• facebook
  • rss
  • "Sprawiedliwych" było więcej

    Agnieszka Małecka Agnieszka Małecka

    dodane 18.11.2016 21:24

    Janina Hera-Asłanowicz i Tomasz Sudoł - autorzy książek o ratowaniu Żydów przez Polaków byli gośćmi spotkania w murach dawnej płockiej bożnicy.

    - W pewnym momencie, czytając różne relacje, zrozumiałam właściwie rzecz oczywistą. Zrozumiałam, że ludzie dzielą się bez względu na płeć, wiek, narodowość na bohaterów, na tych, którzy ratowali innych, i na zwykłych ludzi, którzy odmówili pomocy, gdy Żyd szukał schronienia, bo na przykład mieli małe dziecko albo chorą matkę. A byli i tacy, którym się ręki nie podaje, którzy jeszcze donieśli, by uratować swoje życie, albo dla korzyści - mówiła Janina Hera-Asłanowicz, autorka książki „Polacy ratujący Żydów. Słownik”, z wykształcenia filolog angielski, a z zamiłowania teatrolog i historyk. Wraz z historykiem IPN Tomaszem Sudołem była gościem spotkania z cyklu „Choćby jedno życie, choćby kromka chleba…”, o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, w płockim Muzeum Żydów Mazowieckich.

    W Płocku opowiadała o tym, co skłoniło ją do poszukiwania relacji Sprawiedliwych i Ocalonych. Autorka mówiła, że ma na te historie „wyczulone oko i ucho”, tym bardziej że w dawnym gronie znajomych szkolnych miała kolegów i koleżanki Żydów. Można powiedzieć, że jej badania, a potem „Słownik” rodził się ze zdenerwowania pojawiającymi się oskarżeniami w kierunku Polaków, uznawanych w mediach i publikacjach zarówno zachodnich, jak i rodzimych za „współwinnych Holocaustu”. Zwróciła uwagę, jak niebezpiecznie zmienia się nazewnictwo związane z tą tematyką. - Dostaję artykuły z gazet zachodnich, w których piszą, że nie było Niemców, tylko „naziści”, hitlerowcy to właściwie byli Polacy - mówiła Janina Hera, wyjaśniając, że korzenie takich opinii sięgają jeszcze końca wojny i postawy sąsiadów zza wschodniej i zachodniej granicy.

    Autorka „Słownika” wyjaśniała też, na czym polegała dodatkowa trudność w ukrywaniu Żydów w okupowanej Polsce. - Trzeba pamiętać, że w Polsce mieszkali „Żydzi chałatowi”, odznaczający się innymi wyglądem i ubiorem, wobec tego to nie była tylko kwestia przefarbowania włosów czy innego ubioru. To byli ludzie, którzy bardzo często nie znali polskiego. Dlatego, że wiele rodzin tradycyjnych Żydów kształciło swoje dzieci osobno. Nie znały polskiego i kultury polskiej. To było ukrywanie człowieka, który różnił się obyczajem, mową, wyglądem na kilometr - mówiła. Janina Hera ostrzegała, że trzeba być ostrożnym w ocenie tamtych czasów i przypomniała, że często do zbrodni popychał ludzi strach.

    Zarówno Janina Hera, jak i drugi gość spotkania, Tomasz Sudoł, podkreślali w swoich wypowiedziach, że heroicznych postaw i historii wśród Polaków, którzy ratowali Żydów, było więcej, niż zostało upamiętnionych medalem i tytułem Instytutu Yad Vashem. Zbieraniem takich relacji zajmuje się od 1998 r. Komitet dla Upamiętniania Polaków Ratujących Żydów, założony przez prof. Tomasza Strzembosza. O działalności tej instytucji opowiadał Tomasz Sudoł, współautor książki „Polacy ratujący Żydów od Zagłady. Historie niezwykłe”. - Komitet powstał, gdy na łamach prasy zagranicznej czy w różnych mediach czy w dyskursie naukowym zaczęły pojawiać się tezy, że Polacy mają współudział w zagładzie narodu żydowskiego - wyjaśniał historyk. Pewien ułamek historii zebranych przez Komitet złożył się na publikację „Historie niezwykłe”. - Mieliśmy problemy z wyborem tych historii. Część osób nie chce, by były opublikowane. Część nie traktuje tego jako aktu bohaterstwa, tylko jako rzecz wstydliwą; boją się oskarżeń, że mają teraz z tego jakieś pieniądze - wyjaśniał. W publikacji, której współautorem jest prof. Jan Żaryn, znajdują się relacje pisane w różnym czasie - od 1968 do 2010 r. - One pokazują ratowanie Żydów zarówno na wsi, jak i w dużych miastach. Ważna jest też kwestia kryjówek. Starałem się w większości do nich dotrzeć i je zobaczyć. W niektórych można do dziś znaleźć ślady, świadczące że w czasie okupacji kogoś tu ukrywano - wspomniał Tomasz Sudoł. Opowiadając o zawartości publikacji, przywołał ocenę z artykułu prof. Jana Żaryna, który stwierdził, że pomoc Żydom wpisywała się w politykę Polski Walczącej. W tym momencie przestawało mieć znaczenie, czy ktoś przed wojną miał przekonania antysemickie czy był obojętny; w czasie okupacji łączył ich nadrzędny cel.

    Prowadząca spotkanie Barbara Rydzewska zauważyła, że obie książki, o podobnym zresztą tytule, wpisują się w działalność Komitetu. Przypomniała też, że cały cykl, poświęcony ratowaniu Żydów przez Polaków, był konsekwencją gorącej dyskusji, jaka wywiązała się podczas spotkania w muzeum z Janem Tomaszem Grossem, autorem kontrowersyjnej książki „Sąsiedzi”. Muzeum Żydów Mazowieckich, zaznaczyła, skorzystało z tych uwag, organizując w 2016 roku wspomniany cykl.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół