W sanktuarium Bożego Miłosierdzia w tygodniu ekumenicznym modlono się o zjednoczenie chrześcijan.
Mszy św. przewodniczył ks. Paweł Baliński, prefekt roku propedeutycznego Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku.
- Jedność chrześcijan i Boże miłosierdzie są ze sobą głęboko powiązane. Bo tylko serce dotknięte miłosierdziem Boga potrafi wyjść poza podziały, uprzedzenia i rany. Tylko serce podniesione na duchu potrafi podnieść wzrok na drugiego człowieka bez osądzania; tylko serce, które doświadczyło przebaczenia, potrafi przebaczać. Tylko serce, które zna swą kruchość, nie buduje murów, ale potrafi tkać nić pojednania. Podziały między chrześcijanami nie są jedynie owocem różnic doktrynalnych czy historycznych zaszłości. One bardzo często rodzą się ze świeżych ran, z braku zaufania, z bolesnych doświadczeń, z przywiązania do własnych racji, z obawy, że jedność może oznaczać utratę tożsamości. To miejsce uczy nas, że prawdziwa jedność nie polega na zapomnieniu prawdy, ale na spotkaniu z prawdą, miłością, na spotkaniu z Chrystusem - nauczał kaznodzieja.
- Zauważmy, że apostoł Paweł nie mówi: "to kiedyś będzie jedno", "to ma być jedno". Mówi: "to JEST jedno". Jedność bowiem nie jest jakimś naszym projektem, naszym wymysłem. Ta jedność została nam dana w Chrystusie, jest faktem - choćby w chrzcie świętym, który nas łączy. Chrzest nie jest jedynie znakiem przynależności do jakiegoś Kościoła. To nie jest zapis w księgach parafialnych, ale jest to wydarzenie, w którym Bóg działa. Przez chrzest każdy z nas został zanurzony w tej samej śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa niezależnie od tego, w jakim Kościele został chrzczony. Jeżeli został udzielony w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, źródło jest to samo. Chrzest włącza nas w Chrystusa, chrześcijanin należy do Chrystusa. To dlatego św. Paweł mówi o jednym chrzcie. Bo jego skuteczność nie pochodzi od człowieka - pochodzi od Boga. On nie dzieli swoich dzieci na lepsze i gorsze. I choć historia przyniosła bolesne rozdarcia, to chrzest pozostaje znakiem tego, że u samego fundamentu wciąż jesteśmy zjednoczeni. Jedność nie zaczyna się od zgody we wszystkich sprawach, lecz od wierności temu, co już otrzymaliśmy, od powrotu do źródła, od podstawowego pytania: czy nasze życie jest kształtowane przez łaskę chrztu świętego? Czy to kształtuje nasze słowa, nasze postawy? Jedność przypomina ziarna: wymaga troski, podlewania modlitwą i musi być chroniona miłością przed wzajemnymi osądami, nieufnością i oskarżeniami. Jezus chciał też powiedzieć, że jedność rodzi się w drodze, a nie w idealnych warunkach czy sytuacjach. Czym zatem jest Tydzień Modlitw o Zjednoczenie Chrześcijan? Jest przede wszystkim tygodniem nawrócenia serca, czasem by zapytać nie o to, co inni powinni w sobie zmienić, ale przede wszystkim, co ja powinienem zmienić w sobie? Jak mogę bardziej ufać Duchowi Świętemu? Jak mogę bardziej być przy Jezusie? W tym szczególnym czasie i w tym szczególnym miejscu prośmy Boga, abyśmy na nowo odkryli godność naszego chrztu. Abyśmy pozwolili, by ten chrzest nie był tylko faktem z przeszłości, ale źródłem naszego myślenia i działania. Niech Boże miłosierdzie, którego tak bardzo tutaj doświadczamy, uzdalnia nas do patrzenia na innych chrześcijan, jak na braci i siostry, nie jak na konkurentów, przeciwników czy zagrożenie. Niech Chrystus, do którego należymy, prowadzi nas ku jedności, która ma stać się czytelnym znakiem dla świata. Bo jedna jest wiara, jeden chrzest i jedna nadzieja, do której wszyscy zostaliśmy powołani - mówił kaznodzieja.
Waleria Gordienko