• facebook
  • rss
  • Nikogo nie stracimy

    dodane 27.07.2017 00:00

    Ks. Krzysztof Ruciński, diecezjalny duszpasterz młodzieży, o nadziejach i wyzwaniach w rok po ŚDM.

    ks. Włodzimierz Piętka: Co, zdaniem Księdza, pozostało w młodych po ubiegłorocznych Światowych Dniach Młodzieży?

    ks. Krzysztof Ruciński: Na pewno pozostały dobre wspomnienia, radość wiary i entuzjazm oraz pozytywny obraz Kościoła, który podczas ŚDM ukazał nam papież Franciszek. Młodzi ludzie mają często krytyczne spojrzenie na świat i Kościół. Mam nadzieję, że ubiegłoroczne doświadczenie dało wielu z nich impuls, aby przeżywać wartościowo i niebanalnie swoją młodość. Z pewnością ŚDM były dobrą okazją, aby tej „rozgrzanej duchowo” młodzieży zaproponować konkretną formację, która czeka na nią w ruchach, wspólnotach i stowarzyszeniach młodzieżowych. Bo dopiero gdy przeżyją, gdy doświadczą Bożej miłości, gdy osobiście spotkają Pana w Jego słowie, sakramentach i drugim człowieku, zrozumieją, że są w stanie zaangażować się w życie parafii czy w szeroko pojęty apostolat.

    Możemy chyba powiedzieć, że w naszej diecezji młodych mamy przez pewien czas: w gimnazjum, liceum, do matury, a potem wielu z nich wyjeżdża za pracą, na studia... A więc mamy ich i ich tracimy.

    To jest trudność, która wynika z tego, że w naszej diecezji nie ma dużych miast i znaczących ośrodków akademickich. Ale nie powiedziałbym, że tracimy tych młodych. Jeśli otrzymają oni solidną i dobrą formację jako gimnazjaliści, licealiści, to na studiach będą ją kontynuowali. Żeby nie być gołosłownym, odwołam się do doświadczenia oazy, której jestem moderatorem od 7 lat. Wielu obecnych studentów animatorów zaczynało formację w oazie jako gimnazjaliści. Dziś są na studiach, ale wciąż są obecni i zaangażowani w swoich parafiach. Są też tacy, którzy odnajdują się w duszpasterstwie akademickim. Owszem, część odchodzi, dystansuje się, twierdzi, że nie ma czasu. Wiem jedno: jeśli zbudujemy formację ludzi młodych na dobrych relacjach i uświadomimy im, że wiarę muszą wybrać sami: świadomie i dobrowolnie, to nikogo nie stracimy. Trzeba też pamiętać, że młodzi nie zawsze muszą uczestniczyć w takich czy innych wspólnotach, aby rozwijać życie duchowe. Wspólnoty na pewno pomagają, ale to parafia jest pierwszym miejscem spotkania z Chrystusem.

    Jakie cele i zadania stawia sobie nowy diecezjalny duszpasterz młodzieży?

    To trudne pytanie, bo to dopiero początek. Pewne rzeczy dopiero się tworzą. Chciałbym, aby moje bycie duszpasterzem młodzieży i ewentualne pomysły miały swoje źródło i inspirację w osobistej modlitwie i dobrym rozeznaniu. Myślę tu również o współpracy z duszpasterzami, opiekunami wspólnot i ruchów młodzieżowych w naszej diecezji, aby zaproponować ludziom młodym coś sensownego, co skłoniłoby ich do zatrzymania się, posłuchania siebie, refleksji i pracy nad sobą. Myślę, że Młodzieżowe Centrum Edukacyjno-Wychowawcze „Studnia” będzie dobrym miejscem do takich diecezjalnych inicjatyw. W naszym duszpasterstwie nie chodzi o myślenie w kategoriach akcyjności, ale o sprawy bardziej zasadnicze, fundamentalne, o formację młodych i pracę od podstaw.

    Wśród wyzwań stojących przed duszpasterstwem w najbliższym czasie są zapowiedziany przez biskupa płockiego Rok św. Stanisława Kostki w diecezji płockiej i synod o młodych. W jaki sposób te wydarzenia mogą się praktycznie przełożyć na pracę z młodzieżą w naszych parafiach?

    To nie mogą być tylko „wydarzenia papierowe”. One mają nas najpierw zmobilizować do rachunku sumienia, aby się zastanowić, jak faktycznie wygląda praca księży z młodzieżą, i obudzić w nas mądry, ewangeliczny entuzjazm. Myślę, że od św. Stanisława Kostki młodzi mogą uczyć się zdrowej ambicji, żeby w życiu zrobić coś dobrego, żeby zachować się uczciwie. I to trzeba mówić młodym ludziom: już 12-, 13-letnim i starszym. Z tej zdrowej ambicji rodzą się satysfakcja, szczęście – tak było w przypadku Stanisława Kostki. Dzisiaj wielu młodych ludzi wynosi z okresu dojrzewania bardzo dwuznaczne doświadczenia. Zadaniem nas, duszpasterzy, jest ukazać Stanisława jako człowieka takich zdrowych ambicji. Przypominają mi się słowa św. Jana Pawła II, który w Krakowie na Franciszkańskiej 3 mówił do młodych: „Musicie być ambitni, ale zdrowo ambitni”.

    Jest Ksiądz również diecezjalnym moderatorem Ruchu Światło–Życie. Czy możemy już podsumować tegoroczne oazy wakacyjne?

    Dla mnie jako moderatora to zawsze jest piękny czas, bo kiedy patrzę na ludzi młodych, którzy się modlą, spowiadają, walczą o Pana Boga w swoim życiu, chcą szczerze rozmawiać i, co najważniejsze, są w tym wszystkich naturalni – to mnie bardzo buduje. W tym roku na oazy wyjechało więcej osób niż w roku ubiegłym. Bardzo dziękuję księżom i animatorom, którzy poprowadzili oazowe rekolekcje. We wrześniu spotykamy się na Diecezjalnym Dniu Wspólnoty w Płocku. I czekamy na owoce.


    wlodzimierz.pietka@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół