• facebook
  • rss
  • Prosty rachunek

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 50/2016

    dodane 08.12.2016 00:00

    – Dlaczego pomagam dzieciom w Afryce? Dlatego, że ja je po prostu spotkałem... – mówił Szymon Hołownia w podpłockiej parafii.

    O zambijskim Kasisi i dramatycznej sytuacji jego małych mieszkańców może niewiele osób by usłyszało, gdyby nie fundacja Szymona Hołowni. Znany dziennikarz i autor książek o sprawach wiary i Kościoła, nie bojący się wyzwań godnych showmana (ale dla zbożnych celów), opowiadał o tym oddalonym o 10 tys. km od Słupna miejscu, by zachęcić mieszkańców parafii św. Marcina do świątecznej szczodrości.

    W Słupnie z inicjatywy lektorów i redakcji pisma parafialnego od 4 lat organizowana jest „Paczka od świętego Mikołaja”. Tym razem z Szymonem Hołownią. Dlaczego pomoc dzieciom w Afryce? – Tu, w Polsce, mamy do kogo zadzwonić, gdy dzieje się komuś krzywda. Tam sprawa jest prosta. Mamy 50 zł – dziecko przeżywa, jeżeli ich nie mamy – umiera – mówił S. Hołownia. W syntetyczny, rzeczowy, ale nie pozbawiany emocji sposób opowiadał o sytuacji zambijskich rodzin i dzieci, które umierają na AIDS, gruźlicę albo z głodu, a także są ofiarami porwań i gwałtów. To właśnie ze spotkania z takimi dziećmi, które trafiały pod opiekę sióstr zakonnych, powstały Fundacja Kasisi i Fundacja Dobra Fabryka. Ich celem jest powstrzymanie błędnego koła, wyleczenie tych dzieci, ich edukacja, aby mogły tworzyć nowe pokolenie Zambijczyków. – Mamy dziewczynkę, która ma prawie 2 lata i waży 4 kg. Została porzucona przez matkę w centrum handlowym. Pracując z tymi matkami, wiem, że to jest bohaterstwo, że ona nie porzuciła tego dziecka w buszu, ani na ulicy, tylko w centrum handlowym, gdzie ma szansę na bycie uratowanym. Jednak nie wiemy, czy uda się je uratować, bo dziecko ma AIDS, gruźlicę. Walczy... – opowiadał dziennikarz. – Udało nam się wyprostować sytuację w Kasisi, jak tylko to jest możliwe, a więc wybudowaliśmy klinikę, kupiliśmy ambulans, sprzęt do USG, wszystkie sprzęty, które są potrzebne, gdy dziecko choruje, aby uniezależnić się od miejscowej, efemerycznej pomocy medycznej. Tam nie ma pogotowia ratunkowego, nie ma lekarza pierwszego kontaktu. Najbliższy szpital jest 40 km stamtąd, a droga nie jest bezpieczna. Zaczęliśmy też od poprawy diety, aby była skuteczna. Po roku lepszego karmienia, od razu okazało się, że na szpital mniej wydajemy. Później wzięliśmy się za to, aby te dzieci kształcić. A mamy ich prawie 250. Wysyłamy do Zambii co miesiąc 30 tys. dolarów na utrzymanie tej czeredy. Zatrudniamy 50 osób na miejscu. To wymaga „dolewania” co miesiąc pieniędzy – mówił Szymon Hołownia, zachęcając do włączenia się w dzieła obu fundacji. Ofiary pieniężne mieszkańców parafii w Słupnie, pomogą w organizacji świątecznej fiesty dla sierot w Kasisi. – W Boże Narodzenie chcemy tym dzieciakom zrobić coś więcej, nie tylko karmić, leczyć, ale dać im świąteczną frajdę, z tego, że żyją, że są u nas i są bezpieczne i kochane – wyjaśniał Szymon Hołownia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół