• facebook
  • rss
  • Siądź z Maryją przy stole

    dodane 09.06.2016 00:00

    Bp Piotr Libera podsumowuje najważniejsze wydarzenie duszpasterskie w diecezji. Mówi, że najpiękniejszym i najważniejszym owocem nawiedzenia będzie jeszcze głębsze wejście Matki Bożej w naszą codzienność.

    Ks. Włodzimierz Piętka: Jak Ksiądz Biskup wspomina nawiedzenie obrazu Czarnej Madonny w rodzinnej archidiecezji katowickiej i teraz, w diecezji płockiej?

    Bp Piotr Libera: Wspominam nawiedzenie obrazu Matki Bożej kiedyś i teraz jako czas duchowego przebudzenia, moralnej odnowy i umocnienia w wierze. Tak było przed laty, gdy przeżywałem peregrynację na Śląsku, i tak było w tych ostatnich miesiącach. Przeżywałem ją ze wzruszeniem jako wielki dar od Pana Boga. Nawiedzenie to bardzo potrzebna dziś manifestacja wiary i nadziei. Maryja była wśród nas i uświadomiła nam, że nie jesteśmy sierotami, nie jesteśmy rozbitkami dryfującymi po oceanie egoizmu, przewrotności czy cynizmu. Rzeczywiście, to był błogosławiony czas, gdy Matka była obecna pośród nas.

    Co powinno w nas zostać z tego nawiedzenia? O jakie duchowe owoce modlił się Ksiądz Biskup za każdym razem przed obrazem Matki Bożej?

    Myślę, że po nawiedzeniu obecność Maryi powinna zostać jeszcze bardziej świadomie wpisana w naszą codzienność, w życie jednostek i wspólnot kościelnych. O tym wielokrotnie mówiłem w homiliach, witając w parafiach jasnogórski obraz. Powtarzałem wtedy, że Maryja powinna na stałe pozostać przy naszym stole. Powinniśmy Ją zaprosić, aby na zawsze zagościła w naszych ogniskach rodzinnych, parafiach i wspólnotach zakonnych. W praktyce oznacza to, że powinno być więcej Maryi w naszych myślach, słowach i uczynkach. Powinno być więcej Maryi w naszym stylu bycia i życia. O to każdego dnia modliłem się, klęcząc przed jasnogórską ikoną. Gdy byłem przed Nią, polecałem sprawy dnia codziennego, to, co się wydarzyło, osoby, które w tym dniu spotkałem. A więc najpiękniejszy i najważniejszy owoc nawiedzenia to jeszcze głębsze wejście Maryi w naszą codzienność.

    Łaskę nawiedzenia umocni z pewnością gorliwe i twórcze duszpasterstwo w parafiach. Co mógłby zaproponować Ksiądz Biskup swoim duszpasterzom i wiernym świeckim w parafiach?

    Nie trzeba koniecznie szukać rzeczy nowych. Raczej należy pogłębiać i lepiej przeżywać tradycyjne formy kultu maryjnego: w maju, październiku, Adwencie. Myślę tu również o lepszym i głębszym przeżywaniu pielgrzymek organizowanych do sanktuariów maryjnych. Chodzi o to, aby tradycyjne formy pobożności otrzymały nowy impuls, aby oprócz ważnego wymiaru dewocyjnego i modlitewnego otrzymały one wymiar egzystencjalny i formacyjny, aby w parze z kultem maryjnym szło nasze nawrócenie i pojednanie z Bogiem oraz ludźmi. Chodzi mi wreszcie o naśladowanie charyzmatu maryjnego, a więc np. o dalszy rozwój kół Żywego Różańca i propagowanie go wśród dzieci i młodzieży oraz o ciągłe pogłębianie tej pobożności w duchu „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika Marii Grigniona de Montforta. Czy w ramach spotkań kół różańcowych bądź maryjnych nabożeństw nie moglibyśmy czytać i rozważać jego fragmentów? Przecież ten traktat był fundamentem życia duchowego św. Jana Pawła II.

    25 lat temu Ksiądz Biskup był w Płocku w czasie wizyty Jana Pawła II. Jak Ksiądz Biskup zapamietał tamtą atmosferę? Co w tej wizycie było szczególnie wymowne?

    Do Płocka przyleciałem wtedy helikopterem w orszaku papieskim z Włocławka. Do dziś pamiętam tamtą gorącą atmosferę, która towarzyszyła papieskiej wizycie. Było to niewątpliwie najważniejsze wydarzenie w dziejach północnego Mazowsza i ziemi dobrzyńskiej, bo wtedy namiestnik Chrystusa stanął pośród nas. Pamiętam ogromny entuzjazm, który towarzyszył temu spotkaniu. Była to również radość z odzyskanej suwerenności i wolności. W tej perspektywie były dla nas bardzo ważne papieskie katechezy o Dekalogu. Przypomnijmy, że w Płocku Jan Paweł II rozważał ostatnie przykazanie: „Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest”. Czytając te katechezy po latach, widzimy ich aktualność i ponadczasowość. Wtedy, w 1991 r., Polacy wchodzili w nowy system polityczny, stąd w tak ważnym i delikatnym momencie transformacji ustrojowej ojciec święty dał nam stabilny fundament w postaci Dekalogu.

    Zakończył się synod diecezjalny i maryjna peregrynacja. Co dalej czeka Kościół płocki?

    Czeka nas trud nowej ewangelizacji. Chodzi tu o głoszenie kerygmatu, czyli podstawowych prawd wiary, ale w nowej formie, bardziej przystępnej do mentalności współczesnego człowieka, który żyje w naszej diecezji. Czeka nas wysiłek wprowadzania w życie zapisów 43. synodu naszej diecezji. Będzie to więc czas uważnego słuchania tego, co mówi dziś Duch Święty do Kościoła płockiego. Odpowiemy najpełniej na te Boże znaki, gdy autentycznie podejmiemy dzieło pastoralnego nawrócenia i autoewangelizacji. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół