• facebook
  • rss
  • Żywioł i ludzka solidarność

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    O pięknym, ale i niebezpiecznym sąsiedztwie Wisły mówił podczas promocji kwartalnika „Nasze Korzenie” dr Grzegorz Gołębiewski.

    Rok 1909, 1924, później 1934 i kolejne: 1947, 1960, 1982 –  to daty powodzi, które dotknęły Płock tylko w jednym, ostatnim stuleciu. O ich przyczynach, charakterze i przebiegu opowiadał podczas spotkania w Muzeum Mazowieckim historyk G. Gołębiewski, zaznaczając, że to obszar historii naszego regionu w dużej mierze jeszcze niezbadany. W opisach kolejnych powodzi, które dotykały lewobrzeżną i prawobrzeżną część Płocka i okolice, przewijał się motyw walki mieszkańców z żywiołem i ludzkiej solidarności wobec wielkich zniszczeń i nieszczęścia ludzi. Historyk, opisując przebieg powodzi z 1924 r., przytoczył m.in. opis już po zejściu wody, jaki zostawił wizytujący dotkniętych żywiołem mieszkańców ks. Górnicki, który stał na czele komitetu pomocy w Imielnicy (charakterystyczne, że taką funkcję najczęściej powierzano księżom).

    „Wszędzie płacz i zgnilizna, utrata wszystkiego...” – pisał we wstrząsającym sprawozdaniu ks. Górnicki. Jak wyjaśniał dr Gołębiewski, sami wizytujący nie mogli przywieźć ze sobą niczego, ale dla tych ludzi ważna była otucha, że ktoś o nich pamięta i że pomoc wkrótce nadejdzie. I rzeczywiście, po przejściu powodzi nastąpiło pospolite ruszenie mieszkańców Płocka i okolic. Najliczniej w tę pomoc włączyli się wówczas mieszkańcy miasta, zwykli ludzie; mniejszy zryw można było zaobserwować wśród ziemian i mieszkańców żydowskiego pochodzenia.

    Poruszającą ilustracją relacji historyka był unikatowy film dokumentalny z powodzi w 1947 r., który w tamtym czasie zdobył jedną z nagród na festiwalu w Cannes. To czarno-biała, niema opowieść o walce z żywiołem, z którym zimą, ledwie 2 lata po straszliwej wojnie, musieli zmierzyć się nie tylko mieszkańcy Płocka, ale i innych części Polski.

    Podczas spotkania w Muzeum Mazowieckim jego wicedyrektor dr Tomasz Kordala zaprezentował krótko zawartość kolejnego numeru „Naszych Korzeni”. Wśród artykułów historyków i regionalistów pojawia się tekst prof. Roberta Kunkla, dotyczący pochodzenia Drzwi Płockich. – Myślę, że wywoła on w Płocku szeroką dyskusję, bo pan profesor wysuwa hipotezę, że drzwi kupione przez biskupa magdeburskiego Wichmana nigdy do Płocka nie dotarły; dotarły oczywiście do Nowogrodu Wielkiego – mówił redaktor „Naszych Korzeni”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół