• facebook
  • rss
  • Posłuchali papieża

    Agnieszka Otłowska

    |

    Gość Płocki 46/2016

    dodane 10.11.2016 00:00

    Pojawiały się głosy, że po powrocie z Krakowa wiele osób odejdzie, zrezygnuje z aktywnego życia w Kościele. A jednak duch ŚDM pozostał.

    Odwiedzając dekanalne centrum ŚDM działające w Pułtusku, spotykamy młodych, którzy poszli za wskazówkami papieża Franciszka. – Chcieliśmy przedłużyć zapał, zaangażowanie młodzieży i ducha tamtych dni, którego młodzi ludzie doświadczyli w czasie spotkania z papieżem w Krakowie – mówi ks. Krzysztof Dobucki, dekanalny duszpasterz młodzieży w Pułtusku.

    Kościół, jakiego nie znali

    Grupa młodzieży z parafii św. Stanisława Kostki chce iść dalej z krakowskim doświadczeniem ostatnich wakacji i zrobić coś więcej ze swoim życiem. – Wróciliśmy z entuzjazmem i chęcią do działania. Papież wielokrotnie powtarzał, żeby te Światowe Dni Młodzieży nie były jednorazowym zrywem, ale żeby rozpaliły w nas siłę, by jeszcze szerzej działać i mówić o Panu Bogu. Dlatego pragniemy wyjść poza te granice – zapewnia Magdalena Karpińska. – Ojciec Święty przez swoje przemówienia i sposób bycia chciał nam, młodym, pokazać, że Kościół nie jest taki zamknięty, odizolowany, poukładany w pewne struktury, ale działający, pełny entuzjazmu i energii. Ten Kościół jest gotów poruszyć wielkie skały, aby na nowo mógł być zauważony przez innych. Dlatego my również chcemy pokazać go innym – dodaje Mateusz Żołnierzak. ŚDM rozpaliły w nich entuzjazm do pracy. Mówią, że on w nich gdzieś był, ale mocno uśpiony. – Spotkanie w Krakowie otworzyło nas na drugiego człowieka, a przede wszystkim na Boga, dało impuls, by iść dalej i spotykać się z tymi ludźmi, którzy tak jak my doświadczyli entuzjastycznego Kościoła i dalej tego pragną – stwierdza Mateusz.

    W nazaretańskim duchu

    Idąc za ciosem, postanowili przekuć zdobyte doświadczenie w coś trwalszego. Powstało pułtuskie Laboratorium Wiary, czyli młodzieżowa gałąź Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Zdaniem ks. Krzysztofa, Światowe Dni Młodzieży były konkretną formacją, punktem kulminacyjnym i pięknym przeżyciem dla tych, którzy w nich uczestniczyli. Takie doświadczenie Kościoła w ogromnej wspólnocie jest wyjątkowe i niecodzienne. – Jednak coś na wzór tej wspólnoty, u siebie, w swoich wspólnotach parafialnych, w swoich dekanatach możemy tworzyć, budując najpierw więzi z samym Jezusem. Z nich muszą się rodzić więzi międzyludzkie. Myślę, że o to najbardziej chodzi, a Laboratorium Wiary stwarza takie perspektywy. Z jednej strony daje możliwości gruntownej formacji, bo założeniem laboratoriów jest przede wszystkim formacja w duchu nazaretańskim, a z drugiej – jest otwarta na akcję, działanie, czyli na to, czego młodzi oczekują – akcentuje dekanalny duszpasterz młodzieży w Pułtusku. Poza tym Laboratorium Wiary to coś, co się rozwija w naszej diecezji, a w Pułtusku jest powrotem do tradycji. – Laboratorium zawsze mnie pociągało. Przyglądałam się mu z boku jako dziecko. Kiedy sama weszłam w wiek młodzieńczy, to w Pułtusku już nie działało. Moje rodzeństwo chodziło na Laboratorium Wiary i mają z tego czasu bardzo fajne wspomnienia. Teraz jest okazja do tego wrócić i samemu poczuć ten „smak” – mówi Magdalena Karpińska. – Papież, zostawiając przesłanie wygodnych butów, przetarł nam szlak. Zachęcił, by robić coś nadzwyczajnego. Uświadomił, że trzeba być dla ludzi tu i teraz. Służyć w każdej chwili, chociażby przez pomoc starszej osobie w niesieniu do domu zakupów. Nowo powstająca wspólnota chce podejmować akcje, które będą wynikały zarówno z kalendarza liturgicznego, jak i samych potrzeb młodych ludzi i ich pomysłów na szczeblu parafialnym, dekanalnym czy diecezjalnym. Inni też nie zasypują gruszek w popiele. W Mokowie również powstaje Laboratorium Wiary, korzystające z charyzmatu Ruchu Rodzin Nazaretańskich, w Sikorzu zawiązała się grupa Ruchu Światło–Życie, a w Dobrzyniu n. Wisłą tworzy się koło Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. – Te oddolne inicjatywy młodych ludzi świadczą o tym, że nie chcą się oni zatrzymywać tylko na wspomnieniach, ale chcą je rozbudzać i rozwijać – uważa ks. Paweł Gniadkowski, wikariusz z Dobrzynia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół