• facebook
  • rss
  • Genialne ćwiczenia

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 38/2016

    dodane 15.09.2016 00:00

    Kapryśna, wirtuozerska i skomplikowana forma muzyczna – etiuda była bohaterką Dni Fryderyka Chopina 2016. Artyści wygrywali ją na fortepianie, pianoforte i skrzypcach.

    W historii tego wydarzenia, organizowanego wcześniej w różnych ośrodkach na Mazowszu, bywały już prezentacje instrumentów historycznych. Jednak w czasie płockich edycji Chopinianów można było zobaczyć je w takim zestawie po raz pierwszy. Koncertem na barokowy szpinet, klasyczny fortepian Steina, romantyczne pianoforte Pleyela i prawie współczesny Bechstein rozpoczęły się tegoroczne Dni Fryderyka Chopina.

    Były to dokładne kopie instrumentów sprzed kilku wieków, dlatego utwory barokowe i okresu romantyzmu zabrzmiały tak, jak mogły brzmieć w czasie, gdy powstały. Przy klawiszach zasiedli pianiści specjalizujący się w grze na instrumentach historycznych: Katarzyna Drogosz i Tobias Koch z Niemiec. Czym jest „bohaterka” tych Chopinianów? Jak wyjaśnia Lech Dzierżanowski, który stoi za koncepcją artystyczną festiwalu, etiudę można rozumieć jako utwór pedagogiczny, rodzaj ćwiczenia doskonalącego technikę gry na instrumencie, ale też utwór służący popisowi wirtuozerii; można mówić również o etiudach kompozytorskich, czyli swego rodzaju zadaniu dla twórców muzyki. Jak mówili sami pianiści występujący podczas pierwszego koncertu, etiudy faktycznie kojarzą się wykonawcom z atmosferą konkursową. Etiuda, ze swoją skomplikowaną strukturą i wykorzystaniem tzw. słabych palców, czyli 3, 4 i 5 palca u ręki, to rzeczywiście ogromny test dla pianisty. Te, które komponował Chopin, a napisał ich 27, są arcytrudne. I właśnie jego wybrane etiudy z op. 10 i 25 stanowiły osnowę tego festiwalu trwającego przez dwa weekendy września. Na początek wyselekcjonowano dzieła kompozytorów, którymi się inspirował, począwszy od fragmentów 1. partity Jana Sebastiana Bacha. Inspiracje Chopin odnajdywał nie tylko w kompozycjach mistrzów fortepianu; jego etiudy z op. 10 są, jak przypomina Lech Dzierżanowski, formą dialogu z Niccolò Paganinim. „Napisałem parę exercissów...” – zwierzał się nasz kompozytor przyjacielowi Tytusowi Wojciechowskiemu, mając prawdopodobnie na myśli swoje etiudy. Dlatego osobny koncert Chopinianów poświęcony był „Kaprysom” włoskiego wirtuoza skrzypiec, którego Fryderyk Chopin mógł słyszeć w 1829 r. w Warszawie. Podczas koncertu w płockim Opactwie Pobenedyktyńskim wybrane utwory wykonał Janusz Wawrocki, jedyny Polak, a zarazem jeden z nielicznych skrzypków na świecie, który ma w swoim dorobku płytę z cyklem „Kaprysy” zarejestrowanym w całości. W czasie Chopinianów można było usłyszeć także wybrane etiudy C. Czernego, I. Moschelesa, S. Thalberga, M. Clementiego, J.B. Cramera, F. Hillera, F. Liszta, C. Debussy’ego, S. Rachmaninowa, M. Szymanowskiej, K. Szymanowskiego i jego ucznia R. Maciejewskiego, którzy dokonali transkrypcji na skrzypce i fortepian „Kaprysów”, po współczesnych kompozytorów: A. Panufnika, Usuk Chin, N. Kapustina. Przy fortepianie w czasie kolejnych koncertów zasiedli: Maciej Skrzeczkowski, Grzegorz Skrobiński, Szymon Nehring – jedyny z Polak w finale XVII Konkursu Chopinowskiego, oraz Brytyjka Clare Hammond. Organizatorem Dni Fryderyka Chopina, od kilku lat odbywających się w Płocku, jest stołeczny Mazowiecki Instytut Kultury.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół