• facebook
  • rss
  • Zostań, króluj i pocieszaj

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 29/2016

    dodane 14.07.2016 00:00

    Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej świętuje rocznicę koronacji cudownej Piety oborskiej. 
Co z tamtych wydarzeń powinno w nas zostać?

    Był 18 lipca 1976 roku. Na placu przed sanktuarium kard. Stefan Wyszyński wraz z biskupem płockim Bogdanem Sikorskim i bp. Janem Wosińskim ozdobił figurę Matki Bożej Bolesnej papieskimi koronami. Była to trzecia, po Skępem i Czerwińsku, koronacja wizerunku Matki Bożej w naszej diecezji. Rok później do podobnej uroczystości doszło w Przasnyszu.
„Dlaczego koronujemy tę oborską Pietę? – pytał w kazaniu Prymas Tysiąclecia.

    – Bo jesteśmy na ziemi, która niesie w sobie boleści dziejowe. Na ziemi tej lud swój krzepi Ta, która stała pod krzyżem Syna i patrzyła na Jego mękę spokojnie, pamiętając o tym, co Chrystus powiedział: »Smutek wasz w radość się obróci«. Ktokolwiek idzie na świat z połamanym krzyżem, ten upadnie! Ktokolwiek ukaże krzyż Chrystusowy i powie: »Witaj, krzyżu, nadziejo jedyna!«, ten dźwiga się i idzie dalej spokojnie w dzieje” – mówił kard. Wyszyński w Oborach.


    Ciąg dalszy nawiedzenia


    Nad ołtarzem w oborskim kościele umieszczono wtedy napis: „Maryja króluje, uzdrawia, pociesza”. Karmelici pamiętają, że do Obór wybierał się również kard. Karol Wojtyła, ale ponieważ ostatecznie tam nie dotarł, już jako papież w 1983 r. udzielił błogosławieństwa wszystkim pielgrzymom do Matki Bożej Bolesnej. Autograf tego błogosławieństwa jest przechowywany w klasztornych kronikach.
Kardynał z Krakowa dotarł jednak do Płocka kilka miesięcy później, w listopadzie 1976 r., i przewodniczył w katedrze uroczystościom zakończenia pierwszej peregrynacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w diecezji płockiej. Mówił wtedy: „To płockie pożegnanie obrazu jasnogórskiego jest zarazem powszechnym naprzód zaproszeniem. Nie mówimy: »żegnaj!«, ale mówimy: »zostań!«. My wszyscy, którym przyniosłaś Boga żywego, którym okazałaś Owoc Twojego Żywota, Jezusa Chrystusa – mówimy: „zostań!”. »Zostań, Matko Życia, Matko Słowa, Matko Boga, zostań! Bo czekają nas zmagania o polską duszę narodu, młodzieży. Nie ma większego oparcia, jak Ty i Twoje macierzyństwo, które jest najwspanialszym świadkiem Boga żywego«” – mówił 6 listopada 1976 r. kard. Karol Wojtyła.
Uroczystość koronacji w Oborach została pomyślana jako dziękczynienie za łaski uproszone przez Maryję u Jezusa i za opiekę nad Kościołem płockim w czasie dziewięciu wieków jego istnienia oraz za nawiedzenie obrazu jasnogórskiego.
„Peregrynacja stała się najwspanialszą akcją duszpasterską po wojnie i dlatego w Polsce nie może się zakończyć, ale winna się powtarzać dla duchowego dobra Ludu Bożego. Takie jest moje najgłębsze przekonanie” – pisał bp Bogdan Sikorski w liście pasterskim do wiernych diecezji. „Przez tę koronację chcemy wypowiedzieć naszą głęboką cześć dla Maryi, a w nas samych ożywić pragnienie korony życia wiecznego” – pisał ówczesny biskup płocki.


    Kogo trzyma Maryja na ręku?


    Oborska Pieta jest dziełem pomorskiego, być może bydgoskiego artysty, prawdopodobnie karmelity z końca XIV wieku. Niewielka figura została wyrzeźbiona z drewna lipowego i pokryta polichromią. Już w bydgoskim Karmelu odbierała cześć i uznawana była za cudowną, przypisywano jej 7 cudów. W 1605 r. trafiła do nowej fundacji karmelitańskiej – do Obór, gdzie miały miejsca nowe, liczne cudowne uzdrowienia. Figura ocalała z najazdów szwedzkich, grabieży i wojen, i już w XVIII w. wystąpiono z prośbą o rozpoczęcie procesu koronacyjnego. W kronikach sanktuarium odnotowano w tym czasie i udokumentowano 78 nadzwyczajnych łask i cudów, ale gdy przyszedł czas zaborów i Rzeczpospolita przestała istnieć, zaprzestano przygotowań do koronacji. Na szczęście przez cały okres zaborów karmelici pozostali w Oborach, co również przypisywano cudownemu wstawiennictwu Matki Bożej Bolesnej. W 1939 r. ukryto figurę najpierw w drewnianej skrzyni w jednej z katakumb na starym cmentarzu, a później zakopano w ziemi pod budynkiem gospodarczym u miejscowego rolnika. Niemcy, mimo poszukiwań, Piety nie znaleźli.
Uważny obserwator zwróci uwagę w Piecie na nieproporcjonalnie małe ciało Jezusa, które trzyma na swoich kolanach Maryja. Podobno historycy sztuki uważają, że przypomina ono bardziej ciało 12-letniego chłopca, a nie 33-letniego mężczyzny... Może to aluzja do Ewangelii o zagubieniu Jezusa w świątyni i o jednej z boleści Matki Bożej? A może to jakaś podpowiedź dla tych wszystkich, których nastoletnie dzieci buntują się, gubią czy, nie daj Boże, giną...?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół