• facebook
  • rss
  • Pierwsza przyszła Matka Boża

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 19/2017

    dodane 11.05.2017 00:00

    Szczególny maryjny szlak wiedzie nas do Płocka, do parafii na Międzytorzu, z budującym się nowym kościołem.

    Początki liczącej 26 lat parafii Matki Bożej Fatimskiej nie były łatwe. Rodziła się w środku osiedla, na gruntach dzierżawionych wieczyście przez spółdzielnię. Pierwszą Mszę św. proboszcz ks. kan. Stanisław Górski odprawił na trawniku, obok blokowiska, przy torach kolejowych, po których przejeżdżały pociągi.

    Pierwszy drewniany, tymczasowy kościół został podpalony w nocy, tuż przed I Komunią św., która odbywała się pod gołym niebem. Spaloną kaplicę zastąpiła obecna, murowana. Dopiero po 10 latach, po wielu przeszkodach udało się doprowadzić do przekazania parafii terenu pod budowę docelowego kościoła. Ksiądz Stanisław wspomina, że było to niedługo po pielgrzymce parafialnej do Fatimy. – To nie przypadek – uśmiecha się, wskazując na piękną figurę Maryi, przywiezioną wówczas do parafii na osiedlu Międzytorze. Dzisiaj widać już mury nowej świątyni, pod budowę której kamień węgielny poświęcił w czerwcu 1991 r. papież Jan Paweł II. W październiku tego roku planowana jest jej konsekracja. – Gdy rozmawiałem z parafianami, w wielu przypadkach słyszałem, aby nie budować współczesnego kościoła. Spośród różnych wizji przedstawionych przez architekta został wybrany tradycyjny projekt, taki, który w swoim majestacie nie pomniejsza człowieka, ale go przyciąga do Boga – mówi proboszcz płockiej parafii MB Fatimskiej. W przyszłości znajdzie w nim swoje miejsce figura fatimska. We wnętrzu nowego kościoła powstanie też osobnie wydzielone pomieszczenie do spowiedzi, dla lepszego komfortu korzystania z sakramentu pokuty. Do niej przecież szczególnie wzywała Maryja, objawiając się w 1917 r. trójce portugalskich dzieci. – Jako parafia jesteśmy wezwani do tego, by realizować przesłanie Matki Bożej z Fatimy: wezwanie do nawrócenia, przemiany i pokuty. Owszem, nie łatwo dziś mówić ludziom o pokucie, ale myślę, że ta świadomość grzeszności jest w człowieku. To, że człowiek pragnie przemiany, widoczne jest choćby w liczbie penitentów w adwentowe i wielkopostne rekolekcje. Każdego dnia zresztą w naszej parafii jest ktoś do spowiedzi. Oczywiście, przemiana jest zawsze bardzo trudna, a najtrudniejsza jest przemiana samego siebie. Myślę, że takiej pełnej otwartości na wołanie Matki Bożej wciąż jeszcze brakuje – przyznaje ks. Stanisław Górski. Jak wezwaniem fatimskim żyje jego parafia? – Do pielęgnowania tego kultu mają się przyczyniać chociażby nabożeństwa fatimskie, każdego 13. dnia miesiąca, od maja do października, z procesją fatimską, nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca i Różaniec fatimski, odmawiany w kościele każdego dnia – mówi ks. Górski. Trzynastka w ogóle od początku towarzyszy tej wspólnocie. 13 października rozpoczęły się prace nad fundamentami (niełatwe, bo to gliniasty, mokrawy teren). Wiele przedsięwzięć zaczynało się tu w środę albo w sobotę, czyli w dni poświęcone Maryi. Ponad miesiąc temu minął rok od peregrynacji kopii cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w tej parafii. Proboszcz wspomina, że to było piękne i budujące wydarzenie, mobilizujące wielu mieszkańców. – Frekwencja była wysoka, nie tylko na powitaniu i pożegnaniu obrazu, ale praktycznie przez całą noc. Kończyła się godzina, wychodziła jedna grupa parafian, a następna już czekała przed kaplicą. Mieszkańcy poszczególnych ulic sami poprowadzili modlitwę. Widać było, że poczuli się rzeczywiście jak u siebie. Z racji jeszcze wielu robót Msza św. na zakończenie peregrynacji nie mogła odbyć się w nowym kościele, ale po uroczystym pożegnaniu przeszliśmy tam z obrazem. Nawet nie myślałem, że to będzie dla parafian tak ważne. Widziałem, jak przeżywali ten fakt, że po raz pierwszy mogli być w nowym kościele i że on tak pięknie wygląda. Teraz wchodzimy do kościoła, do którego pierwsza przyszła Matka Boża – wspomina ks. Górski. Takie wydarzenia jak peregrynacja na pewno ożywiają parafię i zapadają w pamięć, przyznaje ks. proboszcz, ale tak naprawdę coś trwałego buduje się dzięki systematycznej pracy. – Wielka akcja szybko mija, pozostaje w pamięci miesiąc czy dwa. Tu grają rolę emocje i dobrze, jeśli uda się je na coś przełożyć. Jak to zrobić? Pierwsza sprawa to ukazanie miłości i zatroskania Matki, która wskazuje na Chrystusa: „to jest mój Syn, Jego słuchajcie”. Chcemy w tym roku 100. rocznicy objawień szczególnie patrzeć poprzez Maryję, która potrafiła spokojnym sercem zaufać Panu Bogu. Chcemy pokazywać, że do przemiany serca wezwany jest każdy z nas – mówi ks. Górski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół