• facebook
  • rss
  • Truskawkowy raport

    Dawid Turowiecki

    |

    Gość Płocki 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    Po zimnym kwietniu i majowym przymrozku pojawiają się pierwsze owoce tej wiosny. Ale czy ich cena i jakość nie będą zbyt gorzkie?

    To specyficzny rok w uprawie truskawek – przyznają zgodnie plantatorzy. Anomalie pogodowe sprawiły, że sezon truskawkowy opóźnił się o prawie dwa tygodnie. Rolnicy liczą straty, ale nie załamują rąk. Średnio drzewa owocowe oraz sadzonki malin czy truskawek ucierpiały nawet w 60 proc. Wpływ na taki stan rzeczy miały dwie szczególnie zimne noce. Pierwsza – zaraz po świętach Wielkanocnych, a druga – już w maju, kiedy to termometry w poranek pokazywały nawet do minus 8 st. C. Osłonięte plantacje jako tako przetrwały, ale odkryte były kompletnie zniszczone przez przymrozki i silne wiatry. – Biednemu chłopu to wiatr w oczy i margaryna w piasek spada – ocenia pół żartem, pół serio Krzysztof Nowicki, plantator truskawek z Karnkowa w gminie Czerwińsk nad Wisłą, która uchodzi za truskawkowe eldorado. – Jakość truskawki pozostawia wiele do życzenia. Owoc jest niekształtny, poprzemarzany, nie wygląda apetycznie. Liście są czarne i połamane – przyznaje.

    – Dawno nie było sezonu, w którym było tak fatalnie z jakością truskawki przed zbiorem. Pan Krzysztof przewidując, co może przynieść aura, większość swojej uprawy przykrył na czas bardzo grubą włókniną, co zminimalizowało straty. Jednak gros plantatorów nie wykazało się taką ostrożnością. Producenci rolni składali więc wnioski do gminy o oszacowanie szkód w uprawach spowodowanych przez wiosenne przymrozki. W samej gminie Czerwińsk o taką formę wsparcia ubiegało się pół tysiąca osób. W gminie Załuski, która należy do okolic również słynących z produkcji owoców miękkich, do 24 maja złożono niecałe 150 wniosków. – Zainteresowanie wśród naszych plantatorów jest duże, mimo że w chwili obecnej jedyna pomoc, na jaką mogą liczyć, to kredyty preferencyjne z dopłatą ARiMR do oprocentowania – mówi Jarosław Stefański, zastępca wójta gminy Załuski. – Członkowie komisji pracowali w terenie, jeżdżąc do wnioskodawców i oceniając wiarygodność zadeklarowanych strat. Otwarcie największej w Polsce giełdy truskawek i owoców miękkich, czyli targowiska gminnego w podczerwińskim Nowym Przybojewie, które rozciąga się na pięciu hektarach, opóźniło się o prawie dwa tygodnie. W ubiegłym roku pierwszy zbiór truskawek był około 8 maja, a w tym – dopiero 20 maja. Cała ta sytuacja musiała odbić się na cenach. Zaczęło się nawet od 27 zł za łubiankę. Potem oscylowało to na placu w granicach 18–25 zł. – Wysoka cena odstrasza kupców sprzedających truskawki, na przykład przy marketach, bo koszty transportu i inne przewyższają zyski – ocenia Krzysztof Nowicki. Plantatorzy zakładają, że apogeum handlu przypadnie na koniec maja, początek czerwca.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół