• facebook
  • rss
  • Uratowany w piekarni

    Agnieszka Małecka

    |

    Gość Płocki 28/2016

    dodane 07.07.2016 00:00

    Ziemia gostynińska ma swoją piękną i tragiczną kartę historii okresu powstania styczniowego. Niedawno przywrócono pamięć o jednym z jego uczestników.

    Tamtego burzliwego 1863 roku 20 lipca doszło w Ciechomicach do potyczki oddziału powstańczego z jazdą kozacką. Być może uczestnikiem tamtej walki był 19-letni Teofil Macek z Dobrzykowa.

    – Moja mama, której Teofil był dziadkiem, opowiadała mi, jak uciekał przed żołnierzami kozackimi i wpadł do piekarni. Tam był piekarz (czy młynarz), który w jednej chwili zdjął z siebie fartuch i nałożył na niego, obsypał mąką jego ubranie i buty wojskowe, ustawił go przy stole i kazał gnieść chleb. Wpadają żołnierze kozaccy i patrzą, a tu dwaj piekarze, cisza, spokój. Poszli. W ten sposób Teofil został uratowany – wspomina Julianna Kłosińska z Płocka, która zabiegała o przywrócenie pamięci o przodku. Kilka tygodni temu na cmentarzu w Czermnie, wsi, w której zmarł jej prapradziadek, przy nowej tablicy nagrobnej odbyła się uroczystość upamiętniająca dawnego powstańca. Uczestniczyła w niej rodzina, tutejsza społeczność Szkoły Podstawowej im. W. Reymonta, władze gminy i grupa rekonstrukcyjna z Mochowa, z ks. Grzegorzem Mierzejewskim, zaangażowanym w odkrywanie losów Teofila, praprawnukiem wspomnianego piekarza (w innych przekazach rodzinnych figurującego jako młynarz). Teraz ks. Mierzejewski, który wraz z mochowskimi rekonstruktorami zrobił już kilka filmów dokumentalnych, także o powstaniu styczniowym, stawia hipotezy o losach Teofila Macka. Hipotezy, bo powstańcy działali w konspiracji i ci, którzy przeżyli tamte walki, nie ujawniali się z obawy przed represjami. – Teofil mógł być uczestnikiem jednej z dwóch potyczek pod Kunkami lub Ciechomicami. Tego nie wiemy, bo jedynym „dokumentem” są groby tych, którzy zginęli, i zapisy w księgach metrykalnych. Wszystko było utajniane, bo groziła Syberia. Jedyne potwierdzone nazwiska należą do dowódców albo poległych – wyjaśnia ks. Mierzejewski. W rodzinie pani Julianny zachowało się zdjęcie z pogrzebu jej prapradziadka. Dostarcza ono informacji, że Teofil Macek zmarł w 1925 roku. W rodzinie mówiono, że był generałem. – Weterani powstania styczniowego zostali przez Piłsudskiego uhonorowani stopniem podporucznika po to, by wszyscy im salutowali – mówi ks. Grzegorz. U pani Julianny przez pokolenia trwała pamięć o przodku. Do poszukiwań miejsca jego pochówku zachęcił ją salezjanin ks. Kazimierz Kurek, dawniej duszpasterz ze Stanisławówki. Wskazówką były księgi metrykalne parafii w Czermnie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół