• facebook
  • rss
  • Niebo, gdy dziecko mówi: „Mama”

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    To w domu trzeba się nawzajem ratować. I należy to robić codziennie, bo terapii potrzebują nie tylko najmłodsi, ale również ich rodzice.

    Okazuje się, że to dziecko właśnie odkrywa przed starszymi fundamentalne zasady życia rodzinnego. Zwłaszcza to chore i z trudnościami rozwojowymi. Ono najpierw jakby woła o troskę, później o bliskość, wreszcie o więź z najbliższymi.

    Kilka prostych pytań

    Gdy pojawia się problem rozwojowy i wydaje się, że dziecko na przykład nie postrzega, nie czuje albo nie mówi, wtedy często rodzice spontanicznie biegną do poradni i proszą o pomoc specjalistę. Są i tacy, którzy wręcz proszą, aby terapeuta wyręczył ich i rozwiązał w ich imieniu problem z dzieckiem. Szukają adresu, pod którym można by znaleźć lekarstwo. A tymczasem jest ono w rodzinie. Terapeuci, którzy zajmują się dziećmi z zaburzeniami rozwojowymi, spotkali się w maju na konferencji w Ciechanowie. Z ich wystąpień płynęły dwa mocne wnioski: trzeba zdiagnozować dziecko jak najwcześniej i włączyć w jego terapię najbliższe osoby.

    – Tu chodzi o bycie razem z dzieckiem i wspomaganie jego terapii. Na początku należy oswoić rodziców z problemem, przepracować i wzmocnić rodzinne więzi w tej nowej rzeczywistości – mówił dr Radosław Piotrowicz z Wydziału Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. – Gdy przychodzą do mnie rodzice z dzieckiem z zaburzeniami, to pierwsze moje pytanie nie dotyczy jego, ale ich. W podejściu terapeutycznym podstawowe pytanie to: jak wygląda wasz dzień? Czy macie dla siebie nawzajem czas? Są to pytania kluczowe, bo przecież zadania i ćwiczenia terapeutyczne trzeba będzie wykonywać w ramach codziennych czynności, w domu – wyjaśniał prelegent. Gdy więc w rodzinie pojawia się taki problem, to nie może być on dla rodziców znakiem końca świata, ale wyzwaniem do rozwoju. – Kluczem do prawidłowego rozwoju jest właściwa pielęgnacja dziecka. Od początku trzeba też do niego mówić, czytać mu, także gdy dziecko jest jeszcze w łonie matki, bo ono już słyszy i będzie reagowało na głos najbliższych. Wielkim nieporozumieniem jest, gdy rodzice wychowują dziecko przed ciągle włączonym telewizorem – uważa logopeda Katarzyna Michalska, która w Ciechanowie prowadzi studio terapii logopedycznej dla dzieci, młodzieży i dorosłych. – Chodzi więc o realną obecność, bliskość, patrzenie w twarz dziecka. Ono potrzebuje obserwatora, ciepłych i wrażliwych gestów. Wskaźnikiem rozwojowym u takich dzieci będzie zdziwienie, które świadczy o ich zainteresowaniu się osobą czy przedmiotem.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół