• facebook
  • rss
  • Tak się buduje mosty

    dodane 11.08.2016 00:00

    Zobaczyłem, doświadczyłem, zrozumiałem, uwierzyłem... – mówią młodzi ludzie, którzy wrócili ze Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

    Dla wielu wyjazd do Krakowa był sprawdzeniem swojej wiary, a także nowym początkiem przygody z Chrystusem.

    Wiarę wątpiącym

    – Do Krakowa pojechałam, by na nowo odnaleźć Boga – mówi Ania z Kowalewa. – Szczerość, jaka płynęła z ust papieża Franciszka, otworzyła moje serce na Jezusa. Po nocnym czuwaniu na Campus Misericordiae lepiej zrozumiałam, ile dobra dał mi Bóg w moim życiu i jak bardzo mnie kocha. – „Niedobrze jest przejść przez życie, nie zostawiając śladu” – cytuje papieża Ania Marciniak z Płocka. – Z tymi słowami wracam do domu. Kiedy jechałam na Światowe Dni Młodych, towarzyszyły mi entuzjazm, radość i nadzieja, że razem z tyloma ludźmi będę uczestniczyła w wyznawaniu wiary. Zapełnione ulice, rozśpiewane autobusy i tramwaje sprawiały, że święto młodzieży było czuć wszędzie, gdzie stąpał młody człowiek. Chciałabym, aby ten czas był nie tylko chwilowym zrywem, ale przyniósł trwałe owoce zarówno w moim życiu, jak i w życiu moich rówieśników. Myślę, że każdy z nas może zostawić po sobie ślad miłosierdzia. Wyjść ze swojej strefy komfortu i nieść wiarę wątpiącym, nadzieję zrezygnowanym, radość smutnym, przebaczenie win nym i miłość oziębłym – uważa Ania.

    Nocne rozmowy

    W czasie czuwania w Brzegach młodzi z diecezji spotkali swoich rówieśników z Peru. Wśród nich była Margarita Guerrero Carranza, która należy do wspólnoty ewangelizacyjnej. Mocno przeżywała wizytę w kraju, którego wcześniej nie znała. Z Polską kojarzył się jej jedynie św. Jan Paweł II. Przybywając na Światowe Dni Młodzieży, postanowiła, że odwiedzi także rodzinny dom świętego w Wadowicach. – To, co zobaczyłam w tym domu, motywuje mnie do stawania się lepszym człowiekiem i działania dla dobra Pana Boga, bo wiem, że Bóg zawsze ze mną jest – mówi Margarita. W jej kraju wielu młodych ludzi żyje życiem „kanapowicza”, nie znając Jezusa; wielu nie chodzi na katechezę ani na Mszę. – Często zastanawiałam się: jak tak można? Sama wiem po sobie, gdy jestem zmęczona, to zawsze proszę Boga o to, by dał mi siłę i energię, abym mogła poświęcić Mu czas na rozmowę, modlitwę. To, co usłyszałam od papieża Franciszka, mam za zadanie przekazać swoim rówieśnikom w Peru. Bardzo wierzę w słowa papieża: „Otwierajcie się na ludzi” i wierzę, że to się uda – zapewnia. Do rozmowy włącza się kilka Ukrainek, które na ŚDM przyjechały z siostrą zakonną. – Po tym wielkim święcie chciałabym wyjechać z przekonaniem, że młodość nie będzie w moim życiu tylko powierzchowna, ale będzie rozwijała się i kwitła w mojej duszy – mówi Daria z Ukrainy. – Nie chcę być takim „młodym emerytem”, ale człowiekiem młodym duchem, który potrafi rozdzielać marzenia od iluzji. Papież ujął wszystko bardzo trafnie. Dziś już wiem, że kiedy ufam prawdziwie Bogu, to spełnię swoje plany, marzenia, ale jeśli zabraknie we mnie tej ufności, to wszystko się zablokuje. Wszystkie słowa, jakie papież do nas skierował, odnosiły się tak jakby do mnie samej, były bardzo proste, a zarazem dosadne. Wiele razy myślałam o tym, ale nie odczuwałam potrzeby odpowiedzenia sobie na te pytania, a dzisiaj to papież Franciszek wezwał mnie do tego, bym zrobiła w swoim sercu ład i porządek, abym zdecydowała, co dla mnie ma większe znaczenie. Moje doświadczenia z Ukrainy sprawiły, że moja wiara w Chrystusa jest silniejsza niż otaczające mnie służby czy społeczeństwo. Coraz silniej wierzę, że Bóg istnieje, wbrew różnym trudnościom i zakazom, jakie inni nam narzucają – dodaje. – Marzenia są do zrealizowania, ale to nie takie proste. Dopiero wiara w Boga pozwala je realizować i to ona sprawia, że te marzenia, pragnienia wprowadza się w czyn. Codzienne kroczenie z Bożym słowem, robienie czegoś po trochu, krok za krokiem, z wiarą, doprowadzi do tego, że się uwierzy w ich spełnienie – i tak się stanie. Bo tylko wiara jest kluczowym elementem, który spaja i jednoczy ze sobą ludzi – uważa Anita z Ukrainy.

    Wulkan wiary

    Jak opowiada Michał Szydłowski z Płocka, papież Franciszek przekazał wszystkim wiele cennych uwag. Jedną z nich jest to, że Bóg nie patrzy na człowieka przez pryzmat tego, co dokonał, ale przez to, co może uczynić w przyszłości. – Ojciec Święty pokazuje wielkie miłosierdzie Boga i to, że On kocha każdego z nas. On w nas wierzy jak nikt inny. Papież słusznie wezwał nas do bycia wrażliwymi na wydarzenia, które dzieją się na świecie, i zapalił w nas odwagę, by wspomagać ofiary konfliktów konkretnymi działaniami i modlitwą. Homilie papieża wzbudziły we mnie siłę, by z odwagą nieść światu miłosierdzie i miłość, które otrzymałem od Boga za darmo, jak również odwagę, by zostawić po sobie ślad – wymienia Michał. Dla Agnieszki z parafii Dąbrowa k. Mławy Światowe Dni Młodzieży nie były tak łatwym doświadczeniem. – Wyciągnęłam z nich wiele duchowych lekcji, bardzo ważnych wskazówek, pouczeń. Czułam, że Bóg głęboko mnie doświadcza w tym czasie poprzez różne zdarzenia i sytuacje. Otrzymałam łaskę spotkania żywego Boga. Zrozumiałam, że On naprawdę jest wszędzie: w drugim człowieku, tańcu, śpiewie, uśmiechu, a także we łzach, trudnościach, ale przede wszystkim we wspólnocie tego spotkania – uważa. – Niezwykły obraz utkwił mi w pamięci: miliony rąk wzniesione ku niebu, dla Jego chwały. Ręce gotowe do budowania mostów. My, młodzi, możemy nauczyć ludzi, że łatwiej budować mosty niż wznosić mury. Te słowa papieża dotknęły mnie najbardziej. Zrozumiałam, że zamykanie się niczego nie daje, nie buduje żadnych relacji. Jeżeli zaś oddamy Bogu wszystko, nasze życie stanie się lepsze. Jezus jest Panem ryzyka! On motywuje mnie do decydowania o swojej wolności tak, aby zostawić po sobie ślad dla innych. Po tych dniach wiem, że warto ryzykować i oddać się Bożej miłości, i nie stawać się tylko „kanapowiczem” czekającym na szczęście – dodaje. – Światowe Dni Młodzieży uświadomiły mi nieskończone Boże miłosierdzie. Ogrom miłości do człowieka – dorzuca Katarzyna Pakuszewska. – Sam fakt wyjazdu na ŚDM okazał się dla mnie wielką łaską od Boga. Słowa papieża Franciszka były najlepszą nauką na temat miłosierdzia. To tutaj lepiej odczytałam postać ewangelicznego Zacheusza, gdy Jezus zatrzymuje się u niego w domu. Wśród ludzi był on znienawidzony, a jednak miłosierdzie jest ponad słowami ludzi. Jezus dostrzega w tłumie i wybiera, by to u największego grzesznika się zatrzymać. Tę scenę odniosłam do własnego życia. Ja też jestem takim współczesnym Zacheuszem. Pomimo największego grzechu Jezus mnie odnajduje w sakramencie pojednania. Odnaleziona dzięki Bożemu miłosierdziu i przyprowadzona na ŚDM, by doświadczać nie tylko jedności z innymi, wyzwania wiary, ale doświadczenia miłości Boga, który nigdy nie odrzuca swoich dzieci. Wracam do domu, ale moja przygoda nie kończy się w Krakowie, ona rozpocznie się w mojej codzienności, szkole, domu. Jestem silniejsza. Uwierzyłam, że życie nie musi być próżne i monotonne. Życie z Chrystusem jest o wiele ciekawsze, piękniejsze i radośniejsze. Miłosierdzie Boga jest wciąż żywe i nigdy się nie kończy, bo Bóg kibicuje każdemu i na każdego swego grzesznika rozlewa swoją miłość i łaskę – dodaje Kasia.•

    Zapamiętane słowa papieża Franciszka

    Jesteście żywym znakiem tego, co miłosierdzie chce w nas dokonać. Duch Święty chce w nas mieszkać; jesteśmy powołani do wiecznej radości z Bogiem. Bóg liczy na ciebie z powodu tego, kim jesteś, a nie z powodu tego, co masz. Nie bójcie się powiedzieć Mu „tak” z całym entuzjazmem serca, odpowiedzieć Mu wielkodusznie, pójść za Nim. Zaufajcie pamięci Boga. Jego pamięć nie jest „twardym dyskiem”, który rejestruje i zapisuje wszystkie nasze dane. Nie przyszliśmy na świat, aby „wegetować”, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów. Jesteśmy powołani, aby służyć Jezusowi ukrzyżowanemu w każdej osobie zepchniętej na margines. Bóg czegoś od ciebie oczekuje, Bóg czegoś od ciebie chce, Bóg czeka na ciebie. Jezus, który jest drogą, wzywa ciebie do pozostawienia swojego śladu w historii. Czasy, w których żyjemy, nie potrzebują młodych kanapowych, ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół