• facebook
  • rss
  • Po cichu i po ciemku, ale z krzyżem

    Marek Szyperski

    dodane 05.04.2017 00:14

    15 kilometrów w ciszy przerywanej rozważaniami na kolejnych stacjach Męki Pańskiej przeszli uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Na szlaku z Ciechanowa do Sulerzyża wędrowało ok. 150 osób.

    Od Mszy św. o 19.30 w kościele pw. św. Jana Pawła II - do kościoła pw. św. Mikołaja w Sulerzyżu - doszliśmy (dziękuję moim czterem towarzyszkom wędrówki) w kilkunastu grupach ok. 1. w nocy. Po asfalcie, żwirówkach, polnych drogach, leśnych duktach, potykając się o korzenie, kamienie, wpadając w kałuże. Pełno gwiazd, trochę mgieł, w lesie ciepło, na polu chłodniej. Psy szczekały, mięśnie bolały, stopy piekły, ale warto było pójść, wszak jak czytaliśmy w jednym z rozważań: "Panie daj mi odwagę, by skoczyć po nowe życie, nawet jeśli jest to skok w przepaść".

    - Z tej Drogi Krzyżowej, z rozważań na nią przygotowanych, taka myśl mi towarzyszyła: najważniejszą sprawą w życiu człowieka jest drugi człowiek – mówi jedna z uczestniczek ciechanowskiej EDK Teresa Rogalska. – Bóg tak ukochał człowieka, że chce, by ten niósł pomoc drugiemu człowiekowi. Pomoc i zrozumienie. - To była Droga Krzyżowa z Panem Jezusem – mówi z kolei Elżbieta Dymkowska. – Jej przejście w ciszy powodowało, że myślami byłam przy męce Pana Jezusa, który pokazuje, że jest obecny w naszym cierpieniu. W ciszy więcej usłyszy się, niż w hałasie i gwarze. W tej ciszy na Drodze Krzyżowej można było usłyszeć swoją duszę i bardziej docierało to co Pan Jezusa chce nam powiedzieć: nie można uciec od Krzyża. Znaczenie milczenia podkreśla Hanna Kocięda. – Dzięki niemu można było wsłuchać się w głos wewnętrzny.

    Rafał Sepczyński poszedł na EDK z własną intencją. – Tak jak my mamy swoje krzyże, tak Pan Jezus miał tu na ziemi swoją Drogę Krzyżową i dlatego jak nikt inny rozumie nasze cierpienia i jest w nich obecny. Ze swego udziału w Drodze bardzo zadowolona jest Małgorzata Bronowska, która podkreśla bardzo duży przekrój wiekowy uczestników. – Idąc dali wspaniałe świadectwo swej wiary – mówi pani Małgorzata. – Mam wielki szacunek, dla pani, która tę Drogę zorganizowała. Przy każdej figurce i krzyżu, gdzie znajdowały się poszczególne Stacje paliły się znicze. Miło było w Chotumiu, gdzie poczęstowano nas o północy gorącą herbatą, a w oknach widzieliśmy podświetlone święte obrazy.

    Inicjatorką ciechanowskiej EDK była Aneta Klimkiewicz z podciechanowskich Rutek Marszewic. Ponieważ to pierwsza edycja – trasa była zdecydowanie krótsza od „pełnowymiarowych" EDK, które zaczynają się od 40 km.

    Zmęczenie? – Potem bardzo dobrze się czułam – mówi Hanna Kocięda. – Żadnych zakwasów, itp. Na pewno pójdę na Ekstremalną Drogę Krzyżową w przyszłym roku. Podobnie twierdzą pozostali nasi rozmówcy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół