• facebook
  • rss
  • I oby za rok było nas więcej...

    Ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 52/2016

    dodane 22.12.2016 00:00

    Aldona Wiśniewska, która wraz z mężem Arturem tworzy diecezjalną parę doradców życia rodzinnego, opowiada o świętach Bożego Narodzenia przeżywanych w wielodzietnej rodzinie.

    Ks. Włodzimierz Piętka: Jesteście rodziną wielopokoleniową. Ile osób usiądzie przy Waszym wigilijnym stole?

    Aldona Wiśniewska: Jest już naszą wieloletnią tradycją, że przy wigilijnym stole siadamy w domu rodzinnym dziadków Wiśniewskich. Zdarzało się, że była nas prawie czterdziestka. W tym roku będziemy w nieco mniejszym, 18-osobowym składzie. Siostra Małgosia, która mieszka w Lublinie, ma już swoją liczną rodzinę i stół wigilijny.

    Co w sobie ma tak liczna rodzina w kontekście dzisiejszego społeczeństwa singli?

    Bardzo często po koncertach ludzie mówią nam: „Zazdrościmy wam tak licznej rodziny”. Oczywiście, są rodziny jeszcze liczniejsze, ale przecież jest też tylu samotnych. Jeśli wierzymy, że Pan Bóg daje nam drugiego człowieka, aby się wzajemnie wspierać w drodze do Niego, to w dużej rodzinie naprawdę odnajdujemy wielkie wsparcie. Możemy w ten sposób naszym bliskim służyć, pomagać, szanować ich, troszczyć się i uczestniczyć w ich życiu – po prostu kochać, ale też przez to budować swoje człowieczeństwo, swoją wrażliwość, temperować pychę i czerpać z tego dużo radości i życiowej satysfakcji.

    Wiele rodzinnych wspomnień ożywa w każdym z nas przy dzieleniu się opłatkiem i przy świątecznym stole... A jak jest u Was?

    Kiedy żył dziadek, Stanisław Wiśniewski, wieloletni organista parafii Glinojeck, w święta Bożego Narodzenia wygłaszał co roku podobne życzenie: „... i oby za rok było nas więcej”. I tak narodziło się 15 wnucząt. Teraz my to życzenie powtarzamy swoim dzieciom. Już jesteśmy dziadkami Jasia, synka Antosi i Tomka, a teraz przed nami będzie kolejna okazja do życzeń.

    Ale nie wszyscy w Waszej licznej rodzinie mieszkają na miejscu, w Glinojecku. Jak podtrzymujecie więzi, gdy ktoś jest daleko?

    Kontakt i relacja pomiędzy członkami rodziny zależy przede wszystkim od chęci utrzymywania więzi. Dzisiaj można dosłownie widywać się i słyszeć codziennie przez telefon czy internet. To ogromne ułatwienie. Oczywiście nic nie zastąpi spotkania, na które zawsze czekamy. wlodzimierz.pietka@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół