• facebook
  • rss
  • Pięć dowodów, że Bóg wybiera

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    Nasza diecezja cieszy się nowymi kapłanami, którzy 3 czerwca 2017 r. przyjęli święcenia w płockiej katedrze.

    Sami o sobie mówią, że łączą ich trzy cechy charakterystyczne: jest wśród nich trzech Mateuszy, trzech jest związanych z maryjnymi parafiami, wreszcie trzech pochodzi z tego samego miasta – z Mławy. Rodzina i bliskość kościoła były chyba zasadniczymi czynnikami, które pomogły wzrastać w powołaniu do kapłaństwa naszym pięciu najmłodszym księżom. Tak było w przypadku ks. Dawida Gołębiewskiego. – Moje życie religijne zawdzięczam mojej rodzinie, to było moje pierwsze seminarium. Ważną osobą, która pomogła mi odkryć powołanie do kapłaństwa, była s. Romana ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, pracująca w mojej rodzinnej parafii. To ona pokazała mi, jak modlić się brewiarzem. Jej serdeczność i umiejętność słuchania pomogły mi rozwiązać wiele wątpliwości, także tych dotyczących powołania. A później mój proboszcz ks. Kazimierz Ziółkowski i wikariusz ks. Grzegorz Kaczorowski przyczynili się do tego, że jestem dziś po drugiej stronie ołtarza. Wiele rozmów, które przeprowadzili ze mną, pomogło mi podjąć ostateczną decyzję o wstąpieniu do seminarium – opowiada ks. Dawid.

    – Byłem ministrantem i to była moja pasja od dziecka. Nikt nie musiał mnie zbytnio namawiać, żeby iść do kościoła, bo bardzo interesowała mnie liturgia i służba przy ołtarzu. Poznałem w tym czasie wielu wspaniałych księży, którzy przede wszystkim w chwili, gdy rodziła się we mnie myśl o kapłaństwie, nie pozostawili mnie samego, ale towarzyszyli mi mądrą radą, rozmową i taką zwykłą ludzką życzliwością – zwierza się ks. Mateusz Jesień.

    – Zawsze, od małego, chodziłem do kościoła z tatą jako ministrant. Czasami go zastępowałem, gdy nie mógł być na Mszy jako zakrystian, bo ciężko pracował w polu. W pierwszej liceum zacząłem myśleć coraz bardziej o seminarium. Bardzo chciałem robić to, co kocham – grać w piłkę. Chodziłem do klasy biologicznej z myślą, że potem pójdę na AWF. I do końca matury wahałem się, gdzie złożyć papiery. Wybrałem jednak seminarium – mówi o sobie ks. Mateusz Piliński.

    Ale w życiu naszych księży były też znaki i łaski szczególne, o których teraz dają świadectwo. – Gdy miałem jakieś pięć lat, w czasie wypoczynku z rodzicami doznałem nagle dziwnego i niewiadomego pochodzenia paraliżu, połączonego z silnym bólem brzucha. Kiedy mój ojciec wiózł mnie na pogotowie, miał w samochodzie mały wizerunek Matki Bożej Licheńskiej. Jadąc, westchnął głęboko do Maryi, prosząc o moje zdrowie, i obiecał ofiarować mnie do Jej dyspozycji. W jednej chwili wszystkie dolegliwości odeszły i poczułem się zupełnie zdrowy. Przyjęcie święceń w 100. rocznicę objawień Matki Bożej w Fatimie – to dla mnie kolejne potwierdzenie słusznie obranej drogi i okazja, aby zawierzyć ponownie Maryi – opowiada ks. Grzegorz Makowski. Dla ks. Mateusza Kawczyńskiego ważnym wydarzeniem w rozeznawaniu powołania był Festiwal Młodych w Płońsku. – To tam poważnie zastanawiałem się nad wstąpieniem do seminarium. Byłem wtedy w liceum, a ponieważ na festiwalu miałem możliwość spokojnie porozmawiać z wieloma kapłanami o powołaniu, skorzystałem z tego. Wspierał mnie w tym wikariusz z mojej parafii, ks. Zbyszek Olszewski. Pozwoliło mi to wszystko odkryć piękno Kościoła – dodaje ks. Kawczyński.

    Ks. Mateusz Jesień

    z parafii św. Antoniego z Padwy w Żurominie Z całego serca Bogu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku. Myśl o Nim na każdej drodze, a On twe ścieżki wyrówna. (Prz 3,5-6) Kto chce stać się chlebem i winem, musi nieść krzyż. (św. Charbel) Mam dwóch starszych braci. Dla mnie mój dom rodzinny zawsze był i będzie pierwszym seminarium, w którym uczyłem się wytrwałej modlitwy, miłości do drugiego człowieka oraz szacunku do Kościoła i księży.

    Ks. Dawid Gołębiewski

    z parafii Matki Bożej Królowej Polski w Mławie Panie, Ty znałeś mnie, a jednak wybrałeś. Przyjmij mnie takiego, jakim jestem, i uczyń takim, jakim Ty chcesz, abym był. (Teilhard de chardin) Moja rodzina to mama Hanna i tata Kazimierz oraz rodzeństwo: starszy brat Sylwester, który założył rodzinę, i młodsza siostra Katarzyna – studentka.

    Ks. Mateusz Kawczyński

    z parafii św. Stanisława BM w Mławie O Panie mój, Ty sam jesteś prawdziwym przyjacielem i możesz uczynić, cokolwiek zechcesz, i nigdy nie przestajesz miłować tych, którzy Ciebie miłują! Niechaj Cię chwali wszystko stworzenie, wszechwładny Panie świata! O, kto by mi dał głos i siłę, bym mógł na cały świat ogłosić, jak wierny Ty jesteś przyjaciołom swoim! Wszystko zawodzi; Ty Panie wszechrzeczy nigdy nie zawodzisz. (św. Teresa od Jezusa) Moja rodzina to mama Bożena, tata Roman i brat Konrad, któremu wiele zawdzięczam.

    Ks. Grzegorz Makowski

    z parafii Świętej Rodziny w Mławie Boże, Ty mnie umiłowałeś i od dzieciństwa mnie prowadziłeś. Aż dotąd nie mogę pojąć głębi Twojej miłości. (św. Teresa od Dzieciątka Jezus) Moja rodzina to mama Urszula, która jest dyrektorem jednej z mławskich szkół, i tata Dariusz – pracuje w Starostwie Powiatowym w Mławie. Mam brata Karola, który obecnie pracuje i mieszka we Francji.

    Ks. Mateusz Piliński

    z parafii św. Zygmunta w Królewie Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię. (Jr 1,5a) Kapłaństwo to umiłowanie Serca Jezusowego. (św. Jan Maria Vianney) Pochodzę z wielodzietnej rodziny. Mam pięcioro rodzeństwa. Mieszkam na wsi, więc od najmłodszych lat uczyłem się pracy w gospodarstwie. Mój tata oprócz prowadzenia gospodarstwa jest także zakrystianem. Moja mama opiekuje się najstarszym bratem, który jest niepełnosprawny intelektualnie, oraz pozostałym rodzeństwem, które mieszka jeszcze w domu. Z rodzeństwem mam bardzo dobry kontakt i bardzo się wspieramy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół