• facebook
  • rss
  • Chcecie zobaczyć młody Kościół?

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    To czas powołaniowego adwentu. Wyższe Seminarium Duchowne w Płocku i zakony czekają z nadzieją na młodych i odważnych.

    Odwiedźcie klasztory i seminarium. Może nie będzie w nich tłumów, jakie można spotkać na letnich koncertach, ale spotkacie ludzi, którzy właśnie wybrali inną drogę i – co najważniejsze – są szczęśliwi.

    Karmel marzeń

    W Oborach, w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, młodzi karmelici przeżywają swój nowicjat, pierwsze lata w zakonie. Posługują w sanktuarium i przybywającym pielgrzymom, uczestniczą też w intensywnej formacji duchowej. – Wybrałem Karmel, bo pociąga mnie modlitwa i cisza – mówi brat Radosław. – Od dziecka chciałem być księdzem. To było moje marzenie, gdy byłem ministrantem. Potem pojawiła się pasja aktorska, ale bardziej pociągała mnie jednak modlitwa. Kiedyś mój kolega pokazał mi różaniec, który był upleciony przez siostry karmelitanki. Bardzo chciałem mieć taki różaniec i to poniekąd on przyprowadził mnie do Karmelu – opowiada brat Marcin.

    Choć jego proboszcz chciał, aby wstąpił do seminarium w Świdnicy, Marcin szukał czegoś więcej. Do Karmelu przekonały go słowa Boga do proroka Eliasza i jego odpowiedź: „»Co ty tu robisz, Eliaszu?«. »Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów«” (1 Krl 19,10). Ciekawa jest również historia trzeciego z braci nowicjuszy – Józefa, który urodził się w dniu, gdy w jego domu był obraz Matki Bożej nawiedzający wtedy rodziny jego parafii. – Tego wieczoru moja mama miała jechać do szpitala, ale zanim przyjechała karetka, nastąpił poród w mieszkaniu, przy Matce Bożej. Dlatego do zakonu przywiódł mnie maryjny rys Karmelu – opowiada brat Józef. Wszyscy trzej pochodzą z południa Polski: Marcin – z Wałbrzycha, Radosław – z Mie- chowa, a Józef – z Wrocławia. Każdy z nich miał inną drogę powołania. Radosław, jak sam przyznaje, jako młody chłopak był dość letni. Studiował filologię angielską, studia zakończył magisterium, miał dobrą pracę. Ale coś mu grało w duszy, że ma iść dalej. Pojechał na rekolekcje. I to był początek jego nawrócenia. – Osiągnąłem w życiu wiele, bo studia, praca, ale to nie było to. Dopiero w Karmelu doświadczyłem harmonii i ciszy – opowiada. – Byłem ministrantem i zawsze miałem przeczucie, że warto być księdzem. Spotkania w grupach i rekolekcje utwierdzały mnie w tym przekonaniu. Później podjąłem pracę, a karmelitów... znalazłem przez internet – mówi brat Józef. Ich pociągnęła modlitwa i cisza Karmelu, autentyczne życie zakonne, ale także osobiste zaangażowanie i duchowe poszukiwania. – Trzeba więcej apostolskiego zaangażowania i radosnego, autentycznego życia zakonnego, aby pomóc młodym w rozeznaniu głosu Pana Boga – dodają bracia nowicjusze z Obór.

    Kochaj i służ!

    O siostrach służkach pisaliśmy ostatnio, gdy w tragicznym wypadku zginęły dwie ich współsiostry. To była wielka strata dla zgromadzenia i dla dzieł apostolskich prowadzonych również w naszej diecezji, zwłaszcza w Skępem i Żurominie, gdzie siostry Edyta i Teresa były przełożonymi wspólnot. Pozostały po nich pamięć, wielka wdzięczność i niedokończone dzieła, które siostry chciałyby kontynuować. Tym bardziej że obecny rok jest poświęcony ich założycielowi – bł. o. Honoratowi Koźmińskiemu – z racji 100. rocznicy jego śmierci. Gdy spotykamy siostry służki w ich domu prowincjalnym w Płocku, chętnie dzielą się swoim świadectwem powołania, a w tym ich wyznaniu są entuzjazm i radość. – Odkryłam ten głos już w szkole podstawowej. To było pragnienie, aby być blisko Pana Boga – mówi s. Marzena. – Dorastałam, a ten głos dyskretnie mi towarzyszył. Gdy byłam w klasie maturalnej, miałam to wewnętrzne przekonanie, aby żyć inaczej. Zastanawiałam się nad tym, a ponieważ w mojej rodzinnej parafii Krasnosielc pracowały siostry służki, przyglądałam się, jak one żyją i co robią. Ich serdeczność, dobroć i normalność urzekły mnie i przekonały do wyboru takiej drogi życiowej – opowiada. Dodaje, że gdy była niezdecydowana, szczególnie pomógł jej tata. – Powołanie idzie przez wychowanie i łaskę – podkreśla.

    Siostra Agnieszka miała naturę raczej przekorną i, jak sama o sobie mówi, była rozrabiaką, ale kiedyś pojechała na rekolekcje oazowe... – Od tamtego czasu zaczęłam wracać do Boga, bo zrozumiałam, że na tej drodze znajdę wolność. I trochę na przekór samej sobie wybrałam zakon. Gdy pojechałam na rekolekcje powołaniowe prowadzone przez służki i zobaczyłam ich prostotę, normalność i gościnność, zdecydowałam, że zostanę jedną z nich. A żeby nie było wątpliwości, tuż przed wyjazdem z domu rozdałam wszystkie moje rzeczy, które wydawały mi się zbędne. W takim wyborze wspierali mnie rodzice, bo widzieli w tym moje dobro – opowiada s. Agnieszka, która dziś jest katechetką, a w prowincji płockiej zgromadzenia odpowiada za tak zwany referat powołaniowy. Kto może zostać służką, taką „inną” siostrą, bez habitu, ale żyjącą tak, aby inni, patrząc na nią, pomyśleli o Jezusie i Ewangelii? – W naszym życiu i posłudze chodzi o radosną służbę i ukrycie, o sprawy wychowania, miłość do Maryi i pracę na rzecz trzeźwości – taki jest duch naszego zakonnego działania, który streszcza się w pozdrowieniu: „Kochajmy Maryję i służmy Jej wiernie” – mówi s. Marzena. – Ale w wyborze takiej drogi chyba najtrudniejsza dla młodych dziewczyn jest zależność, czyli decyzja, że teraz Pan Bóg, a nie ja, będzie kierować moim życiem. Życie zakonne to również odrzucenie modnego dziś „życia na próbę”. To życie w służbie i wierności – dodaje s. Agnieszka. Siostry wspominają pewną dziewczynę, która przyszła kiedyś do jednego z ich domów zakonnych z pytaniem: „Co klasztor może mi zaoferować?”. Taki duch czasu... – Niech te wszystkie osoby, które myślą o życiu zakonnym, wiedzą, że siostry modlą się za nie i duchowo wspierają ich decyzję. Od dawna modlimy się i z nadzieją czekamy – mówią siostry.

    Już ksiądz

    Oprócz 5 neoprezbiterów wyświęconych w tym roku w płockiej katedrze nasza diecezja cieszy się również innymi nowo wyświęconymi kapłanami dla innych diecezji i dla zakonów. Wśród nich jest o. Paweł Pilarczyk, misjonarz oblat Maryi Niepokalanej. – Przed laty Paweł, nasz ministrant, poprosił mnie o rozmowę i oznajmił, że chce wstąpić do zgromadzenia zakonnego. Pierwsza myśl, jaka mnie naszła, to pytanie, czemu nie do naszego diecezjalnego seminarium. Wiedziałem, że Paweł jeździł na rekolekcje powołaniowe, ale powiedział mi, że był na nich u oblatów. Od razu przyznał się, że tam odnalazł swoje miejsce i powołanie. Kiedy odwiedzał naszą parafię, przyglądałem się, jak dorastał do święceń, jak stawał się bardziej utwierdzony w przekonaniu, że to jest jego życiowa droga, a zgromadzenie jest jego miejscem – mówi ks. Krzysztof Biernat, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Makowie Mazowieckim. Warto wspomnieć, że właśnie z tej młodej wspólnoty, liczącej 19 lat, wywodzi się już 6 kapłanów. – Powołanie rodziło się najpierw w mojej wierzącej rodzinie. Jako ministrant patrzyłem też z bliska na księży, na kolegów i tak zrodziło się pragnienie kapłaństwa. W II klasie gimnazjum pojechałem na dni skupienia do ojców pasjonistów w Przasnyszu. Wtedy po raz pierwszy pojawiło się we mnie pragnienie życia zakonnego. Dzięki koledze z liceum poznałem zgromadzenie misjonarzy oblatów. Pojechałem na pierwsze tygodniowe rekolekcje powołaniowe do Kodnia nad Bugiem. W oblatach zafascynowały mnie ofiarowanie się Maryi Niepokalanej (oblat to znaczy „ofiarowany”), perspektywa misji oraz piękny oblacki misyjny krzyż, który teraz i ja noszę za pasem – opowiada o. Pilarczyk. – Moim rodzicom, rodzinie i znajomym nie opowiadałem zbyt wiele o moich planach. Rozeznawałem na modlitwie oraz dzieliłem się wyłącznie z kilkoma osobami. Dlatego moja decyzja o wstąpieniu do zakonu była dla niektórych zaskoczeniem i niełatwym przeżyciem – dodaje oblat. 27 maja otrzymał święcenia kapłańskie i został skierowany do pracy wśród Polonii w Mississaudze koło Toronto w Kanadzie.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół