• facebook
  • rss
  • Życie rodzi się z życia

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 08/2017

    dodane 23.02.2017 00:00

    Duch Święty posłużył się tym kapłanem, aby uratować wielu młodych ludzi. I tak wciąż się dzieje, również w naszej diecezji.

    Wśród płockich księży, którzy najwcześniej spotkali założyciela oazy, ks. Franciszka Blachnickiego, byli Wojciech Góralski i Andrzej Rojewski. Ks. Góralski był na pierwszych ogólnopolskich rekolekcjach oazowych dla kleryków w 1960 r. w Wadowicach. – Byłem wtedy subdiakonem. Z bliska podziwialiśmy zdrową pobożność, opanowanie i mądrość ks. Blachnickiego. Uczestniczyliśmy również w liturgii w katedrze wawelskiej i wtedy po raz pierwszy zobaczyłem młodego bp. Karola Wojtyłę – wspomina. Ale już pod koniec lat 50. sam ks. Blachnicki przyjechał do Płocka. Jak zanotowały seminaryjne kroniki, było to 17 listopada 1959 roku.

    – Przyjechał do nas na zaproszenie bp. Piotra Dudźca, który był delegatem episkopatu do spraw trzeźwości. Mówił wtedy rzeczowo, konkretnie i z emocjonalnym zaangażowaniem. Konferencje oparł na znaku Krucjaty Wstrzemięźliwości: ryba płynąca pod prąd rzeki. Potem spotkałem się z nim w czasie studiów na KUL-u. W 1965 r. zaprosił mnie na dwutygodniową Oazę Żywego Kościoła w Krościenku. Mimo że cel oazy i środki były jasno określone, on dzień po dniu szukał lepszej metody prowadzenia grup. Imponowała mi ta otwartość – wspomina ks. prof. Andrzej Rojewski.

    W pierwszej połowie lat 70. zaczęło się poszerzać grono płockich księży znających ks. Blachnickiego i jego dzieło. Wśród nich byli: ks. Remigiusz Łebkowski, były proboszcz w Daniszewie, ks. Jan Decyk i przede wszystkim ks. Romuald Jaworski, pierwszy diecezjalny moderator ruchu. Księża Tadeusz Kowalczyk, Stanisław Kaźmierczak i Marian Matusiak uczestniczyli w oazowych rekolekcjach kapłańskich. – Ksiądz Blachnicki nie bał się mimo sprzeciwów. Podziwialiśmy jego pobożność, głęboką duchowość i odwagę – wspomina ks. Kowalczyk. – Utkwiła mi w pamięci jego nobliwość i głęboka pobożność. Emanowały z niego pogoda ducha, zaufanie do Boga i wielka wiara – podkreśla ks. Wiesław Kosek. – Moje spotkanie z ks. Blachnickim trwało zaledwie chwilę, ale spotkanie z oazą wypełniło wiele lat mojego kapłaństwa – dodaje ks. Wiesław Gutowski, proboszcz płockiej fary. – Ciągle aktualna jest zasada, którą do oazy wprowadził ks. Blachnicki – mówi ks. Krzysztof Ruciński, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie. – Zasada, że życie rodzi się z życia, to znaczy, że tylko osoba, która sama żyje dojrzałą wiarą, może ją przekazywać innym. Bycie uczniem właśnie na tym polega, że od Jezusa przyjmuje słowo i ono tak w nim pracuje, że wcześniej czy później, nie może o tym nie powiedzieć. Nie może trzymać tej łaski tylko dla siebie. Na tym przekonaniu ks. Blachnicki zbudował charyzmat naszego ruchu – charyzmat metody owocnego działania. Dzisiaj o tej zasadzie, że „życie rodzi się z życia”, ruch oazowy powinien ciągle pamiętać – mówi ks. Ruciński. – Wydaje mi się, że ciągle jeszcze mało jest ludzi, którzy otrzymali łaskę zrozumienia znaczenia tego charyzmatu dla odnowy oblicza Kościoła. Właśnie, za mało osób zrozumiało i umiłowało charyzmat Ruchu Światło–Życie. Nie została również zrealizowana jedna z metod wychowawczych oazy, zaczerpnięta od św. Jana Bosko – obecność. Jest to jeden z głównych charyzmatów ruchu. I tej właśnie obecności: towarzyszącej, wychowawczej i dopingującej trochę zabrakło – mówi ks. Gutowski. – Przez ks. Blachnickiego Duch Święty uratował wielu młodych w naszej ojczyźnie – mówi z przekonaniem ks. Jan Jóźwiak, który kilkanaście razy prowadził wakacyjne rekolekcje oazowe w Polsce i Rzymie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół