Nowy numer 16/2018 Archiwum

Na świeczniku, by służyć...

W płockiej diecezji jest ponad 100 nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej. Kim są?

To zróżnicowane środowisko, ale w tej wspólnocie rzeczywiście widać braterskiego ducha – mówi ks. Łukasz Zdunkiewicz, nowy duszpasterz nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w naszej diecezji, który poprowadził dla nich rekolekcje. Na trzydniowe ćwiczenia duchowe, które odbywały się w ośrodku Caritas w Popowie, przyjechało ponad stu mężczyzn, którzy spełniają tę posługę.

Żarty się skończyły

– Bycie szafarzem to jest coś niezwykłego. Nie można rozdawać Komunii św. ot tak, po prostu. Człowiek jest jednak człowiekiem i musi pracować nad tym, by nie wpaść w rutynę. Pamiętam moje pierwsze rozterki: martwiłem się, by kielich nie był zbyt pełen, żeby nic nie upuścić... – mówi Marian Konarzewski, szafarz z parafii Klukowo, który pełni tę posługę od 19 lat. Znajdował się w gronie 30 mężczyzn, którzy otrzymali mandat szafarza jeszcze z rąk bp. Zygmunta Kamińskiego w katedrze płockiej. Odnawia swoją posługę już na 20. rok.

– Było drżenie rąk i serce waliło jak ogromny dzwon – wspomina Wojciech Pogorzelski, który jest szafarzem w parafii w Sarnowie (dekanat żuromiński) od 2012 roku. – Wprawdzie codziennie przyjmuję Pana Jezusa w Eucharystii, ale co innego jest przyjąć, a co innego jednak wziąć Go do swojej ręki i dać komuś drugiemu.

Poszczególne historie mężczyzn wykonujących tę posługę pokazują, że nie zostaje się nadzwyczajnym szafarzem z przypadku i nie można podjąć tej decyzji samemu. Andrzej Smyczyński z Popowa Kościelnego dość długo zastanawiał się, zanim 7 lat temu przyjął propozycję zostania szafarzem od proboszcza swojej parafii. Potem, jak zawsze w takich przypadkach, musiała się także zgodzić żona. Dziś w Popowie jest czterech szafarzy. Tak jak inni, pomagają rozdawać Komunię św. w czasie dużych uroczystości i zanoszą Eucharystię do chorych. Pan Wojciech dobrze pamięta pierwszą wizytę. – Rodzina tej pani czekała i widać było, że dla nich to było święto. Ta Eucharystia zanoszona do domu dawała im poczucie sacrum – wspomina szafarz z Popowa.

Dla Dariusza Orlikowskiego z parafii Miszewo Murowane, jednego z młodszych członków tej wspólnoty, propozycja bycia szafarzem oznaczała duży krok w życiu duchowym. – Pierwsza myśl była taka, że teraz to już trzeba będzie naprawdę „ogarnąć się”; że żarty się skończyły. To przynagliło mnie do jeszcze bardziej zażyłego kontaktu z Panem Bogiem przez sakrament pokuty, do którego przystępuję regularnie. To mi pomogło poukładać sobie pewne rzeczy w życiu prywatnym. Wyrażenie gotowości do podjęcia służby szafarza oznacza, że nie może być takiego dnia, kiedy mógłbym nie przystąpić do Komunii św. Zawsze muszę być gotowy – mówi pan Dariusz.

Być czujnym

Zdają sobie sprawę, że są w pewien sposób na świeczniku i pod lupą wspólnoty parafialnej. Są wyróżnieni, ale nie czują się VIP-ami. Właściwie każdy z nich musi zmierzyć się z poczuciem, że nie jest godzien wziąć do ręki Pana Jezusa w maleńkim opłatku. – Tak, pojawiają się takie myśli i wcale nie z przesadnej skromności. Naprawdę człowiek czuje się tak mały. Od kierownika duchowego usłyszałem jednak, by nie zagłębiać się w takie myśli, bo one z pewnością nie są z dobrego źródła – mówi Dariusz Orlikowski z Miszewa.

Szafarz z Sarnowa zwraca uwagę, że trzeba być duchowo czujnym. – Jasne, że im bliżej jesteśmy Pana Boga, tym bardziej jesteśmy atakowani przez diabła. Trzeba ciągle czuwać, bo można się zapomnieć i wszystko stracić. Wystarczy chwila nieuwagi i człowiek może się zagubić. Pocieszeniem jest jednak to, że nawet jeśli upadnę, mogę przyjść i powiedzieć: „Panie Jezu, przepraszam”, i On mnie przyjmie – mówi Wojciech Pogorzelski. – Ta nasza „wyjątkowość” nie polega na tym, że jesteśmy tacy świetni. Przypominają mi się słowa Jezusa z Wieczernika: „Przychodzę, aby służyć”. Jako szafarz też przychodzę, by w nadzwyczajnych sytuacjach przynieść Pana innym, czyli ja tylko służę – dodaje.

Pod opieką ks. Sopoćki

W naszej diecezji jest 107 świeckich szafarzy. Są wśród nich m.in. rolnicy, przedsiębiorcy, katecheci; jest także lekarz, wojskowy, a od tego roku również brat zakonny, karmelita z Obór. Podczas rekolekcji w Popowie, których hasłem były słowa: „Idźcie i głoście – niosąc Jezusa w Najświętszym Sakramencie”, odnowili swoją posługę na kolejny rok.

W czasie tych trzech dni uczestniczyli w kilku konferencjach, przeżyli Drogę Krzyżową z rozmyślaniami bł. ks. Michała Sopoćki, który został patronem tej wspólnoty. Szafarzy odwiedziła s. Maria Teresa Sikorska, która spotkała osobiście spowiednika św. Faustyny i była misjonarką w Libii. – Schodzimy z góry Tabor do codzienności, do naszych domów, pracy. Mamy być trochę lepsi, mamy być drogą do Boga dla innych – mówił ks. Łukasz Zdunkiewicz podczas niedzielnej Mszy św. kończącej rekolekcje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma