• facebook
  • rss
  • 24 godziny z Maryją – i co dalej?

    ks. Włodzimierz Piętka

    |

    Gość Płocki 24/2016

    dodane 09.06.2016 00:00

    Czy zgaśnie kaganek wiary, który towarzyszył peregrynacji w diecezji płockiej?

    Jednym z pierwszych doświadczeń po wejściu do kościoła, po pożegnaniu wizerunku Matki Bożej, jest poczucie pustki: bo nie ma tego obrazu i tych ludzi, którzy tak tłumnie przychodzili na dobę nawiedzenia. Nie jest naszym zamiarem budowanie kościelnych statystyk i mierzenie się z podawaniem liczby wiernych obecnych przy obrazie. Wypada jednak przytoczyć zgodną opinię bardzo wielu księży, że tak wielu ludzi na jednej uroczystości od dawna nie widziano w ich parafiach. Jak więc podejść do fenomenu nawiedzenia i co zrobić, aby duszpastersko nie zaprzepaścić szansy, którą dała nam Maryja?

    Peregrynacja mówi mi

    „Gdy przygotowywaliśmy się do Roku Nawiedzenia, tu i ówdzie odzywały się głosy: »To się nie uda, to się nie uda tak dobrze jak wtedy, podczas pierwszej peregrynacji, bo dzisiaj są inne czasy« – napisał bp Piotr Libera w liście pasterskim, odczytanym we wszystkich kościołach przed dwoma tygodniami. – Ja natomiast, przyglądając się diecezjom, które poprzedziły nas w przeżyciu drugiego nawiedzenia, widziałem jasno, że udaje się ono tam, gdzie kapłani szczerze i z czystymi sercami zapraszają Maryję do swoich wspólnot parafialnych i gdzie wierni świeccy głęboko przygotowują się na ten dzień”. – Cieszymy się i jesteśmy zaskoczeni, bo nawiedzenie pięknie się udało. Piękna była frekwencja! To był dla mnie wielki znak nadziei, gdy w nocy widziałem wypełniony duży kościół u św. Stanisława Kostki w Rypinie i czuwających przy obrazie – mówi ks. Marek Smogorzewski, dziekan rypiński. Wielkie było zaangażowanie księży w spowiedzi i przygotowanie doby nawiedzenia oraz ich serdeczne otwarcie na dzieło nawiedzenia, co zgodnie podkreślają głoszący rekolekcje maryjne ojcowie paulini. Wielkie było również zaangażowanie wiernych świeckich. – Nastąpiła duchowa mobilizacja w przygotowania, przeżywanie i udział w tym wydarzeniu. Peregrynacja mówi mi jako duszpasterzowi, abym się nie zniechęcał! – zaznacza ks. Smogorzewski.

    Ona zawsze przy Nim jest

    – Po synodzie, nawiedzeniu i Światowych Dniach Młodzieży będzie potrzeba intensywnej pracy ze świeckimi, bo ludzie chcą się angażować, aby tworzyć wspólnotę – uważa ks. Smogorzewski. – Powinniśmy wykorzystać obecność Maryi i odkryć radość bycia razem. Po przeżyciu duchowym i uczuciowym, jakim było nawiedzenie, potrzebna jest formacja świeckich. Po tym, co przeżyło serce, trzeba umeblować umysł. Peregrynacja ujawniła piękne i różne charyzmaty, ale piękne przeżycie to początek. Kościół powinien odpowiedzieć na te wyzwania – dodaje proboszcz parafii św. Stanisława Kostki w Rypinie. W jego parafii przy okazji peregrynacji powstał zakon Rycerzy Kolumba. – Zebrało się kilkudziesięciu mężczyzn i zaczęło się nowe dzieło. Od tego przeżycia duchowego trzeba przejść do budowania wspólnoty, potrzeba też większej obecności duszpasterzy z wiernymi – tak o priorytetach duszpasterskich po nawiedzeniu mówi ks. Smogorzewski. Zdaniem ks. Marka Jarosza, rektora WSD, kończące się nawiedzenie powinno stać się próbą spojrzenia z nadzieją w przyszłość Kościoła. – Kiedyś był czas, gdy za Kościołem chodziły tłumy, teraz jest nas mniej. Za Jezusem też chodził tłum i wydawało się, że czeka Go sukces, a potem pozostała niewielka garstka uczniów i krzyż. Natomiast obecność Maryi przy Jezusie ma charakter stały. Ona zawsze przy Nim jest, tak jak stoi pod krzyżem. Powinniśmy się uczyć od Maryi tej wierności i nadziei, bo nawet z niewielkiej garstki, przez wiarę, może odrodzić się wspólnota. Tego powinniśmy sobie życzyć i o to się modlić – mówi rektor seminarium.

    Owoce pożądane...

    – Zastanawialiśmy się w parafii, jak powinniśmy odpowiedzieć na spotkanie z Maryją – mówi ks. proboszcz Jacek Lubiński z Janowca Kościelnego. – Po peregrynacji powstały więc 3 koła różańcowe dorosłych oraz 2 szkolne koła różańcowe w szkole podstawowej i gimnazjum. Te ostatnie funkcjonują w czasie trwania roku szkolnego. Powstały one sprawnie. Wiem też, że w czasie rekolekcji maryjnych bardzo wielu przynosiło intencje i duchowe dary. Ile tego było, wie sam Bóg – mówi ks. proboszcz z Janowca Kościelnego. Podobnych zapisków i ksiąg zawierzeń było więcej. Budziło wzruszenie czytanie niektórych wpisów do jednej z ksiąg, w których proszono Maryję o zgodę międzysąsiedzką, o mądrość dla dzieci, o wyrwanie z nałogów... Ileż było tych postanowień i duchowych darów. One są darem nawiedzenia. Wreszcie inna forma upamiętnienia to chociażby pomysł nadania jednej z ulic nazwy Matki Bożej Częstochowskiej. Tak postanowiła już Rada Miasta Nowy Dwór Mazowiecki. – Tą drogą szła procesja z obrazem do naszej kaplicy, tędy większość naszych parafian idzie do kościoła na Mszę św. Na pamiątkę tego wielkiego wydarzenia w historii naszej młodej parafii postanowiliśmy je utrwalić w naszej świadomości i na mapie Modlina – mówi ks. Janusz Nawrocki, proboszcz parafii św. Barbary. Z pewnością nie wszystko się udało. Miało się wrażenie, że wielkim nieobecnym na peregrynacji była młodzież... Ale może dopełnią ten brak Światowe Dni Młodzieży.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół