• facebook
  • rss
  • Zamknięty skarbiec

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 46/2017

    dodane 16.11.2017 00:00

    W wyobraźni pisarzy biblioteka często przybierała metaforyczny kształt labiryntu. W pomieszczeniach kryjących zbiory Biblioteki im. Zielińskich w tzw. kamienicy „Pod Opatrznością” także można się pogubić. Nie mniejszy labirynt bez wyjścia przypomina jednak sama sytuacja tej zasłużonej, blisko 200-letniej instytucji.

    Czy znajdą się pieniądze i pomysł na otwarcie dla czytelnika tego cennego płockiego księgozbioru, który ma kwalifikację do Narodowego Zasobu Bibliotecznego? Od prawie roku instytucja nie otrzymuje finansowania i musiała zamknąć swe podwoje. A przecież wśród bogatych i różnorodnych zbiorów są tu prawdziwe białe kruki.

    Przetrwały wieki

    Pierwsze wydania dzieła Kopernika i „Boskiej Komedii” Danego, Statut Łaskiego z najstarszym tekstem drukowanym „Bogurodzicy”, rękopisy z podpisami królów polskich i sławnych ludzi, np. Tadeusza Kościuszki, stare Biblie – to jedne z wielu cennych jednostek bogatego zbioru Biblioteki im. Zielińskich, która jest własnością Towarzystwa Naukowego Płockiego. Trzon jej zbiorów, włącznie z inkunabułami, stanowi darowizna Gustawa Zielińskiego, tzw. Biblioteka Skępska, ale także księgozbiory m.in. Władysława Smoleńskiego, małżonków Macieszów, Jakuba Chojnackiego. Najstarsze dzieła drukowane, zwane inkunabułami, są świadkami początków tego rzemiosła na ziemiach polskich. Pierwszy wędrowny warsztat drukarski pojawił się w Krakowie w 1473 r. i należał do Bawarczyka Kaspra Straubego. To z tego warsztatu wyszło m.in. dzieło „Expositio super toto Psalterio” Joannesa de Turrecrematy, będące najstarszym polskim drukiem tłoczonym – jego egzemplarz należy do białych kruków płockiej biblioteki TNP. – Mamy 93 inkunabuły. Wieloletni prezes Towarzystwa Naukowego Płockiego Jakub Chojnacki zawsze dążył do stu, ale to się już nie udało, bo takie zakupy są bardzo kosztowne – mówi dyrektor placówki dr Grażyna Szumlicka-Rychlik. W tej grupie starodruków Biblioteki im. Zielińskich jest też wydanie „Boskiej komedii” Dantego z 1487 r., jeden z sześciu egzemplarzy w Polsce, tym ciekawszy, że posiada odręczne zapiski. – Pisane są różnym charakterem pisma i dwoma kolorami – czarnym i czerwonym. Nasz egzemplarz „Boskiej komedii” oglądał pewien profesor italianista i wysnuł hipotezę, że może to być rodzaj szczotki drukarskiej. Tak naprawdę niewiele wiemy na jej temat, nie znamy treści tych zapisków, dlatego chcieliśmy napisać projekt na takie badanie – wyjaśnia dyrektor biblioteki. Placówka szczyci się też posiadaniem dzieła Kopernika „De revolutionibus orbium coelestium” z 1543 r. Jest to egzemplarz z jego pierwszego wydania i przetrwał w Płocku nawet zawieruchę wojenną i grabież, dokonaną przez Niemców. Dyrektor biblioteki wskazuje też na inne bezcenne dzieła tych zbiorów, choćby Statut Łaskiego z 1506 r. na pergaminie, jeden z ośmiu zachowanych egzemplarzy, i księgę „Artis magne artilleriae” z 1650 r. Kazimierza Siemienowicza, arcyciekawą m.in. z tego względu, że wśród rysunków militariów zawiera projekty rakiet. Za najstarszą w tych zbiorach uchodzi pergaminowa karta Biblii z fragmentem Księgi Mądrości, datowana przed lat przez jednego z badaczy na IX wiek. Przy starodrukach, w tym inkunabułach, XIX-wieczne wydania książek zdają się być niemal współczesne, ale i ten księgozbiór stanowi interesującą część zbiorów płockiej biblioteki TNP. Są tu choćby pierwsze wydania dzieł Mickiewicza, Słowackiego, Lelewela. – To bardzo piękny, dobrze zachowany zbiór, składający się z około 20 tys. woluminów. Mamy w nim pewien unikat. Jest to biblioteczka podróżna, zestaw klasyków francuskich. Malutkie książeczki, oprawione w skórę, ze zdobieniami, umieszczone są w szkatułce w rodzaju półeczki. Istnieje tylko kilka egzemplarzy w Polsce takich biblioteczek podróżnych, różniących się zestawem książek – wyjaśnia Grażyna Szumlicka-Rychlik.

    Ludzie szukają

    Jak różnorodne i bogate są zbiory, które ma w swojej pieczy Biblioteka im. Zielińskich, świadczy ilość kwerend, które wciąż są tu prowadzone, mimo bardzo okrojonej działalności placówki. Do września tego roku było ich 65, przy czym, dla porównania, Biblioteka Jagiellońska w skali roku udzieliła ich 111. – Liczba naszych kwerend mnie zaskoczyła. To świadczy o tym, że jednak wiele osób znajduje u nas rzeczy, których nie można znaleźć w innym miejscu – mówi dyrektor. Okazuje się, że do płockiej biblioteki zgłaszają się osoby z różnych stron Polski, nierzadko i z zagranicy, poszukując unikatowych, czasem bardzo nietypowych informacji, dokumentów, archiwaliów. Ktoś poszukiwał informacji na temat Polaków na uniwersytetach we Francji, inna osoba, przygotowująca doktorat w Szwecji, prosiła o kserokopie wiersza napisanego w stylu modlitwy „Ojcze nasz” na cześć króla. Dużym zainteresowaniem różnych ośrodków uczelnianych cieszyły się przechowywane w płockich zbiorach rękopisy Józefa Kalasantego Szaniawskiego, polskiego filozofa, prawnika, publicysty i działacza politycznego z przełomu wieków XVIII i XIX. Zbiory biblioteki służą nie tylko do badań ściśle naukowych; korzystają z nich także urzędnicy i środowiska szkolne czy płockie instytucje kultury jak Muzeum Mazowieckie czy Książnica Płocka. W minionych miesiącach o kopie zdjęć dawnej cerkwi w Sierpcu prosił tamtejszy ratusz, a płoński Zespół Szkół im. dr. Leona Rutkowskiego na święto swego patrona poszukiwał tu informacji na jego temat. Pewna część osób korzystających z takiej pomocy biblioteki prowadzi kwerendy genealogiczne, które ostatnimi czasy zrobiły się bardzo modne. Dyrektor biblioteki zwraca uwagę, jaką kopalnią wiedzy, szczególnie o historii Płocka i regionu, jest lokalna prasa. Wielu tytułów nie odnajdziemy nawet w zasobach Biblioteki Narodowej. Są one już zdigitalizowane, chociaż nie są jeszcze dostępne w internecie, w tzw. Płockiej Bibliotece Cyfrowej. Od zeszłego roku odnotowano ponad 113 tys. wejść na stronę PBC. Jakie pozycje cieszyły się zainteresowaniem? Na przykład plany płockiej ul. Kwiatka, a dawniej Szerokiej, zamieszkałej przez ludność żydowską. Sporo odsłon miała jedna z Biblii po łacinie. Zainteresowaniem cieszył się też księgozbiór Władysława Smoleńskiego, a właściwie archiwalia takie jak zaproszenia, bilety wizytowe. Ten przekrój tematów świadczy w równym stopniu o różnorodności i oryginalności ludzkich zainteresowań, jak i pojemności zasobów Biblioteki im. Zielińskich, które obejmują ponad 400 tys. egzemplarzy. Zasoby te były przez lata na bieżąco uzupełnianie i rozwijane o książki ze współczesnych dziedzin nauki. Biblioteka o profilu w głównej mierze humanistycznym powiększała się też o wydawnictwa związane z nowymi kierunkami na płockich uczelniach, szczególnie PWSZ, na przykład kosmetologią, pielęgniarstwem czy public relations. Była też ciągłość wydawnictw prasowych, przerwana dopiero w tym roku.

    Cisza w bibliotece

    W styczniu zarząd Towarzystwa Naukowego Płockiego podjął dramatyczną decyzję o zamknięciu biblioteki dla czytelników z powodu braku funduszy na jej funkcjonowanie. Jak przypomina dyrektor Szumlicka-Rychlik, biblioteka jest własnością stowarzyszenia, nie jest zatem finansowana z budżetu państwa i nie ma stałego subsydium. Przed laty utrzymywała się z grantów celowych na realizację istotnych zadań bibliotecznych, takich jak konserwacja starodruków, zakup książek czy cyfrowe archiwizowanie prasy. Już od dawna dużym problemem było jednak wygospodarowanie pieniędzy na pensje dla pracowników (dawniej – blisko 30) i funkcjonowanie budynku. Problem nie jest więc nowy. Z czasem i pula przyznawanych środków kurczyła się; na ten rok placówka nie otrzymała już żadnych pieniędzy z ministerstwa. Stąd decyzja o zamknięciu biblioteki i redukcji liczby pracowników do dwóch osób, które czuwają nad księgozbiorem. Sytuacja przypomina labirynt bez wyjścia. – To prywatna biblioteka stowarzyszenia, a te nie są finansowane z budżetu państwa. Niestety, wkłada się nas do wspólnego worka z bibliotekami wszystkich towarzystw naukowych, z których tylko dwa posiadają tak duże biblioteki: nasze Towarzystwo Naukowe Płockie i Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. W ustawie jest tylko zapis o finansowaniu biblioteki Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie i tylko ona jest finansowana z budżetu państwa – zwraca uwagę szefowa Biblioteki im. Zielińskich. Może zatem szansą byłaby zmiana zapisu w ustawie. Na właściwe funkcjonowanie biblioteka TNP potrzebuje rocznie około 500 tysięcy. Po burzy medialnej na początku tego roku, interpelacjach i listach do ministerstwa i pani premier, słanych z różnych stron sceny politycznej, nastąpiła cisza. Cisza panuje też na korytarzach i czytelni bibliotecznej. Od maja zarząd TNP zdecydował jednak o udostępnieniu biblioteki dla czytelników raz w tygodniu, w środy od godz. 10 do 17, na miejscu. Mimo patowej sytuacji do biblioteki wciąż zwracają się osoby z prośbami o wspomniane kwerendy. To miejsce nie umarło. – Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych zachęciła nas niedawno, by aplikować do Polskiej Listy Krajowej Programu UNESCO „Pamięć świata”. Wysłaliśmy wniosek nominacyjny z naszym unikatem – rękopiśmiennym atlasem ze zbiorów radziwiłłowskich, przepięknym, kolorowym, wykonanym w jednym egzemplarzu – mówi dyrektor. W listopadzie, na wystawie o militariach w TNP w ramach projektu grantowego UM, biblioteka prezentowała księgę Kazimierza Siemienowicza. Czy znajdą się jednak pomysł i pieniądze na otwarcie dla czytelnika tego cennego księgozbioru, który ma kwalifikację do Narodowego Zasobu Bibliotecznego, gdzie mieszczą się zbiory najcenniejsze dla naszej kultury i dziedzictwa? •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół