• facebook
  • rss
  • Starość będzie niecywilizowana?

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 01/2017

    dodane 05.01.2017 00:00

    To było kolejne spotkanie Sekcji Dialogu Towarzystwa Naukowego Płockiego poświęcone wyzwaniom współczesności.

    Czym jest eutanazja, dlaczego bardziej adekwatnym określeniem, zdaniem lekarzy, jest „terapia daremna” niż „uporczywa terapia”, jak medycyna dziś radzi sobie z bólem pacjenta i co proponuje opieka hospicyjna – to kilka wątków, które pojawiły się w czasie tej debaty. W gronie prelegentów znalazła się nauczycielka, lekarze, szef stowarzyszenia hospicyjnego, ksiądz – psychoonkolog i filozof, natomiast sporą grupę wśród słuchaczy stanowili młodzi wolontariusze Hospicjum Płockiego im. św. Urszuli Ledóchowskiej.

    Spotkanie prowadził ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, przewodniczący Sekcji Dialogu TNP, który kilkakrotnie zwracał uwagę, że to dyskusja nieodwołująca się do argumentów religijnych. Uczestnicy debaty byli raczej zgodni co do charakteru zmian prawnych i światopoglądowych, jakie nastąpią w najbliższych latach. Na końcu tej drogi, niestety, można spodziewać się legalizacji eutanazji. Już dziś można mówić o czymś w rodzaju inżynierii społecznej i powolnym rozmiękczaniu stanowiska wobec eutanazji. Wartość życia staje się coraz bardziej zależna od jego jakości. – Świat zmierza w kierunku, w którym człowiek przestaje się czuć pewnie. Mam wrażenie, że prawne usankcjonowanie eutanazji dokona się w kilka pokoleń wskutek pewnych przemian kulturowych – zauważyła polonistka Grażyna Rybicka, powołując się na różne publikacje i filmy ukazujące starość jako coś niestosownego w krajach wysoko cywilizowanych. – W umysłach i sercach ludzkich będzie dokonywał się niepostrzeżenie pewien proces. Niepostrzeżenie sami wyrazimy kiedyś na to zgodę… – diagnozowała. – Że za kilkanaście lat będzie wprowadzona eutanazja, to wiem – zgodził się Tomasz Korga, prezes Stowarzyszenia Hospicyjno-Paliatywnego Hospicjum Płockie pw. św. Urszuli Ledóchowskiej w Płocku. – Ale będzie tak dlatego, że taki jest świat. My, czyli osoby, które nie chcą eutanazji, jesteśmy w odwrocie. Jedynym sposobem, by zmniejszyć tę szybkość, są takie miejsca jak hospicja – zauważył Tomasz Korga. Z kolei filozof Tomasz Zbrzezny, wykładowca w Kolegium Nauk Ekonomicznych i Społecznych PW, zauważył, że eutanazja to jakaś forma samobójstwa. Przyznał też, że czym innym jest kwestia prawna – dopuszczalności eutanazji, a czym innym kwestia etyczna. – Możemy powiedzieć językiem Arystotelesa czy Tomasza, że człowiek z natury chce żyć. Ważnym czynnikiem, może decydującym, jest to, czy chory ma obok kogoś – mówił. Tomasz Zbrzezny, odwołując się do osobistych doświadczeń, zwrócił uwagę na problem bólu. Lekarze uczestniczący w debacie wyjaśniali, że współczesna medycyna jest skuteczna w zwalczaniu właściwie ponad 90 proc. bólu, a najdokuczliwsze w chorobie onkologicznej są duszności. – Walka z bólem to analgosedacja – tam, gdzie stosujemy środki przeciwbólowe w różnych konfiguracjach, od tych ogólnie dostępnych, bez recepty, po leki opioidowe, potocznie zwane narkotykami. Nie boimy się ich używać. Używamy ich w dawkach adekwatnych dla pacjenta. Naszym celem jest to, by człowiek nie cierpiał – powiedział anestezjolog Wojciech Dudziński. W dyskusję włączyła się młodzież, która nie bez emocji argumentowała, dlaczego jest za albo przeciw eutanazji. W kilku wypowiedziach wybrzmiało: „cierpienie nie ma sensu”. Decyzja „za”, zwrócił uwagę ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, bierze się często z wrażliwości i niezgody na ból. – Młodzi wyrażają to samo pragnienie co my poprzez ten wielki wybór. To jest pewnie krótsza droga, ale oni wkładają w ten wybór, w tę ucieczkę przed cierpieniem dotyk duszy. I to jest problem współczesnej cywilizacji, która idzie dzisiaj na skróty – zauważył szef Sekcji Dialogu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół