• facebook
  • rss
  • Chcę, idę, walczę

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Za krzyżem karawaką poszli ci, którzy nie bali się trudów drogi i uwierzyli w zwycięstwo nad słabością.

    Szli przede wszystkim ludzie młodzi, wśród nich dziewczyna, której właśnie oświadczył się chłopak, szła młoda matka z dwiema córkami, katecheta, który już po raz 25. wrócił na ten sam pątniczy szlak, klerycy płockiego seminarium i ksiądz, który obok fioletowej stuły miał tabliczkę z napisem: „diler miłości”, bo – jak powtarzał – „w sakramencie pokuty rozdawał miłość Bożą za darmo”.

    Przez sześć dni wędrówki z Bieżunia do Wyszogrodu i przez Puszczę Kampinoską do Nie- pokalanowa pielgrzymi rozważali przymioty Maryi, która jest wzorem przeżywania wolności. Towarzyszyły im również słowa ks. Franciszka Blachnickiego, że wolność jest „umiejętnością dawania siebie w posiadaniu siebie”. W ponad 50-osobowej grupie wędrowały osoby m.in. z Bieżunia, Drobina, Golubia-Dobrzynia, Ciechanowa, Lubowidza i Przasnysza. – Na pielgrzymce mamy odkryć siebie i Pana Boga. Powinniśmy poznać i zaakceptować siebie w talentach i ograniczeniach, aby następnie pokochać innych ludzi. Tak uczyniła Maryja w chwili zwiastowania w swym wyznaniu: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Chcemy się więc uczyć kochać jak Maryja – mówił ks. Paweł Solecki, przewodnik grupy pielgrzymkowej. Uzależnień niestety przybywa, więc i formuła pielgrzymki do Niepokalanowa rozszerza się. Od trzech lat uczestniczą w niej członkowie wspólnoty „Exodus” z Żor, która pomaga osobom bezdomnym, ubogim, samotnym, uzależnionym i byłym więźniom. W pielgrzymce szła jej prezes, Beata Brulińska, która, jak sama podkreśla, uczestniczy w niej ze względu na intencję – o trzeźwość narodu oraz ze względów osobistych. – Chcemy towarzyszyć osobom, które pragną wychodzić z nałogów i tworzyć wokół nich dobre i motywujące ich do zmiany środowisko – wyjaśniała. Jeden z podopiecznych stowarzyszenia, Denis, podzielił się swym świadectwem wychodzenia z uzależnienia od alkoholu i narkotyków. – Szczerze pragnę, aby ta pielgrzymka była początkiem mojej przemiany. Jeszcze miesiąc temu żyłem jako bezdomny i żebrak, bo kolejny raz mój nałóg mnie zwyciężył, a ja sobie uparcie tłumaczyłem, że rodzina jest najgorsza. Idę, bo chcę zacząć od naprawy mojej relacji z Bogiem. Dla mnie każdy człowiek na tej pielgrzymce jest oparciem – wyznał 22-letni Denis. – Takie świadectwo jest dzieleniem się życiem, jest publicznym wyznaniem: „wyrzekam się” i głośną prośbą do wszystkich, aby nie nadużywać alkoholu i pod żadnym pozorem nie sięgać po narkotyki, bo za nimi nie ma dobra – mówił na zakończenie spotkania w Bulkowie ks. Wojciech Czajkowski, kierownik diecezjalnej pielgrzymki z Bieżunia do Niepokalanowa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół