• facebook
  • rss
  • Mamo, tato – to także wasz czas

    Agnieszka Otłowska

    |

    Gość Płocki 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    W tym dniu można zaobserwować stuprocentową frekwencję dzieci i rodziców oraz swoistą galę w kościele. To wszystko jest potrzebne i ważne, o ile nie zasłania Jezusa przychodzącego do serc dzieci, które Go naprawdę kochają.

    I oby tydzień po Komunii nie zrodziło się wśród duszpasterzy i katechetów pytanie: gdzie oni wszyscy są?

    Największe pragnienie

    Siostra Rafaela Wieliczko, pasjonistka, jest katechetką w parafii św. Jana Pawła II w Pułtusku. Opowiada o swojej wieloletniej pracy z dziećmi i katechetycznej pasji oraz o dużej niespodziance, jaka spotkała ją w tym roku. – W czasie ferii dowiedziałam się, że przyjadą dzieci z Kazachstanu i że część z nich zostanie włączona do klasy, którą uczę. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądało ich przygotowanie do pierwszej spowiedzi i Komunii św., bo było mało czasu, a one słabo mówiły po polsku. Przed nimi była również nauka katechizmu – co nasze dzieci opanowywały przez cały rok. Pocieszało mnie tylko to, wszystkie te dzieci są ochrzczone i mocno zakorzenione w wierze i każde z nich z pewnością pragnie przyjąć Jezusa – mówi pasjonistka. Jak wspomina, nowi uczniowie byli grzeczni, uważnie słuchali na lekcjach i szybko chłonęli wiedzę. – Opowiadałam im o Jezusie tak, aby jak najlepiej zrozumiały, kim On dla nas jest. Chciałam, aby zapamiętały regułkę do spowiedzi, i bardzo mi zależało, aby zrozumiały księdza w konfesjonale. O samą uroczystość komunijną byłam spokojniejsza – dodaje s. Rafaela. Dla siostry katechetki z Pułtuska wszystkie dzieci są cudowne, ale w młodych Polakach z Kazachstanu widzi szczególne pragnienie przyjęcia Jezusa do swego serca. – Widać to po ich oczach, jak czekają na tę chwilę. Te dzieci wychowywały się w innym języku, innej tradycji, jednak wiarę miały tę samą co my. Ale ich pragnienie jest niesamowicie wielkie. Dlaczego? Może pochodzą z rodzin bardziej wierzących niż nasze? Ich bliscy bronili wiary, cenili ją sobie, a tego wysiłku czasami nie widać u naszych rodzin. Dzieci z Kazachstanu boją się, czy zapamiętają formułę, czy zrozumieją księdza, ale im bliżej Komunii, tym lepiej widzę, że od tego strachu większa jest w nich miłość do Jezusa. Te dzieci mają wiarę w to, czego ich nauczyli rodzice – zapewnia siostra.

    Boży tandem

    To naturalne, że rodzicom i katechetom oraz duszpasterzom powinno zależeć na dobrym i duchowo głębokim przygotowaniu dzieci do radosnego i owocnego spotkania z Jezusem w Komunii św., a później do pogłębiania wiary przez uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. Tak dzieje się w rodzinach religijnych, gdzie katecheza jest dopełnieniem tego, co dziecko otrzymuje w domu. – Przygotowuję dzieci do Komunii św. od 15 lat. Zaczynałam pracę w Warszawie, na Sadybie, i pamiętam, że tam rodzicom bardzo zależało na dobrym przygotowaniu dzieci do tej uroczystości – opowiada s. Brygida, również pasjonistka i katechetka z parafii św. Mateusza w Pułtusku. Wspomina, jak rodzice pytali ją, co można jeszcze zrobić, aby dzieci lepiej przygotować. Ale, jak mówi, wiele od tamtego czasu się zmieniło, „chyba na gorsze”. Oczywiście, wciąż bardzo wielu rodziców świadomie przygotowuje siebie i swoje dziecko do pierwszej spowiedzi i Komunii. – Należy pamiętać, że to rodzice w pierwszej kolejności są odpowiedzialni za religijne wychowanie dzieci. Katecheza szkolna i parafialna tylko ich wspiera w wypełnianiu tych obowiązków. Jeżeli mamy do czynienia z dorosłymi, którzy mają świadomość przynależności do Kościoła, praw i obowiązków wynikających z tego faktu, to jestem spokojny o właściwe postawy religijne ich dzieci. Jeżeli jest inaczej, to należy się zastanowić, jak docierać do tych dorosłych – mówi Piotr Świercz, katecheta z Ciechanowa. Jak uważa, katecheza dla rodziców odbywająca się cyklicznie w parafiach na kilka miesięcy przed Pierwszą Komunią św. teoretycznie powinna uchronić przed sytuacją, kiedy ta łaska trafia w próżnię i nie zostaje przyjęta. Jak to ma miejsce w czasie uroczystości komunijnych, obok dziecka, księdza i katechety powinni blisko stać rodzice: iść z nim w niedzielę do kościoła, modlić się z nim codziennie, wyjaśniać w miarę możliwości podstawowe prawdy wiary i zasady etyczne – dodaje. – Każdy katecheta oczekuje od rodziców większej współpracy na polu wprowadzania dziecka w życie chrześcijańskie. W tym roku szkolnym uczę w zerówce, klasach pierwszych i drugich szkoły podstawowej. Część z dzieci, które wkrótce przyjmą Pana Jezusa w Komunii św., nie potrafi uczynić znaku krzyża, nie zna podstawowych modlitw. Odrobina dobrej woli ze strony rodziców czy opiekunów i czas spędzony z dzieckiem na wspólnej modlitwie lub rozmowie o Panu Bogu pomoże dziecku wkroczyć w życie religijne bez kompleksów. To mu również pomoże w lepszym przeżywaniu katechezy szkolnej i pełniejszym przyjmowaniu sakramentów świętych w przyszłości – twierdzi Piotr Świercz. Jak przyznaje Ewa Pawlicka, katechetka z parafii Matki Bożej Fatimskiej w Ciechanowie, w przygotowaniu do tej uroczystości ważne są postawa i świadectwo wiary zarówno katechety, jak i rodziców. – Gdy dziecko zobaczy żywą wiarę, która rodzi zaangażowanie rodziców, katechetów i ich rówieśników w życie parafii, to chętnie będzie uczestniczyć w życiu Kościoła – mówi. Będąc katechetką, a przede wszystkim matką dziecka, które rok temu przystępowało do Pierwszej Komunii, wie, jak ważne w tym okresie są wspólne rozmowy o Bogu i modlitwa z dzieckiem. – Nasz wspólny udział w nabożeństwach różańcowych, Roratach, czytanie Pisma Świętego i modlitwa bardzo dobrze przygotowały nas na spotkanie z Jezusem Eucharystycznym – przyznaje.

    Dojrzałość w cenie

    Od kilku lat Pierwsza Komunia św. jest udzielana w trzeciej klasie szkoły podstawowej. I tak pozostanie, niezależnie od tego, czy dziecko poszło do szkoły wcześniej, czy później. Jak zauważa ks. Marek Wilczewski, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Płockiej, program klasy trzeciej do katechezy jest tak skonstruowany, aby przygotował dziecko do tego wielkiego wydarzenia. – Dzieci w tym wieku są bardziej dojrzałe. Lepiej też przeżywają sakrament pojednania i pokuty: dojrzalej się spowiadają i dzięki temu lepiej przeżywają Komunię św. Jeżeli dziecko jest bardziej dojrzałe, to jest bardziej świadome tego, w czym uczestniczy – wyjaśnia ks. Wilczewski. Z pewnością przesunięcie tej uroczystości o rok ma związek z potrzebą bardziej gruntownego przygotowania dzieci, skoro w wielu przypadkach brak jest systematycznego i konsekwentnego towarzyszenia rodziców dzieci w życiu wiary. – Te dzieci potrzebują dobrych przykładów życia i wiary, tylko często brakuje ich w najbliższym otoczeniu – dodaje pani Anna, katechetka z parafii św. Brata Alberta w Makowie Mazowieckim. A dzieci nie można oszukać, bo szczerze patrzą na rzeczywistość.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół