• facebook
  • rss
  • W niej miłość i szczęście

    Agnieszka Małecka Agnieszka Otłowska

    |

    Gość Płocki 48/2016

    dodane 24.11.2016 00:00

    Mimo problemów i niesprzyjającego klimatu ideologicznego rodzina to niezmiennie fascynujący „projekt”.

    Dzisiejszy świat jest jak ewangeliczny ślepiec, który potrzebuje światła Bożej miłości i prawdy – przekonywał bp Piotr Libera podczas Mszy św. rozpoczynającej 39. sympozjum kleryckiego koła naukowego WSD w Płocku. – Ten świat podważa wartość małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, promuje ideologię gender, neguje nierozerwalność małżeństwa, nie dostrzega katastrofalnych – zwłaszcza dla dzieci – skutków rozwodów, odrzuca wartość życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci – zauważył biskup Piotr. W takim świecie, mówił ordynariusz płocki, Kościół ma szczególne zadanie przypominania o prawdziwej wartości i roli rodziny w Bożym planie. Można powiedzieć, że ten obraz rodziny wyłaniał się z sympozjalnych spotkań, na których ekspertami byli teologowie, duszpasterze, ale i małżeństwa, gotowe na dzielenie się swoim życiem.

    Co myślą młodzi?

    W roku światowych spotkań papieża Franciszka z młodymi, to właśnie oni w dużym stopniu wyznaczali perspektywę tego sympozjalnego spojrzenia na rodzinę. Dane statystyczne, które przytoczyła socjolog dr Małgorzata Szyszka z KUL, dotyczące opinii młodych ludzi na temat małżeństwa i rodziny, świadczyły o tym, że wciąż cenią je wysoko. Ale już szczegółowe badania, związane np. z definicją rodziny, oceną rozwodów czy mieszkania przed ślubem, pokazywały, jakiej zmianie uległa tradycyjna wizja tej podstawowej, naturalnej wspólnoty. Na przykład 70 proc. młodych uważa dziś, że rodzina to także para bez dzieci, a 30 proc. zdefiniowałoby rodzinę jako parę bez ślubu i z dziećmi. Dr Małgorzata Szyszka wskazała na pewną ewolucję mentalną. – Z koncepcji długiego narzeczeństwa, gdy narzeczony musiał się nadreptać do ukochanej, przeszliśmy w koncepcję „chodzenia ze sobą” i wreszcie do „mieszkania przed ślubem”. Młodzież myśli dziś, że musi się sprawdzić i to jest największy problem. Bo jeśli coś nie będzie im się podobać, to się rozejdą. To gdzie jest w tym wszystkim miłość? Coś co jest chwilowe, nigdy nie da nam poczucia bezpieczeństwa – zwróciła uwagę socjolog. – Wielu młodych, niestety, stwierdza dzisiaj, że chcieliby stworzyć szczęśliwe małżeństwo i rodzinę, ale są przekonani, że to droga tylko dla niektórych. Wszyscy inni, którzy mieli „mniej szczęścia”, po prostu przeżyją swoje małżeństwo źle – zauważył biskup rzeszowski Jan Wątroba, który przewodniczył Mszy św. w drugim dniu sympozjum. A jednak szczęście, jak tłumaczył, nie jest tylko pragnieniem, abstrakcją, ale w świetle Ewangelii każdy ma obowiązek dążyć do bycia szczęśliwym. – Papież Franciszek podkreśla, że szczęście małżeńskie i rodzinne nie przychodzi samo, ale wymaga starań, pielęgnacji i nieustannej pracy nad sobą. Istotne w przygotowaniu do przeżywania szczęścia jest pierwsze kilka lat życia dziecka. To one są tak bardzo istotne dla kształtowania jego postawy moralnej, do zdobywania cnót – wyjaśniał bp Wątroba. Zauważył też, że Kościół powinien towarzyszyć, dawać nadzieję, formować i nigdy nie ulegać zniechęceniu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół