• facebook
  • rss
  • Srebrna Harfa

    Wojciech Ostrowski

    |

    Gość Płocki 47/2016

    dodane 17.11.2016 00:00

    – Śpiewałyśmy dla niego. Dziś wiem, że byłam najbliżej niego, jak tylko mogłam – wspomina Monika.

    Zespół muzyczny z parafii św. Marii Magdaleny i św. Kazimierza w Szydłowie świętuje w tym roku srebrny jubileusz istnienia. Zaczęło się pewnego wrześniowego dnia, kiedy kilka uczennic z miejscowej szkoły, zachęconych przez proboszcza i katechetę, postanowiło zaśpiewać podczas niedzielnej Mszy św. Poprosiły Jana Kowalskiego, nauczyciela matematyki, aby zechciał im akompaniować na gitarze.

    – Propozycję w pierwszej chwili odrzuciłem – opowiada matematyk, do niedawna dyrektor szydłowskiego gimnazjum, obecnie na emeryturze. – Ale po trzech tygodniach zmagań z uczennicami, żoną i samym sobą uległem i dziewczęta zaśpiewały. Zostało to bardzo dobrze przyjęte przez parafian i księdza proboszcza, który zaproponował, byśmy śpiewali w każdą niedzielę. i tak to trwa już 25 lat.

    Źródło duszpasterskiej siły

    Emerytowany proboszcz ks. Andrzej Skorłutowski dodaje, że inspirującą rolę odegrała też wizyta zespołu muzycznego z parafii, w której wcześniej pracował. Ich muzyka zachwyciła Jana Kowalskiego i zachęciła do zorganizowania scholi w Szydłowie. Przez ćwierć wieku przez Harfę przewinęło się ok. 100 dziewcząt, które śpiewały, oraz chłopców grających na gitarach i keyboardach. Obecnie występuje już szósty skład. Jana Kowalskiego, który od początku opiekuje się scholą, wspierają żona Bożena i troje dorosłych dziś już dzieci: Marta, która śpiewała w pierwszym składzie, Dawid, grający na gitarze i instrumentach klawiszowych, oraz Mateusz, niezastąpiony operator techniczny. Pierwszemu z synów schola zawdzięcza swoją nazwę – bo nawiązuje do grającego na harfie biblijnego króla Dawida. W swoim repertuarze mają przede wszystkim utwory nowe, ale także tradycyjne. Śpiewają również piosenki patriotyczne i biesiadne. Z nostalgią i entuzjazmem mówi o scholi ks. Andrzej Skorłutowski, któremu Harfa towarzyszyła w posłudze w szydłowskiej parafii niemal od samego początku. – Byłem bardzo zadowolony, że są – przyznaje kapłan. – Wnosili wiele pogody i radości. Wzbogacali liturgię, dla której jak wiadomo, ważne są pieśni i muzyka. To, co robili, to była ewangelizacja przez pieśni. I nie potrzeba było ich specjalnie prosić. Wchodziłem czasem do kościoła, a oni już tam byli. Doładowywali mnie, ich obecność dodawała mi duszpasterskiej siły. Schola dała się też już poznać nowemu proboszczowi, ks. Cezaremu Maruszewskiemu, który z uznaniem wyraża się o poziomie śpiewu i gry oraz dużym potencjale i wrażliwości muzycznej członków zespołu.

    „Nic, nie musisz mówić nic”

    Jan Kowalski ze szczególnym uznaniem mówi o piątym, „złotym”, jak go określa, składzie scholi. Muzyczna posługa niektórych jego członków trwa już od 14 lat. To wtedy Harfa odniosła najwięcej sukcesów w różnych konkursach. Dziewczęta z tego składu zaczynały śpiewać w szkole podstawowej. Dziś są już dorosłe, ale w miarę możliwości starają się dalej uczestniczyć w działalności scholi. Do „złotego” składu należą m.in. siostry Monika Rebiś i Oliwia Ostrowska. – Od scholi Harfa zaczęła się moja przygoda ze śpiewaniem – opowiada Monika. Obie siostry bardzo ciepło wspominają próby w domu państwa Kowalskich, wspólnie spędzane wieczory i inne spotkania, np. przy ognisku, oraz wycieczki, które były wspaniałą okazją, aby porozmawiać na różne tematy, m.in. o Bogu i o wierze. – Miło razem spędzaliśmy czas i czuliśmy się jedną wielką rodziną – wspomina Monika. Oliwia najpierw zazdrościła starszej siostrze, która wcześniej zaczęła śpiewać. Nie mogła się doczekać, kiedy sama będzie mogła pójść w jej ślady. Kiedy to nastąpiło, poczuła się wyróżniona. W pamięci obu sióstr głęboko zapisał się sukces scholi na konkursie piosenki religijnej w Mławie. Harfa zaśpiewała wtedy piosenkę „Nic, nie musisz mówić nic”, która stała się ich szlagierem. Zajęli pierwsze miejsce oraz otrzymali nagrodę specjalną burmistrza Mławy. Sukces zaowocował potem nagraniem płyty „Chwalmy Pana”. Jej premiera miała miejsce podczas spotkania wigilijnego w Szydłowie, z udziałem bp. Romana Marcinkowskiego. Schola uczestniczyła też w projekcie „Powiat mławski – stolicą kulturalną Mazowsza”. Obie siostry zapamiętały modlitewne czuwania, kiedy umierał Jan Paweł II. Śpiewały wtedy mimo ogromnego wzruszenia, ze łzami w oczach. – Śpiewałyśmy dla niego. Dziś wiem, że byłam najbliżej niego, jak tylko mogłam – wyznaje Monika. Niezwykłym przeżyciem był udział scholi w pielgrzymce Ruchu Rodzin Nazaretańskich na Jasną Górę. Do tak wyjątkowego wydarzenia Harfa przygotowywała się bardzo starannie, długo i pracowicie, cyzelując wybrane piosenki na wielu próbach. Tuż przed Mszą św. w bazylice jasnogórskiej okazało się jednak, że z powodu katastrofy smoleńskiej, która wydarzyła się tego dnia, trzeba zmienić repertuar. Schola zaśpiewała inne, szybko wybrane piosenki i to bez akompaniamentu. – Zaśpiewałyśmy, jak potrafiłyśmy najlepiej, z głębi serca u stóp Matki Bożej Częstochowskiej – mówi Monika. – To są przeżycia, z których jestem dumna i będę o nich opowiadał moim dzieciom. – Przeżyliśmy razem wiele wspólnych, ważnych wydarzeń, które sprawiły, że więzi między nami bardzo się zacieśniły, myślę, że na zawsze. Pomimo że nasze drogi powoli już się rozchodzą. to wspólnota parafialna sprawia, że jednak nadal jesteśmy blisko. Kiedy się spotykamy, zawsze jest to dla nas podniosła chwila – zwierza się Monika. – To nie jest zamknięty rozdział – dopowiada Oliwia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół