• facebook
  • rss
  • Szkoła, która nie boi się wiary

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    W takim miejscu aż chce się uczyć... O swych pasjach i dobrych wychowawcach opowiadają uczniowie katolickiego gimnazjum, którzy z przekonaniem wybierają katolickie liceum w Płocku.

    Wiele jest szkół, nauczycieli i uczniów. To wspaniałe, że każdy może dla siebie znaleźć miejsce, gdzie będzie rozwijał swoje zainteresowania i pasje. Dobrze zainwestować w życiu i we własne życie. Wśród propozycji edukacyjnych można znaleźć również naszą ofertę. Warto się nią zainteresować, posłuchać naszych nauczycieli i młodzieży. Ich wypowiedzi są przekonujące i wiarygodne – uważa ks. Artur Janicki, koordynator do spraw utworzenia szkół katolickich w Płocku.

    Jakość, którą potwierdzają pokolenia

    Już wkrótce naukę w Niepublicznym Gimnazjum Katolickim w Sikorzu zakończą Agata Niestępska z Przasnysza, Klaudiusz Wronka z Płońska, Oliwia Wyrzykowska z Płocka i Ola Liberadzka z Bożewa. Cała czwórka zdecydowała, że podejmie naukę w katolickim liceum, które właśnie przenosi się do Płocka. – Wybrałyśmy to właśnie gimnazjum same, bo jest ono szkołą trochę inną. Tu każdy jest kimś, a nie kolejnym numerkiem na liście. Jest nas mniej w klasie, więc możemy więcej się nauczyć, liczyć na indywidualne traktowanie przez nauczycieli. Nie ma tu takiej presji społecznej, bo znamy się nawzajem – mówią Oliwia i Ola.

    – Zachęcalibyśmy, aby zainteresowani przyszli do nas na lekcję i przekonali się, jak nauczyciele podchodzą do każdego ucznia, ile czasu mu poświęcają. Każdemu, kto nie wie, co dalej w życiu robić, ta szkoła daje duże możliwości. Naprawdę, nasi koledzy i koleżanki są bardzo wartościowymi ludźmi – przekonują gimnazjaliści. – Miałem wujka, który uczęszczał do tej szkoły, gdy jeszcze mieściła się ona w Płocku. Jego dobre zdanie o niej przekonało mnie. Wciąż mi powtarzał, że dzięki katolickiemu liceum w Płocku odkrył i ugruntował swoje pasje i zainteresowania – opowiada Klaudiusz. Tę opinię potwierdzają inni – lada dzień absolwenci katolickiego gimnazjum. – Na nowo polubiłam język polski, wzięłam udział w olimpiadzie i jestem jej laureatką – mówi Oliwia. – Wydawało mi się, że nie mam daru do nauki języków, a teraz włoski jest moją pasją – dodaje Agata. – Mój konik to matematyka – stwierdza Klaudiusz. – Kiedyś nie lubiłam historii, a tu przekonał mnie do niej nauczyciel i jego metody – zapewnia Ola. Obok szkoły jest też internat, z którego mogą korzystać zwłaszcza uczniowie pochodzący z odleglejszych stron diecezji. – Internat nauczył mnie życia i porządku, nauczył mnie też dzielenia się z innymi, bo gdy przywoziłem z domu coś do zjedzenia, to wiedziałem, że połowa z tego jest dla kolegów do podziału, a druga połowa dla mnie. Nawet gdy kogoś nie lubiłem, to w internacie musiałem nauczyć się z nim żyć. To wreszcie świetna szkoła systematyczności – stwierdza Klaudiusz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół