalezienie szczątków błogosławionej mniszki dzięki buteleczce zawierającej kartkę z jej danymi personalnymi, jak było to praktykowane w obozie w odniesieniu do ciał więźniów. Podczas prowadzonych obecnie przez Gdański Oddział IPN prac wykopaliskowych jest odnajdywanych bardzo wiele takich buteleczek, co daje nadzieję na odnalezienie szczątków bł. Marii Teresy.
Dwa tygodnie po jej śmierci pozostałe mniszki zostały wywiezione w kierunku Suwałk. Dr Kowalski wyjaśnił, że powodem tego była epidemia tyfusu w KL Soldau i ogromna liczba spowodowanych nią zgonów. Władze obozu zdecydowały się w związku z tym wywieźć część więźniów w inne miejsca. Przasnyskie mniszki miały zostać osadzone w obozie w okolicach Suwałk. Po przybyciu tam sióstr okazało się, że obóz jest już zajęty przez jeńców radzieckich. Niemcy nie wiedzieli, co w tej sytuacji zrobić z mniszkami. Przewieziono je do wsi Szczebra pod Augustowem, znanej dziś z przeprowadzonych tam przez Niemców masowych egzekucji. - Prawdopodobnie siostry też miały podzielić ten los. Coś musiało się jednak stać, że eskorta siostry wypuściła, zostawiając je w przydrożnym lesie - przypuszcza historyk. Stamtąd przez Suwałki mniszki dotarły do Suchowoli, gdzie schroniły się m.in. u rodziny bł. ks. Jerzego Popiełuszki i przebywały w tej miejscowości do końca okupacji.
Po wojnie postać bł. s. Marii Teresy była od początku przedstawiana jako przykład męstwa i poświęcenia do naśladowania dla sióstr nowicjuszek. Jej proces beatyfikacyjny zawdzięczamy staraniom s. Marii Pii Tworzydło z przasnyskiego klasztoru. Mówiąc o zataczającym coraz szersze kręgi kulcie przasnyskiej błogosławionej, prelegent przywołał przykład latynoskiej parafii z amerykańskiego stanu Nowy Meksyk, która poprosiła o jej relikwie, które zostały tam przekazane.
Prelekcji towarzyszyła bogata prezentacja multimedialna przedstawiająca liczne archiwalne zdjęcia i dokumenty. Na sali znalazły się także relikwie błogosławionej. Wśród licznie przybyłej publiczności znalazły się przasnyskie klaryski kapucynki z s. przełożoną Klarą Wawrzyniak, senator Krzysztof Bieńkowski, żołnierze z przasnyskiej jednostki, przedstawiciele władz samorządowych z wicestarostą Jarosławem Szmulskim, goście m.in. z Ciechanowa i Działdowa. Wykład urozmaiciły piosenki religijne w wykonaniu Andrzeja Czaplickiego.
Wojciech Ostrowski