Zanim zacznie się wielkopostna droga naznaczona postanowieniami, przydaje się chwila zatrzymania. Powrotu do ciszy, w której na nowo można usłyszeć pytanie o sens powołania i wybór sprzed lat. Takim czasem były "Dni pustyni" - rekolekcje dla kapłanów, przeżywane w Płocku u progu Wielkiego Postu.
We wtorek 17 lutego w Domu Rekolekcyjnym "Studnia" w Płocku zakończyły się rekolekcje dla księży – "Dni pustyni" wprowadzające w Wielki Post. Trzy dni skupienia, przeżywane drogą lectio divina z Ewangelią według św. Marka, stały się przestrzenią modlitwy, milczenia i powrotu do źródeł kapłańskiej drogi. Rekolekcje poprowadził ks. Krzysztof Wons SDS – rekolekcjonista, kierownik duchowy i dyrektor Centrum Formacji Duchowej w Krakowie. Jak podkreślał, był to czas powrotu do tego, co fundamentalne. – Kiedy wybieraliśmy kapłaństwo, patrzyliśmy w przyszłość. Dziś, będąc na różnych etapach tej drogi, wracamy do doświadczenia powołania i wyboru z perspektywy tego, co już za nami – mówił.
Centralnym punktem rekolekcji była praca ze słowem Bożym. – W czasie słuchania słowa dzieje się coś najważniejszego. Bez słuchania nie ma spotkania, a bez spotkania nie ma relacji – podkreślił ks. Wons. Jak zaznaczał, lectio divina uczy takiego obcowania ze Słowem, które nie zatrzymuje się na analizie tekstu, ale prowadzi do osobistej więzi z Bogiem i do przemiany życia.
Podczas konferencji kończącej rekolekcje ks. Wons odniósł się także do aktualnej kondycji Kościoła w Polsce. Mówił o kryzysie, ale bez tonu rezygnacji. – Jestem przekonany, że przeżywamy duchową wiosnę. Widzę ją jednak w ziemi, gdzie jest ziarno, które musi obumrzeć. To moment trudny, ale najważniejszy – zaznaczył.
30-letnie doświadczenie pracy w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie pozwala mu z bliska przyglądać się historiom ludzi poszukujących wiary. – Coraz częściej przyjeżdżają osoby, którym zabrakło "transmisji wiary” w domu. Wiara nie jest już czymś oczywistym ani dziedziczonym automatycznie. Teraz widać to najlepiej, że jest to osobista decyzja, owoc spotkania z Bogiem – podkreślił, wskazując na nowe wyzwania w sposobie przekazywania wiary.
Rekolekcjonista zwracał uwagę na potrzebę miejsc, w których Kościół można doświadczyć jako dom, a nie urząd. – Ludzie mają dość anonimowości i instytucjonalnego dystansu. Potrzebują być przyjęci, wysłuchani. Doświadczenie wspólnoty, w której razem modlą się i dzielą trudnościami kapłani, świeccy i osoby konsekrowane, buduje i przywraca zaufanie – mówił, w kontekście zadania ewangelizacyjnego, jakie pełnią domy rekolekcyjne.
W płockich rekolekcjach uczestniczyło 20 księży. – To był czas zatrzymania przed Wielkim Postem – podkreślał ks. Michał Perek, wikariusz w Bieżuniu. – Na co dzień to my mówimy ludziom, co powinni zmienić i jak żyć blisko Boga. Sami jednak również potrzebujemy pracy nad sobą. Tutaj można było wyjść poza utarte schematy i pozwolić działać słowu Bożemu, stawiając sobie pytanie: "Czym Bóg mnie zaskoczy?”. I pozwolić, by Pan Bóg nieustannie zaskakiwał – powiedział kapłan dodając, że ogromną rolę w rekolekcjach odegrała cisza. – To był powrót do ciszy, którą pamiętam z seminarium. Do takiej ciszy, w której naprawdę słychać Boże słowo – powiedział.