Nowy numer 16/2018 Archiwum

Poczytajcie św. Jana!

Nazwisko charyzmatyka z Indii, który prowadzi rekolekcje z modlitwą o uzdrowienie, jak magnes przyciąga tłumy. On sam zawsze przypomina, że to Chrystus jest prawdziwym lekarzem. Tak było też podczas spotkania przy oborskiej Piecie.

Podczas spotkania z o. Jamesem Manjackalem błonia przed sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach wypełniły się morzem ludzi. Organizatorzy naliczyli prawie 150 autokarów z pielgrzymami. Jak wspominał w powitaniu karmelita o. Piotr Męczyński, opiekun grup pielgrzymkowych, niektórzy z nich jechali tu przez całą noc, tak jak pątnicy z Zielonej Góry. Długą drogę przebyła też grupa z Grodna na Białorusi. Wśród pielgrzymów można było spotkać mieszkańców Warszawy, Brodnicy, Grudziądza, Chotomowa, a z naszej diecezji – m.in. z Makowa Mazowieckiego.

– Po raz pierwszy po chorobie stoję tak długo na własnych nogach przy ambonie... To zasługa waszej modlitwy i łaska tego miejsca! – przyznał słynny hinduski charyzmatyk ze Zgromadzenia Misjonarzy św. Franciszka Salezego. W Oborach z kaznodziejską mocą mówił o grzechu i powołaniu do świętości każdego człowieka i rodziny, o kulturze śmieci i życia oraz o żywej obecności Chrystusa w Eucharystii.

Ojcowski dialog

Kilka tysięcy ludzi słuchało go w skupieniu, chociaż o. James po ciężkiej chorobie porusza się częściowo na wózku inwalidzkim. Głosi katechezy po angielsku, komunikując się z rekolektantami przy pomocy tłumacza, i mówi prawdy niewygodne dla współczesnego człowieka. Jego katechezy, zawsze zakorzenione w Piśmie Świętym, czasem zamieniały się w dialog ze słuchaczami. Ojcowski dialog. – Jaka jest wola Boża dla was, moje dzieci? – pytał. – Moja świętość! – padało z wielu stron oborskich błoni. – Chciałbym, abyście nawet obudzeni w nocy byli pewni tej odpowiedzi! – mówił. Ojciec James głosił, że tę świętość można osiągnąć, tylko idąc za Jezusem, dawcą życia. Co to znaczy? – Iść za Jezusem oznacza iść za Jego nauczaniem, nie za nauczaniem polityków, nie za nauczaniem liberałów! Jest wielu nauczycieli w dzisiejszym świecie, ale naszym nauczycielem jest Jezus. Możemy znaleźć Jego nauczanie w Biblii. Biblia wyraźnie mówi: nie zabijaj! – mówił o. Manjackal, nazywając aborcję „zabijaniem z zimną krwią”. Równie kategorycznie potępił eutanazję, homoseksualizm, rozpad sakramentalnego małżeństwa, zaznaczając, że niemoralność bardzo rani serce Maryi i Jezusa. – Musimy zapytać się nas samych, czy naprawdę wierzymy w Chrystusa. Jeśli tak, to musimy przestrzegać Jego przykazań – zauważył. W Oborach o. Manjackal wygłosił dwie katechezy i homilię podczas Mszy św. przed sanktuarium. To właśnie Eucharystia, mówił, jest naszą drogą do świętości. – Wiemy jednak, że wielu ludzi traci w nią wiarę w dzisiejszych czasach. Mówią, że to nie jest prawdziwie Ciało i Krew Chrystusa, że to może być tylko obecność symboliczna. Poczytajcie jednak rozdział 6 Ewangelii św. Jana – zachęcał. Podzielił się swoim świadectwem cudownego ocalenia z choroby Guillaina-Barrégo (jej efektem jest jeszcze częściowy niedowład), na którą zapadł 5 lat temu. Leżąc całkowicie sparaliżowany, w śpiączce, otrzymywał po kropli Krwi Pańskiej. – Wszyscy myśleli, że umrę, lekarze stracili nadzieję. Wtedy pewien dobry ksiądz odprawił Mszę niedaleko mojego pokoju, dał butelkę ze świętą Krwią mojej współpracownicy Gabi i zalecił, by dawała mi po jednej kropli Krwi Chrystusa codziennie. Musicie wiedzieć, że byłem na intensywnej terapii i nie wolno mi było przyjmować nawet kropli wody. Gdy odkrył to jeden z lekarzy, zabronił Gabi to robić. Ona odpowiedziała: „Ja nie podaję wody, ja daję Krew Chrystusa” – wspominał o. Manjackal. W Oborach zachęcał pielgrzymów: – Dzieci, chodźmy często na Mszę św., przyjmujmy tak często, jak możemy, Ciało Chrystusa, ale nigdy w ciężkim grzechu. Jeśli przyjmujesz Komunię św. w grzechu, to już nie jest święta komunia. Ona prowadzi wtedy nie do zbawienia, ale do potępienia – ostrzegał.

Kto uzdrawia?

W morzu ludzi wypełniających oborskie błonia można było zobaczyć ludzi starszych i młodszych, całe rodziny, matki trzymające maleńkie dzieci, młodzież i, co znamienne, wielu mężczyzn. Na spotkanie z charyzmatykiem przybyło też wielu chorych, niepełnosprawnych, na wózkach inwalidzkich. Ojciec James, który po południu wygłosił konferencję z modlitwą o uzdrowienie, mówił stanowczo i wprost: – Widziałem wiele cudów, uleczenia z raka, ze stwardnienia rozsianego, z paraliżu. Powiem wam szczerze. Wszystkie te cuda nie zdarzyły się, gdy nakładałem ręce, ale w czasie Eucharystii. Nie biegnijcie do Jamesa, biegnijcie do Jezusa! Tylko On może was uzdrowić! – nawoływał. Wielu pątników podczas tego spotkania przyjęło karmelitański szkaplerz i skorzystało ze spowiedzi. Nawet podczas przerwy obiadowej sanktuarium wypełniało się pielgrzymami, a na oborskiej kalwarii można było spotkać ludzi odprawiających nabożeństwo Drogi Krzyżowej i odmawiających Różaniec. Bo taka jest nieodparta siła tego miejsca poświęconego Maryi. – To jest wyjątkowe, uduchowione miejsce, którego człowiek bardzo potrzebuje w dzisiejszym szalonym świecie. Kiedyś jeździłam częściej do Częstochowy i Lichenia, teraz przyjeżdżam co miesiąc do Obór. Tu odnajduję siłę i, mimo różnych krzyży, ciężarów, potrafię dalej żyć. Dzisiaj przyjechałam, by posłuchać o. Jamesa, ale i by po prostu pobyć tu i modlić się z innymi – mówi pani Bożena z Warszawy, która w ostatnich latach straciła męża i synową. Teraz przywozi tu ich zdjęcia, by byli zawsze z nią.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma